niedziela, 19 lutego 2017

Targ staroci Na Kole


W lutym odwiedziłam Bronisze Targ Antyków i zaspokoiłam swoja ciekawość. Cała relacja tutaj.
Następnego dnia byłam na słynnym Kole.

Nie jechałam tam z zamiarem wielkich zakupów, raczej pooglądania i co najwyżej złowienia jakiegoś drobiazgu i to po długim targowaniu  😁

Brown White Tea Cups and Saucers

Nie było tłoku ani zbyt wielu sprzedawców, ponieważ było zimno i padał śnieg. Grubo poniżej -5 i naprawdę nie było tłumów.
Rzeczy były różne ciekawe i mniej ciekawe. Ale to sprawa subiektywna.

Royal England Broadhurst Staffordshire Tea Cups
Ja  byłam zainteresowana angielska porcelaną. Na jednym stoisku sprzedawca miał jej trochę, nawet ciekawej, ale drogo. Jeden kubeczek, który mi się spodobał kosztował 50 zł i nic się nie dało utargować.
Po chwili wyłowiłam wzrokiem dwa komplety filiżanek z talerzykami, brązowy transfer firmy Brodahurst Staffordshire. Za oba komplety zapłaciłam 15 zł, więc potraktowałam jak trofeum:) Do tego posrebrzany dzbanek na mleko, śmietankę za 27 zł.

J Broadhurst & Sons England "Swan Inn"



Jednak stwierdzam, że choć miło jest pochodzić po targu, poczuć atmosferkę, to nic nie przebije portalu aukcyjnego, jest bezkonkurencyjny. Mówi się, ze pchle targi to miejsca, w których można kupić prawdziwe perełki. Te czasy już dawno minęły. Prawdziwe perełki w czasach mediów i elektroniki możemy znaleźć w sieci.
Było dużo badziewia i rzeczy znalezionych chyba na śmietniku. Obawiam się, ze pośród rzeczy zabytkowych  wiele udawało stare i były postarzane np mebelki, zegary...

Brown Transferware

Jednak i na Kole zapewne za każdym razem można upolować coś ciekawego.
Zauważyłam sprzedającego, który miał bardzo ciekawą kolekcję pikasiaków. Okropnie żałuję, ze nic od niego nie kupiłam, to była prawdziwa okazja.

pikasy, pikasiaki

polski New Look



piątek, 17 lutego 2017

Alhambra. Byłam w raju. Od Andalus do Andaluzji.


Jak wyobrażacie sobie raj?
Ja właśnie tak, jak arabski pałac Alhambra. Byłam w raju mauretańskich kalifów, stworzonym od XIII wieku w Grenadzie w andaluzyjskim regionie Hiszpanii. To miejsce jak z baśni "Tysiąca i jednej nocy"


Ostatni przedstawiciel dynastii Nasrydów - Muhammad XI, zwany przez chrześcijan Boabdilem, opuścił to miejsce w 1492 roku i udał się na wygnanie do Maroka, pokonany przez wojska królów katolickich Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej.
Podobno nie zniszczył pałacu, gdyż kochał to miejsce i opuszczając je płakał. Upadek Grenady w styczniu 1492 roku zakończył historię Arabów na Półwyspie Iberyjskim.

plan Alhambry
Na wzgórzu Alhambry znajdują się 4 kompleksy: Pałac Nasrydów, ogrody pałacowe Generalife, Alcazaba oraz pałac Karola V.
Alhambra była oficjalną rezydencją a znajdująca się obok Generalife to dalszy ciąg raju - ogrody i pałac letni emirów, Grenady w którym władcy mogliby znaleźć wytchnienie od codziennych obowiązków. W tym najpiękniejszym na świecie arabskim pałacu mieszkała rodzina Nasrydów.





Do roku 1492, w którym została zdobyta, była siedzibą emirów Grenady
Pomiędzy Alhambrą a Generalife rozciągają się przepiękne ogrody pełne egzotycznej roślinności


Wewnątrz jest Patio de los Leones, (podwórze lwów),  dziedziniec z  fontanną podtrzymywaną przez dwanaście lwów, z których pysków tryska woda we wszystkie strony świata.
Liczba symbolizuje ilość znaków zodiaku oraz miesięcy, stanowiących jedność w wieczności. Misę fontanny zdobią strofy poety Ibn Zamraka: "Niech będzie błogosławiony Ten, który podarował Imanowi Mohammedowi rezydencję, wyróżniającą się spośród wszystkich innych swoją doskonałością; czyż bowiem te komnaty nie kryją w sobie cudów, które z woli Bożej są nieosiągalne w swej piękności".

Patio de los Leones, (podwórze lwów), wkoło las smukłych  kolumn z alabastru

Patio de los Leones
 
dziedziniec pochodzący z czasów panowania Muhammada V (1353-1391)

 "Patio Lwów" było dla władców muzułmańskich oraz wizytujących ich dostojników uosobieniem ziemskiego raju.

Alcazaba. Warowna twierdza pochodzi z IX wieku. Stanowi najstarszą zachowaną budowlę mauretańską na terenie Grenady.
Do dziedzińca  "Patio Lwów"przylegają 4 sale: jedna z nich, Sala de las Dos Hermanas (sala dwóch sióstr), zwana tak z powodu dwóch jednakowych płyt marmurowych w podłodze. Dziedzińce są okolone cienistymi kolumnadami; wiele chłodnych zakątków, ogródki z płynącą wodą, na zewnątrz zaś balkony, z których roztaczają się rajskie widoki.
Ornamenty przedstawiają wersety Koranu
Podstawą wszystkich elementów (budynków, elewacji) był kwadrat i kolejno tworzone prostokąty poprzez wykorzystanie długości przekątnej kwadratu jako boku kolejnej figury.


Mirador de Daraxa (Mirador de Lindaraja) z widokiem na Patio de la Lindaraja . Z daleka wydaje się, że rzeźbienia kolumn wykonane są z najprawdziwszej koronki.

Na zdjęciu powyżej Mirador de Daraxa, pomieszczenie udekorowane pięknymi arabeskami, barwnymi płytkami ceramicznymi azulejos.  Nisko osadzone okiennice zaś pozwalają na podziwianie wspaniałego widoku na ogród fontann, akacji, cyprysów i drzew pomarańczowych. Jego nazwa pochodzi od arabskiego "I-ain-dar-aixa" oznaczającego "Oczy Sułtanki".

Patio de la Lindaraja


Poniżej najbardziej majestatyczna sala, gdzie znajdował się tron i odbywały  oficjalne przyjęcia.
Sułtan przyjmował w niej poselstwa - Salon de los Embajadores

Salon de los Embajadores
kasetony i marmurowe stalaktyty zawieszone w kątach sali przypominają setki zlepionych gniazd jaskółczych.


W tej sali  Kolumb po długich  (od 1485 roku) staraniach o poparcie dla swojej ekspedycji na dworze królowej Izabeli Kastylijskiej, w 1492 roku usłyszał od niej stosowne pozwolenie.
Wreszcie wsparła wyprawę Krzysztofa Kolumba, przyczyniając się do rozwoju potęgi kolonialnej Hiszpanii.
Izabela Kastylijska pierwsza zaczęła myśleć o połączonej krainie España. Ona planowała kampanie militarne - jej mąż, Ferdynand, prowadził wojska. Zdobyli Grenadę, wygrali Świętą Wojnę i wypędzili Maurów z Półwyspu Iberyjskiego.  

Dziedziniec Mirtów/  patio Arrayanmes
Wzdłuż basenu biegną dwa pasma szpalerów z mirtu, dziedziniec oddzielał komnaty oficjalne od prywatnych apartamentów sułtanów.
Z biegiem lat kolejni monarchowie arabscy stale przebudowywali i upiększali Alhambrę. W jej murach rozkwitała nauka, religia, poezja, muzyka. Tutaj zapadały też decyzje polityczne.

komnata zwana Salą Abenceragów, którzy wedle legendy zostali zamordowani przez Boabdila z rozkazu emira Abu'l Hassana

Krużganek Północny Alhambry

Dziedzińce okolone cienistymi kolumnadami; wiele chłodnych zakątków, ogródki z płynącą wodą, na zewnątrz zaś balkony.

agapant

Dodatkowej magii nadaje obecna tutaj zielona roślinność. Wszędzie rosną agapanty. Nazwa pochodzi od greckich słów agape – miłość i anthos – kwiat. Jest cudowny, niestety nie zimuje w naszych warunkach klimatycznych w gruncie, nie toleruje mrozów.


Alhambra po wyparciu  Arabów z Hiszpanii służyła za więzienie, później (w XIX w.) została odbudowana z zachowaniem pierwotnego stylu.


Twierdza Alhambra została w 1984 roku wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO.



Mauretańskie łuki, zieleń, tysiące kwiatów, witraże, marmurowe podłogi, mityczne posągi, fontanny, dziedzińce okolone cienistymi kolumnadami, wodotryski, rezydencje, ogródki z płynącą wodą, ornamenty przedstawiające wersety Koranu




Generalife dzisiaj to najlepiej zachowany ogród islamski w całej Europie, położony na wykutych w skale tarasach z doprowadzoną z odległych gór wodą.
Nazwa Generalife pochodzi z arabskiego Jannat al-'Arif  i oznacza Ogrody Najwyższego Architekta lub Ogrody Rajskich Rozkoszy.



Z mauretańskiego pałacu oraz słynnych dziedzińców rozpościerają się widoki na malownicze góry Sierra Nevada.


Wśród drzew, krzewów i klombów, w szumie źródeł i fontann, w zapachu kwiatów spędziłam około 4 godzin.
O kilka lat za mało 😖
Niczym japońska turystka, nie mogłam oderwać się od aparatu. 
Obiekt odwiedza tak wielu turystów, że wejście na jego teren jest limitowane. Bilet kosztuje 15 euro.

Wieczorem wieczór flamenco dostarczył kolejnych niezapomnianych wrażeń.

flamenco
Zabrałam ze sobą z Hiszpanii "Opowieści z Alhambry" Washingtona Irvinga, który był zapalonym podróżnikiem i z niesamowitą dokładnością i wrażliwością potrafił opisywać miejsca, które odwiedzał. Oczarowany pięknem andaluzyjskiej ziemi w "Opowieściach z Alhambry" przedstawia legendy z czasów arabskiej dominacji w Andaluzji. Opowiada o pięknych mauretańskich księżniczkach, ambitnych władcach, niesamowitych ogrodach i ukrytych skarbach...





środa, 15 lutego 2017

Park Marii Luizy w Sewilli


Na wycieczce do Hiszpanii zrobiłam kilka zdjęć i  dzisiaj pokażę cudowny Park Marii Luizy w Sewilli.
Dochodząc do Planu Hiszpańskiego w Sewilli, który opisałam w tym poście, przechodzimy przez Park Marii Luizy, która podarowała to miejsce miastu Sevilla w roku 1893.
Było południe, słońce było jeszcze dość nisko, upał nie dokuczał tak bardzo.
W parku dominowała zieleń i taki ceglasty kolor.



wtorek, 14 lutego 2017

Plac Hiszpański w Sewilli. Wycieczka od ANDALUS DO ANDALUZJI


Częściowo opisałam już moją wycieczkę do Hiszpanii z biurem podróży Rainbow.
Wycieczka nazywała się Od Andalus do Andaluzji i była bardzo udana, mogę ją szczerze polecić
Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo zachwyciła mnie Hiszpania. Fajnie jest przeglądać te zdjęcia teraz, zimą.
Organizator  powiódł nas przez Andaluzję, przez najpiekniejsze miejsca i zabytki.
Dzisiaj wspominam Plac Hiszpański w Sewilli, który zapiera dech. Nie spodziewałam się takiej ilości piękna w jednym miejscu.
Dochodząc do placu przeszliśmy przez Park Marii Luizy. Cudowna roślinność parku sprawia, że nie chce się go opuszczać.

Plac Hiszpański
Weszliśmy na zalany słońcem plac od strony parku i promienie słoneczne oraz ceglasty kolor imponującej budowli poraziły oczy. Cały czas miałam na sobie ciemne okulary, bo inaczej ostrość barw nie dałaby podnieść wzroku, by podziwiać to, co mam przed sobą.
Budynek na placu otaczają galerie w kształcie podkowy. Cały kompleks powstał na Wystawę Iberyjskoamerykańską w 1929 roku, a jego autorem jest Aníbal Gonzalez. To co rzuca się w oczy, to nie tylko elementy wodne, ale piękne cztery mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię.

Plac Hiszpański w Sewilli

Pawilon zbudowany w stylu mudejar, który rozwinął się w hiszpańskiej architekturze dzięki mauretańskim rzemieślnikom w XII-XVII wieku, a charakteryzujący się bogactwem dekoracji ornamentalnych wykonywanych w stiuku, drewnie i cegle, którymi pokrywano płaszczyzny tak, by ściany przypominały haftowane lub tkane draperie.
Budynek ozdobiony jest  ławkami oraz ścianami przyozdobionymi ceramicznymi płytkami zwanymi azulejos i przedstawiają 48 hiszpańskich prowincji w kolejności alfabetycznej z najważniejszymi wydarzeniami w ich dziejach. 
Budowla wewnątrz nie stanowi jakieś turystycznej atrakcji,  znajdują się tam głównie pomieszczenia biurowe.
Plac jest olbrzymi. Pojedynczy ludzie spacerujący po nim są nieproporcjonalnie mali.

mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię
Zwiedzający chodzą po placu, przysiadają na ławkach, robią zdjęcia. Przyglądają się gmachowi z zachwytem.
Sprzedawcy rozłożyli małe kramiki, proponują wachlarze. Oczywiście kupuję jako pamiątki dla znajomych.

azzulejos
Budowla tworzy niezwykle dekoracyjną i barwną całość z mnóstwem kolumn i różnorodnych zdobień. Na ścianach budowli zostały zaprezentowane herby i osiągnięcia poszczególnych prowincji Hiszpanii, a wszystko na ręcznie malowanych kaflach – azulejos tak charakterystycznych dla całej Sevilli.


Wnętrze półkola zajmuje plac, otoczony kanałem, który wcześniej można było przepłynąć łódką.


Sewilla to bardzo bogate miasto, a zawdzięcza to Kolumbowi, który wyruszył w 1493 r kolonizować Amerykę. Z port w Sewilli wypływały galeony, po czym wracały załadowane srebrem wydobywanym w kopalniach Boliwii, Meksyku i Peru. W ciągu kilku dziesięcioleci Sewilla stała się jedną z największych i najlepiej prosperujących europejskich metropolii. 

ściany pokrywają mozaiki przedstawiające wszystkie prowincje Hiszpanii

Na Plaza de España odbyła się uroczystość otwarcia wystawy, którą zainaugurował król Alfons XIII. Plac i budowle posłużyły również jako sceneria do filmów: Lawrence z Arabii oraz drugiej części Gwiezdnych Wojen.


Cudowna roślinność zachwyca. Powietrze faluje, temperatura przekracza 40 stopni.
Na szczęście jest czas, aby przysiąść gdzieś w cieniu i podelektować się tym widokiem.


Plaza de Espana zbudowano w XIX wieku z okazji konferencji oraz wystawy krajów hiszpańskojęzycznych w Sewilli. Każdy kraj wybudował własny pawilon, aby się zaprezentować. Coś w rodzaju małej światowej wystawy.  


Byłam oniemiała z zachwytu.
Sewilla obsadzona jest niezliczonymi drzewkami pomarańczy, które roztaczają delikatny, orzeźwiający zapach.
Z Hiszpanii przywiozłam balsamy do kręconych włosów i olejki migdałowy i pomarańczowy. Przewodniczka twierdziła, że odpędza zły nastrój, działa przeciwdepresyjnie i ma właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy. Zapach olejku pomarańczowego relaksuje i uspokaja. Właśnie przydaje się zimą. Wkraplam go do wiszących na kaloryferach nawilżaczy.