piątek, 30 stycznia 2015

Z pokolenia na pokolenie....



Co spowodowało, że ta srebrna łyżka Malcza leży u mnie w kredensie ? I wywołuje wspomnienia z przeszłości ? jakie tajemnice i pasjonujące rodzinne historie kryją się za tymi drobiazgami? Gdyby tylko przedmioty umiały mówić....

łyżka

Skarby prababci...
 Od zawsze wiedziałam, że moja prababcia była świetną gospodynią. Pamiętam z dzieciństwa pieczenie francuskich ciasteczek. Na ciasteczka czekały dwie wielkie metalowe puszki, w których przechowywało się te pyszności. Nie do wyobrażenia było, aby gościa niczym nie poczęstować. 
A gości zawsze było wielu. Pamiętam dzień pieczenia ciasteczek. Prababcia szykowała wielki kuchenny stół. Z tej okazji przychodziły sąsiadki czy koleżanki i w większym gronie panie przygotowywały ciasto, wałkowały i - co  mnie  małą dziewczynkę bardzo fascynowało - wykrawały obwód ciastka szklanką, a mniejsza dziurkę w środku - kieliszkiem. Oczywiście panie umilały sobie czas rozmowami a ja siedziałam pod stołem i z wypiekami na twarzy przysłuchiwałam się :)
Jak już wspomniałam prababcia była świetną gospodynią. 
Wraz ze swoim drugim mężem prowadziła restaurację w rodzinnej kamienicy.
A oto ocalałe cudowne zdjęcie w sepii z tamtych właśnie czasów.
Prababcia Józefa siedzi w towarzystwie męża i córki Marii:


Opatówek, ok.1930 roku
Niedawno natknęłam się na dwie wzmianki o tej restauracji:

" Swoisty charakter miała restauracja Bolesława Szalińskiego w narożnikowym budynku ulic Łódzkiej i Placu Wolności (3 Maja). Przedwojenne gabloty, bufet, stoliki, zapach piwa i ściany z porożami jeleni i łosi stwarzały swoisty nastrój " - Jan Kowalkiewicz, przypis marzec 2004c"Opatowianin", luty 1992


"W restauracji  w Rynku (róg Łódzkiej) umilała gościom czas grająca szafa. Naturalnie po wrzuceniu pięciu kopiejek do wnętrza. Była to jedyna szafa grająca w Opatówku" - "Opatowianin" 7-8/23-24 Lipiec-Sierpień 1992

 Jakże ja bym chciała mieć dzisiaj te gabloty, stoliki  i poroża !   
I szafę grającą! 
Gdzie to jest? :)

Być może ta srebrna łyżka Malcza pochodzi z tych czasów. Choć jest nawet starsza. Ma wybita datę 1862. Takich łyżek było więcej, pamiętam jak dziś, ze moja mama świetnie wbijała nimi gwoździe:) Pozostałe przekazałam synowi jako pamiątkę po przodkach.


Karol Filip Malcz (1797 - 1867) Polski złotnik


I kolejne maleństwo, które stoi u mnie w kredensie -  malutka kawiornica.



Zapewne każdy ma choć jedną pamiątkę po przodkach. Jakiś antyk przekazywany z pokolenia na pokolenie. A może jest to cały kufer pełen skarbów?
I Wy zapewne macie stare przedmioty, do dziś używane, które przywołują piękne wspomnienia.

kawiornica