Przejdź do głównej zawartości

Lubię bibeloty - Moja Galatea


Podobnie jak wiele z Was lubię pobuszować po targach staroci. Oto efekt mojego wczorajszego spaceru. Spotkałam tę oto piękną panią, właściwie boginię. Zachwyciła mnie swoimi szlachetnymi rysami i sylwetką i zapragnęłam częściej kontemplować to piękno. Musiałam zaprosić ją do domu:)
Od dzisiaj będzie dla mnie czerpała wodę a może wino?


A skoro woda. To czas na kawę i śniadanko. Czy macie coś przeciwko aby spożyć je tak jak opisuje E.Kowecka w dziele o polskich dworach XIX wiecznych?:
Ranek zaczynał się od podśniadanka, na które podawano kawę. Kawa bowiem: " rozkwieca serca, budzi koncepta, zapala wyobraźnię ". Stąd jest napojem właściwym na każdą porę dnia, ale szczególnie na jego początek. Na te poranną kawę rodzina i goście rzadko tylko schodzili do jadalni. Zwykle służba roznosiła ja po pokojach,w miarę jak domownicy się budzili. Do kawy podawano śmietankę zapiekaną w piecu w specjalnych kamionkowych garnuszkach "zaprawiona dla gęstości" żółtkiem lub tartymi migdałami.
W dni postne, dla umartwienia zastępowano śmietankę mlekiem migdałowym"



Do przekąszenia zaś służyły "wyborne sucharki", biszkopty albo obwarzaneczki, które na wsi pieczono w domu, w większym zaś mieście zwłaszcza w Warszawie, od dawna słynącej z doskonałych wypieków, najchętniej kupowano od osiadłych tu cukierników"
Ja też lubię kawę i zaczynam dzień od dużej ilości. Z mleczkiem. Smacznego życzę!








Komentarze

  1. Bibeloty to moja specjalność, a Twoja dama jest urocza. A kawy muszę się napić natychmiast
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc tego posta pomyślałam o Tobie:)

      Usuń
  2. Śliczna jest, ładnie wygląda z tym serwisem.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mój użytek nazwałam ja Galateą:) Jak w micie o Pigmalionie,hihi

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Moja Galatea każe dziękować za komplement:)

      Usuń
  4. Piękna zdobycz, ciekawie wygląda we wnętrzu. Lubię takie starocie :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: