Przejdź do głównej zawartości

Międzyblogowy kącik czytelniczy

Czytam odkąd nauczyłam się czytać, a nastąpiło to bardzo szybko - w podróży na wczasy do Zakopanego.
Babcia uczyła mnie liter na przykładzie nazw mijanych stacji, w drodze powrotnej z Zakopanego umiałam już przeczytać je sama:) Później czytanie stało się moim zawodem.
Na jednym z blogów http://zielenie.blogspot.com/2015/02/miedzyblogowy-kacik-czytelniczy.html
zaproponowano fajna inicjatywę, niestety nie wiem jak dodać banerek:( Może ktoś podpowie.
Czytelnikiem jestem nałogowym, właśnie przyszła paczka z Merlina (aktualnie jest tam promocja na wiele tytułów). Czytam kilka książek miesięcznie, jeśli czas pozwoli to bywa, że i 5 na miesiąc.

Czytam wszystko. Ale ostatnio szczególnie chętnie sięgam po książki biograficzne. Na spodzie tej kupki czeka "Kleopatra" Stacy Schiff, ponoć bardzo doceniona przez krytyków i czytelników.
Teraz zaczęłam lekturę z tej sterty od książek Hanny Bakuły
"Moja firma portretowa" i "Wnuczkożonka". Ta ostatnia jest jak reklamuje sama autorka o: "
prymitywnych gruboszyjcach, pseudointelektualnych świrach i ex playboyach opalonych jak wędzone makrele, którzy jeżdżą równie wiekowymi kabrioletami wokół szkół (,,,)  Ja nie krytykuję starości, bo najmłodsza nie jestem, ale nie ma co udawać, wystarczy o siebie dbać, nie jeść byle czego, uprawiać sporty i nie zjadać peselu, bo może stanąć kością. Faktycznie u nas nie ma infrastruktury pozwalającej staruszkom i inwalidom cieszyć się życiem, bo od pewnego wieku stajemy się niewidzialni dla mediów i własnych rodzin, że nie wspomnę o płci przeciwnej. Książka opisuje jak my dorosłe kobiety, których rola ciągle jest niedoceniana, mamy sobie radzić z bandą małolatów, z którymi 30 lat temu brałyśmy ślub. Książka jest bardzo śmieszna, ale jednocześnie poważna i dzięki temu pozwala się nam przejrzeć w lustrze i zmusić do tego naszych chłopczyków w bermudkach, ganiających za umykającą  młodością z astmatycznym sapaniem (...).

Bakułę, naszego Witkacego w spódnicy, lubię jako artystkę i pisarkę, często "podczytuję" jej bloga, mimo, że nie zawsze zgadzam się z jej poglądami. Ale ten cięty języczek, poczucie humoru... Bardzo sobie cenię!
Pozdrawiam wszystkich czytających i życzę miłej lektury pod ciepłym kocykiem !

Komentarze

  1. Też miałam problemy z tym problem, ale w końcu znalazłam coś w internecie. Nie znam się na tym za bardzo, ale najlepiej nauczy Cię autopsja
    Na pulpicie nawigacyjnym wchodzisz w Układ, tam klikasz Obraz, masz 3 rubryki do wypełnienia, dalej to chyba dasz radę, musisz skopiować adres bloga Pauliny, adres obrazka i skopiować obrazek. Oj, pewnie teraz dopiero zagmatwałam, ale miałam szczere chęci.
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: