Przejdź do głównej zawartości

Mój las

Mój las

Mój blog niebawem skończy roczek.
Zapewne wiele z was, również piszących,  zadaje sobie pytanie po co to robi?  Ja traktuję blogowanie jako nowoczesną formę pisania pamiętnika, nigdy nie przyświecała mi myśl o zarabianiu na blogu, ani też o tworzeniu jednorodnego, spójnego, fachowego kącika porad na jakiś konkretny temat. To moja fanaberia, miły sposób na spędzenie popołudnia. I to w gronie osób mających podobne do moich zainteresowania. Zapiski do których czasami lubię wrócić.
Ale nic nowego pod słońcem. To co robimy dziś, posługując się najnowszą technologią za pośrednictwem internetu, robili już nasi prapra parę pokoleń wstecz, ale przy pomocy pióra.  Moja pisanina to swoiste silva rerum (łac. silva rerum = dosł. las rzeczy). Sylwa to forma piśmiennictwa popularna w okresie staropolskim, zwłaszcza w kręgach szlacheckich. Sylwy staropolskie były czasami prozaicznymi zapiskami z życia codziennego autora, teksty o charakterze literackim bądź refleksyjnym. Sylwy były również zwane "Bibliami domowymi", pośród wielu zapisków o charakterze informacyjnym (np. narodziny członków rodziny, śmierci, wydarzenia w okolicy, informacje o wielkości zbiorów, o problemach z sąsiadami, opisy najazdów obcych wojsk, wyniki sejmów i spotkań samorządowych) znajdowały się również zapisy literackie. Były również zbiorami zasłyszanych dowcipów czy też przepisów kulinarnych. Mogły znaleźć się w nich nie tylko wspomnienia, daty ślubów czy narodzin. Bardzo często umieszczano również drzewo genealogiczne rodziny.
K.Bartoszewicz w 1912 r.tak pisze: "Nie było w wieku XVII i XVIII chyba dworku szlacheckiego w Polsce, ażeby w pokoju jegomości nie leżała wielka księga w skórę lub półskórek oprawna, zapisana lasem rozmaitych rzeczy a stąd zazwyczaj nazwę Silva rerum nosząca. Bo czego w niej nie było? Obok listu JW kasztelana krakowskiego do JW hetmana wielkiego koronnego znajdował się uszczypliwy wierszyk na ślub j.pana Olszewskiego  z j.panną Dębińską(...) relacyja o buntach kozackich, poprzedzająca przepis na dobry inkaust i na wygubienie szczurów (...) Księgi te, zwłaszcza z wieku XVII zawierają nadzwyczaj ciekawy materyał historyczny.... Zbierają z nich obfite żniwo heraldycy, bo znajdują w nich czasem całe genealogie rodzin szlacheckich. A i badaczowi obyczajów uda się odkryć w nich jeżeli nie wielka kopalnię, to choćby źródełko cennych wiadomości(...). Niejednej z tych ksiąg autorami bywała nieraz cała rodzina, bywały całe pokolenia. Księga stawała się, jeśli nie świętością domową, to przynajmniej pamiątką rodzinną, nicią wiążącą z przeszłością".
Jako motto do swej sylwy dziad K.Bartoszewicza wybrał wiersz we własnym tłumaczeniu :

"Czyś Ty młody czy stary, pannaś czy niewiasta 
Czy z gminu ród wywodzisz czy sięgasz do Piasta
Czyś duchowny czy świecki, czytaj to ochotnie
Wierz mi, znajdzie z was każdy,czego chce istotnie"

I współcześnie na blogach każdy może znaleźć coś dla siebie.
Mój blog to moje sylwy, mój las. Domowa księga. Moje zapiski. Przydają mi się do zbierania tekstów do rodzinnej kroniki. Obecne blogi to dawne sylwy.
Cóż więc nowego dzisiaj? Kolejne udane polowanie na skorupki.

Patera Villeroy&Boch Burgenland
Przedwczoraj poczułam świąteczny nastrój. I cóż, że za wcześnie skoro to takie miłe:) Odwiedziła mnie koleżanka i przyniosła prezent: zrobione własnoręcznie gwiazdki - ozdoby choinkowe. Powiedziała , że daje mi je, bo ja je docenię. Robótek na drutach uczyła się właściwie ode mnie:) Wiem, ile to kosztuje pracy. Jednak ja na razie zarzuciłam robótki, a ona poszła  w tej dziedzinie do przodu:) Z radością stwierdzam, że uczeń mnie przerósł.

Johnson Bros Old Britain Castles pink
Gwiazdki są piękne i od kilku lat bardzo modne jest ozdabianie choinek gwiazdkami ręcznie wykonanymi. Mamy tu w Kaliszu pana, właściciela pasmanterii, który ozdabia przed świętami wystawę swojego sklepu własnoręcznie wykonanymi bombkami i gwiazdkami. Robi tzw.frywolitki a to już najwyższa szkoła wtajemniczenia. Kiedy przyjdzie czas zrobię zdjęcia wystawy i wrzucę na bloga.

Bardzo szybko upłynął mi dzisiejszy dzień, pora napić się herbaty z mojego nowego czajniczka:) To Johnson Bros z serii Old britain castles.


Moja fascynacja porcelana angielską nie przemija. Po więcej możecie zajrzeć do koleżanki, która też  zgromadziła ładną kolekcję. Jest nas więcej - tu link, proszę kliknąć : Fajna kolekcja angielskiej porcelany blogowej koleżanki
Zbliżają się święta i znowu kupię sobie kilka prezentów, bo choć uwielbiam je dostawać (a jeszcze bardziej dawać) to najbardziej trafione są te ode mnie dla mnie. Ha,ha.  A co to będzie? Oczywiście książka.  Usłyszałam o niej jadąc samochodem do pracy i szybko zanotowałam tytuł. Myślę, że będzie to udany prezent, bo ma fantastyczne recenzje. A tytuł?
Tytuł też Was nie zdziwi, bo był moją dzisiejsza inspiracją, proszę kliknąć w link:  Silva Rerum
To książka historyczna, w tle wydarzenia XVII wieku a bohaterami jest polska szlachta z Wilna. Powieść Kristiny Sabaliauskaitė jest rodzajem sylwy, wielką rodową opowieścią, to książka o ludziach pełnych namiętności, o wielkim apetycie na życie, a przy tym napisana z humorem i ironią.
Podobno czyta się jednym tchem.Więc zamawiam już natychmiast "Kochany Mikołaju przynieś mi proszę......"


Całuję



Komentarze

  1. Z przyjemnością przeczytałam Twój post, tym bardziej, ze odnajduję kilka punktów stycznych. Traktujemy blog jak zapis chwili, pamiętnik, wiadomość dla bliskich, którzy w moim przypadku są daleko. Interesuje nas porcelana angielska i bardzo lubimy czytać. Villeroy&Boch bardzo rzadko można znaleźć za małe pieniądze, Twoje zakupy są rewelacyjne.
    Pana, który robi frywolitki, poznałam kilka lat temu (szukałam ciekawych gipiur we wszystkich pasmanteriach), też wydało mi się to niesamowite, że mężczyzna robi takie rzeczy.
    Silva rerum, no, widzisz, zawsze coś nowego wynika z blogowania, to dla mnie nowość, książkę na pewno kupię.
    Serdeczności przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Celu, Twój blog odkrywam po kawałku i co jakiś czas znajduję w nim interesujące mnie rzeczy i niezmiennie mnie zaskakuje, że w tej czeluści internetu odnajduję duchowo bliskich mi ludzi. Dziękuję Ci za wpis.

      Usuń
  2. Zakupy wspaniale i post ciekawy:) blog to też dla mnie pamiętnik ktory pptem jak przyjdzie czas przekaże corce;) i wspomnienia dla nas i moich bliskich ktorzy niestety są bardzo daleko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, dziękuję Ci za wszystko miłe komentarze. Z zainteresowaniem śledzę co u Ciebie. A dzisiejszy Twój post i zdjęcia-powalające. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Najserdeczniejsze życzenia z okazji roczku i oby takich więcej!
    Dzbanuszek przesłodki - z tej serii w kobalcie mam wysoki (wraz z serwisem), ale właśnie te do herbaty najbardziej mi się podobają.

    Swój blog zaczęłam pisać jako pasjonatka ogrodowania i uczestniczka forum ogrodowego, ale życie pokazało, że słowo "ogród" ma wiele znaczeń i wiele mogę tam pokazać. Pierwszy z blogów Ogród Danieli trwał przeszło dwa lata, nowy - który jest kontynuacją - niedługo też skończy dwa lata... jak ten czas leci.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za serdeczności. Czytam regularnie Twoje wpisy i bywam na blogu. Podziwiam szerokie horyzonty i wszechstronne zainteresowania. Korzystam z doświadczeń ogrodniczych i z zainteresowaniem czytam o podróżach, jednym słowem dużo interesujących postów. Dziękuję jeszcze raz i czekam na następne wieści :-)

      Usuń
  4. Ach jaka piękna porcelana :))) A gwiazdki są urocze. Przypomniałaś mi, że noszę się z zamiarem zrobienia w tym roku gwiazdkowych ozdób z moimi chłopcami ale kiedy? ech... Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też mam problem z wygospodarowaniem wolnego czasu. Chciałabym mieć go więcej na zajęcia domowe,na czytanie. A Ty masz jeszcze dwójkę maluchów, wielki ogród i domową menażerię. Nie wiem, jak to wszystko tak cudownie godzisz... pozdrawiam

      Usuń
  5. Gratuluję roczku! Piękna jest ta porcelana, ja zbieram niebieskie "Burgenlandy"
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieskie "Burgenlandy" są cudowne. Mam jeszcze trochę miejsca....:)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy post

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: