Przejdź do głównej zawartości

Jarmarki świąteczne w Berlinie

Ledwie jeden weekend poza domem, a już tyle zaległości w czytaniu Waszych ciekawych postów.  Ja postanowiłam przypomnieć sobie świąteczny klimat Berlina i obejrzeć, co znowu się zmieniło w tym mieście, gdzie inwestuje się masę kapitału. Trafiliśmy na piękną pogodę, było około 8 stopni i bardzo słonecznie.
W ofercie biur podróży pojawiają się liczne oferty z propozycją zwiedzania jarmarków świątecznych w Berlinie. Kilkanaście z większych jarmarków jest czynnych codziennie. W  weekendy ich liczba waha się od 80 do nawet 100. Są jarmarki romantyczne, historyczne, nostalgiczne, ekologiczne.

wieża telewizyjna z kawiarnią przy Aleksanderplatz
Wieża telewizyjna przy Alexie stoi jak stała i tylko kawiarnia na szczycie podobno obraca się o 360 stopni co pól godziny a nie co godzinę. Turystów coraz więcej, więc i obrót kawiarni na wieży przyspieszył, mimo że podrożały bilety (13-23 euro).  25 lat temu patrzyłam z kawiarni na wieży na Berlin świąteczny, barwnie oświetlony i uroczy. Później odwiedzałam Berlin, ale nigdy w tym świątecznym czasie. Postanowiłam zweryfikować wspomnienia i dochodzę do wniosku, że pamięć wszystko wyolbrzymia. Kiedyś był bardziej :)

Zaliczyliśmy 3 jarmarki. Przy Alexanderplatz, koło ratusza i przy Gandarmenmarkt.
Mijaliśmy pięknie opakowane na święta budynki.


Na liście Top 10 najlepszych jarmarków niemiecki portal www.weihnachteninberlin.de umieścił jarmark na Gendarmenmarkt na pierwszym miejscu. Faktycznie, pod białymi namiotami w tureckim typie znajdziemy wszystko - od wyrobów rękodzieła po tradycyjne słodycze. Jarmark oferuje bogaty program artystyczny. Występują grupy taneczne, teatry ognia, odbywają się koncerty chórów, pokazy żonglerki, można też spotkać akrobatów i szczudlarzy. Na Gendarmenmarkt swoje prace wystawia wielu malarzy, fotografów, grafików, rzeźbiarzy, kamieniarzy.
Miałam ochotę na kasztany i  skusiłam się na torebkę tych przysmaków. Prażą się na wielkiej patelni i są chętnie jedzone. Mała torebka 4 euro. Smakowały naprawdę wyśmienicie. Obok tez coś pysznego. Blok orzechowy lub orzechowo bakaliowy w serowo-żelatynowej oprawie. Pycha. Skojarzyło mi się to z naszą wielkanocną paschą.

 
Tradycyjne salami w różnych smakach i duży wybór serów. Trafiliśmy akurat na występ orkiestry, piosenki świąteczne na żywo wprowadzają w fajny nastrój.
Jarmark świąteczny przy Gendarmenmarkt
Niemcy się świetnie bawią, dużo jest turystów z różnych krajów, ale chyba najwięcej z Polski. Ten jarmark jest płatny, należy przy wejściu kupić bilet za 1 euro. Pan ochroniarz każe otwierać plecaki. Dba się o bezpieczeństwo.
Drugim jarmarkiem jaki odwiedziliśmy był jarmark przy Aleksanderplatz.

Jarmark przy Aleksanderplatz 2015
Tu było chyba najwięcej gości. Zapadał zmrok, było bardzo tłoczno i w związku z tym dość niekomfortowo. Karuzele, kolejki niczym w Las Vegas i podobnie dużo ludzi.
I tylko Weltzeituhr pozostał jak zawsze niewzruszony spokojnie pokazując mijający czas w różnych miejscach świata.

Weltzeituhr

Na straganach dużo szklanych ozdób choinkowych i tradycyjnych bombek.


Weszłam do sklepiku z bombkami. Spodobały mi się te w kształcie ciasteczek, ale wyobraźnia projektantów jest nieograniczona. Urocze szklane ptaszki, buciki, samochody. Osobiście nie miałabym nic przeciwko drzewku ubranemu w tak przepysznie wyglądające ciasteczka :)
Wiele osób kupowało papierowe lampiony w kształcie gwiazd. Kosztowały 9 euro (najmniejszy) do 15 euro. To może być dobry pomysł na jesienne wieczory z dziećmi-robienie takich lampionów i "ubranie" w nie na święta tradycyjnych lamp i abażurów.

Berlin- Jarmark świąteczny, dziadki do orzechów

Na jarmarku nie może zabraknąć tradycyjnego rękodzieła - dziadków do orzechów w kształcie figurek górników, żołnierzy, królów czy rycerzy. Cena ok 40 euro. Powstawały w Niemczech od XVII do XVIII wieku. Narodziły się w górach Rudawskich w Saksonii. W okolicach osad Seitten, Grunhainichen i Olbernhau powstało szereg warsztatów specjalizujących się w produkcji różnych zabawek m.in. dziadków do orzechów, które stały się ulubioną zabawką niemieckich dzieci.

I trzeci jarmark przy Gedächtniskirche. Tu nie mogłam odmówić sobie tradycyjnego Bratwursta z musztardą i grzanego wina. Wino znajduje się w lśniących miedzianych kadziach, które pięknie się prezentowały. Ceny od 3-4,5 euro.

jarmark przy ruinie kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma w dzielnicy Charlottenburg, w centrum Berlina Zachodniego
Breitscheidplatz, leży w dzielnicy Charlottenburg, w centrum Berlina Zachodniego

Mijaliśmy nieczynne już przejście Checkpoint Charlie, w okresie zimnej wojny było to jedno z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a Berlinem Zachodnim.  Mieści się na ulicy Friedrichstrasse, na skrzyżowaniu z Zimmerstraße, w samym sercu Berlina podzielonego wówczas Murem Berlińskim. Teraz stoi tam choinka a przebrany za żołnierza wesoły chłopak animuje turystów do zabawy. Turyści mówią skąd przybyli a on odgaduje flagę, strojąc sobie przy okazji żarty.

Checkpoint Charlie

W drodze do domu zatrzymaliśmy się we Wrocławiu i w Almie wypatrzyliśmy kasztany, zostaną upieczone w święta.

I ostatni rzut oka na Szprewę, która opływa Berlin.

Widok z okolic Museuminsel.

I na moją dawną uczelnię - Uniwersytet Humboldta



Nie dotarliśmy na jarmark Schwedischer Weihnachtsbasar Wilmersdorf o którym czytałam, że dzielnica zamienia się w grudniu w mini- Szwecję, a znaleźć na nim można wszystko co szwedzkie-wyroby szwedzkiego rękodzieła: szkło, dekoracje świąteczne, nakrycia stołowe, artykuły spożywcze, można zjeść szwedzki tort z zielonym marcepanem tzw. Prinsesstårta. Niestety nogi już odmawiały posłuszeństwa i zrobiło się ciemno.

Warto obejrzeć jarmarki w Berlinie. Ale moim zdaniem ten wrocławski wcale im nie ustępuje a jest tam dwa razy taniej:)
Pozdrawiam serdecznie
PS
Życie dopisało scenariusz, dokładnie rok później na Breitscheidplatz doszło do tragedii. W dzielnicy Berlina Charlottenburg w poniedziałek wieczorem ciężarówka wjechała w tłum odwiedzających świąteczny jarmark. Tam gdzie jad kam Bratwursta. 12 osób nie żyje, 48 jest rannych, w tym kilka ciężko. Wielki tir wjechał w jarmark świąteczny. W kabinie ciężarówki znaleziono też ciało mężczyzny. Niemieccy śledczy potwierdzili, że był to Polak.



Komentarze

  1. Uwielbiam jarmarki, ten pokazany przez Ciebie musi być naprawdę imponujący. Przy okazji można kupić coś fajnego lub podpatrzeć jakieś ciekawe dekoracje. Być może kiedyś się wybiorę. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przede wszystkim: jeść, jeść i jeść :) a inspiracji nie brakuje, w tym roku hitem sa dla mnie kasztany, które chyba zagoszczą na stałe w mojej kuchni

      Usuń
  2. Ech, Przyjaciółko droga, jakże miło Cię poczytać:-)
    KK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnym oczom nie wierze:) miło, że się odezwałeś. Ślę pozdrowienia do Szczecina !

      Usuń
    2. We środę przyjadę w rodzinne strony:-)
      KK

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: