Przejdź do głównej zawartości

Różności: prezenty, porcelana i rozwiązanie Candy


Żadnego prezentu świątecznego w tym roku  nie zrobiłam własnoręcznie. Nie mam na to czasu. Miałam zamiar zrobić mojemu psiakowi strój Mikołaja na szydełku, ale nie dałam rady nawet kupić  wełny.
Za to Beatka z Lawendowego Zagajnika robi piękne korale i bransoletki. I dzięki swoim umiejętnościom może obdarować bliskich jubilerskimi prezentami.  Czasem kiedy widziałam kamienie do samodzielnego nawlekania żałowałam, że ja nie potrafię. Dzięki uprzejmości Beatki można krok po kroczku prześledzić ten proces i samodzielnie wykonać taki naszyjnik.
Z pewnością wykorzystam ten pomysł niebawem.



Od kilku miesięcy zanudzam was moim hobby - kolekcjonowaniem tradycyjnej angielskiej zastawy stołowej - porcelany transferowej. Zbieram różne okazy, nawet pojedyncze, ponieważ bogactwo motywów i scenek bardzo mi się podoba.
Dobrze komponuje mi się z nią seria Burgenland Villeroy & Boch, chociaż wcale nie angielska. Swoje skorupy nabywam w przeróżny sposób. A to wypatrując je na targach staroci, sklepach z antykami, aukcjach internetowych i wymieniając się z innymi kolekcjonerami.
Dzisiaj przyszła waza i muszę ja pokazać, bo bardzo się cieszę, oceńcie same.
Na razie zamieszkały w niej pierniczki.

waza Villeroy&Boch
Historia firmy Villeroy&Boch datowana jest od 1748 r. kiedy to François Boch, szanowany odlewnik, pracujący dla królewskiego dworu, zrezygnował z posady i założył  rodzinną fabrykę porcelany. Zakład szybko zyskał odbiorców i już po 20 latach uzyskał rangę Królewsko-Cesarskiej Manufaktury. A sama królowa Maria Teresa pozwoliła na zamieszczanie swego herbu na zastawie stołowej. W 1809 r. jeden z wnuków założyciela – Jean-François Boch – kupuje byłe opactwo benedyktynów w Mettlach nad rzeką Saarą (Niemcy). W pięknym, barokowym budynku do dzisiaj mieści się siedziba firmy.
A kto jeszcze nie ma prezentu dla bliskich i dalszych może skorzystać ze świetnego pomysłu, który znalazłam na stronie Villeroy&Boch - wyszukiwarka prezentów z porcelany

Z okazji roczku ogłosiłam Candy. Oczywiście związanego z moim hobby, w nadziei, że będzie więcej miłośniczek angielskiej porcelany ;) Chociaż dzięki blogowi odkryłam, że jest nas już wiele.


Jako zwyciężczynię ogłaszam Agatkę Zinkiewicz autorkę bloga Moje niebo mój ogród
Pozostałym blogerkom dziękuję za życzenia i za miłe słowa.
Agatko napisz mi szybciutko swój adres poprzez formularz na dole strony i niech Ci służy jeszcze przed Świętami i cieszy Twoje oczy. Serdeczności.


Sinatra nam śpiewa





Komentarze

  1. Ale sie ciesze:)
    Przepiękna waza!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosze daj mi znać jak dostałaś mój adresik?
      bo wydaje mi się że coś jest nie tak!:(

      Usuń
  2. Gratuluję zwyciężczyni.
    Twoja porcelana jest przepiękna - zakochałam się w niej!
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję Agacie. Twoja waza jest piękna, jak każdy wzór, który wyszedł z V&B.
    Pozdrawiam ciepło.:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: