wtorek, 29 grudnia 2015

Wzór African flower czyli poduszka na szydełku

 Poduszka z wzorem African Flower

Nie ustaję w szydełkowaniu. Jeśli nikt mnie nie zatrzyma, to nie będzie mnie niedługo widać spod poduszek :))
Dzisiaj skończyłam poduchę z wzorem African Flower, kolory jakie miałam pod ręka. Jednak bardzo mi się podobają jasne, z przewagą białego lub beżowego tła. 
Do następnej robótki wezmę cieńsze druty, tu robiłam na 3,5 . Teraz zrobię bardziej ścisłe i gęstsze, bardziej mięsiste kwiaty.
Aplikację zrobiłam z dziewięciu kwadratów i naszyłam na poszewkę.





A tu obłędna poduszka i narzuta z motywem african flower



niedziela, 27 grudnia 2015

Poduszka z kwadratów na szydełku

Poduszka z kwadratów
Poduszka szydełkowa

W święta rozsmakowałam się w szydełkowaniu. To hobby porzuciłam na 20 lat, aby właśnie do niego wrócić i sprawiło mi to wielką frajdę. Stwierdziłam, że szybko idzie mi odczytywanie wzorów i nie zapomina się tej umiejętności. Teraz cała rodzina zostanie obdarowana poduszkami. We wszystkich kolorach i wzorach bo po zrobieniu dwóch poduszek z kwadratów wypróbowuję już nowy wzór- AFRICAN FLOWER. Ale ten wzór zajmuje mi dużo więcej czasu.
A na dworze ponad 10 stopni i piękne słońce.
Kwitną kwiaty.

27 grudnia 2015

środa, 23 grudnia 2015

Wesołych Świąt !




Święta kojarzą mi się z ... czytaniem. Nadchodziło wolne i wiedziałam, że będę mogła w końcu bez limitu oddać się temu co lubię najbardziej:)
Później kiedy dorósł mój syn, były już bajki Disneya i nie było nic fajniejszego niż powylegiwać się w łóżku przed telewizorem. Bajki Disneya oglądam do dzisiaj :)
W święta czas zwalnia. Królem świąt jest dla mnie H.CH.Andersen.
Właśnie usiłowałam znaleźć mój zaczytany egzemplarz bajek, ale gdzieś się zawieruszył.  
Nie wiem, czy słusznie, ale wydaje mi się, że Andersen odszedł trochę do lamusa. A przecież treści Jego bajek są ponadczasowe.
Niewykluczone, że kolejnym prezentem jaki sobie kupię (!) będzie jakieś pięknie ilustrowane wydanie bajek Andersena właśnie.
W święta czas zwalnia. Życzę Wam aby było go dość na to, co lubicie najbardziej. Na powrót do dzieciństwa, na czytanie bajek z dziećmi i wnukami:)


WESOŁYCH ŚWIĄT !

Bułeczki z kapustka już się pieką

czwartek, 17 grudnia 2015

Szydełkowanie

Włóczkowe pasje

Mam takie oto skarby :


Co będzie robione? Zacznę od tego. Dziewczyna z tego bloga kombinuje piękne rzeczy. Cudna narzutka.
Chciałabym zrobić poduszki takie do ogrodu. Kolory będą soczyste.
Albo takie:)
Półprodukt już gotowy

A tak wygląda gotowa poduszka


 Jakieś wzory wybiorę ze strony www.stylowi.pl . Są oszałamiające.
W życiu zrobiłam już wiele rzeczy na drutach, na szydełku mniej. Kilkadziesiąt swetrów, kilka sukienek. Później na wiele lat odstawiłam to hobby, ponieważ mi się znudziło i nie było takiej potrzeby. Robię intuicyjnie, nie kierując się gotowymi schematami, wzory wymyślałam na poczekaniu, w trakcie robótki.
Dwa lata temu zrobiłam ostatni sweterek. Niestety dzisiaj światło beznadziejne i kolor wyszedł inny, w rzeczywistości jest rudy.


Nikt mnie nie uczył robienia na drutach. Przypatrywałam się jak robiła to babcia. Nauczyłam sie patrząc i na własnych błędach:)
To były czasy, gdzie w sklepach były tylko puste półki, więc chcąc mieć coś fajnego trzeba było zastosować metodę zrób to sam:)
Wtedy wszystkie panie robiły coś na drutach, szydełku, spotykały się na takich "robótkach" i wymieniały pomysłami. 
Ech to były czasy !
A Wy? Robicie?



 

wtorek, 15 grudnia 2015

Różności: prezenty, porcelana i rozwiązanie Candy


Żadnego prezentu świątecznego w tym roku  nie zrobiłam własnoręcznie. Nie mam na to czasu. Miałam zamiar zrobić mojemu psiakowi strój Mikołaja na szydełku, ale nie dałam rady nawet kupić  wełny.
Za to Beatka z Lawendowego Zagajnika robi piękne korale i bransoletki. I dzięki swoim umiejętnościom może obdarować bliskich jubilerskimi prezentami.  Czasem kiedy widziałam kamienie do samodzielnego nawlekania żałowałam, że ja nie potrafię. Dzięki uprzejmości Beatki można krok po kroczku prześledzić ten proces i samodzielnie wykonać taki naszyjnik.
Z pewnością wykorzystam ten pomysł niebawem.



Od kilku miesięcy zanudzam was moim hobby - kolekcjonowaniem tradycyjnej angielskiej zastawy stołowej - porcelany transferowej. Zbieram różne okazy, nawet pojedyncze, ponieważ bogactwo motywów i scenek bardzo mi się podoba.
Dobrze komponuje mi się z nią seria Burgenland Villeroy & Boch, chociaż wcale nie angielska. Swoje skorupy nabywam w przeróżny sposób. A to wypatrując je na targach staroci, sklepach z antykami, aukcjach internetowych i wymieniając się z innymi kolekcjonerami.
Dzisiaj przyszła waza i muszę ja pokazać, bo bardzo się cieszę, oceńcie same.
Na razie zamieszkały w niej pierniczki.

waza Villeroy&Boch
Historia firmy Villeroy&Boch datowana jest od 1748 r. kiedy to François Boch, szanowany odlewnik, pracujący dla królewskiego dworu, zrezygnował z posady i założył  rodzinną fabrykę porcelany. Zakład szybko zyskał odbiorców i już po 20 latach uzyskał rangę Królewsko-Cesarskiej Manufaktury. A sama królowa Maria Teresa pozwoliła na zamieszczanie swego herbu na zastawie stołowej. W 1809 r. jeden z wnuków założyciela – Jean-François Boch – kupuje byłe opactwo benedyktynów w Mettlach nad rzeką Saarą (Niemcy). W pięknym, barokowym budynku do dzisiaj mieści się siedziba firmy.
A kto jeszcze nie ma prezentu dla bliskich i dalszych może skorzystać ze świetnego pomysłu, który znalazłam na stronie Villeroy&Boch - wyszukiwarka prezentów z porcelany

Z okazji roczku ogłosiłam Candy. Oczywiście związanego z moim hobby, w nadziei, że będzie więcej miłośniczek angielskiej porcelany ;) Chociaż dzięki blogowi odkryłam, że jest nas już wiele.


Jako zwyciężczynię ogłaszam Agatkę Zinkiewicz autorkę bloga Moje niebo mój ogród
Pozostałym blogerkom dziękuję za życzenia i za miłe słowa.
Agatko napisz mi szybciutko swój adres poprzez formularz na dole strony i niech Ci służy jeszcze przed Świętami i cieszy Twoje oczy. Serdeczności.


Sinatra nam śpiewa





sobota, 12 grudnia 2015

Idą święta...

Robicie same czy kupujecie gotowe?

Na jednym z portali trafiłam na artykuł o tym, że sieci handlowe zachęcają do zakupu gotowych potraw wigilijnych. Po pierwsze to wynik braku czasu. Nikt już na przygotowania świąteczne nie poświęca 3-4 dni – mówi Jacek Szklarek, szef stowarzyszenia Slow Food. – Po drugie migracje ze wsi do miast na studia sprawiły, że nie nauczyliśmy się gotować. Dania wigilijne są wyjątkowe i naprawdę trzeba umieć je przyrządzić. Mało kto umie dziś zrobić galaretę czy wyfiletować rybę - dodaje. 
Rozumiem brak czasu, ale jakże przykro jest rezygnować z tych przygotowań, one sprawiają mi najwięcej przyjemności. Dzisiaj przygotowałam już pasztet.  Połowa do  zjedzenia zaraz, a połowa do zamrażalnika i czeka do świąt. Później można nawet podgrzać w piekarniku. O pasztecie jako obowiązkowym punkcie świątecznego programu pisałam w poście Święta we wspomnieniach z dzieciństwa
Rano wybrałam się na zakupy do lokalnego rzeźnika, wybrałam ładną wołowinę. Bułeczki od wczoraj moczyły się w mleku. Powoli gotowało się mięsko, zapach roznosił się po całym domu. Do mielenia chętnie zgłosiła się moja gorsza połowa. I tak oto w miłej atmosferze domowego szczęścia pasztet wjechał do piekarnika a oto efekt

 

Jest jeszcze ciepły. Pies nie wie, co ze sobą zrobić od tych zapachów i obchodzi stół z każdej strony.
No to niech przymierzy czapeczkę. A wygląda w niej tak:


A pod chonika leży już książka  czeka, a sądząc po objętości, potrzebnych będzie kilka dni na lekturę. A przeczytałam kilka opinii i wiem, że to duże wyzwanie.  Dziękuję mojemu Mikołajowi.

Tak więc w święta pokucharzę. Tradycji musi stać się zadość.


wtorek, 8 grudnia 2015

Inspi-racje z sieci

Inspi/racje/ z sieci

Jestem dzisiaj bardzo zmęczona nadmiarem obowiązków. I zastanawiam się nad modnym ostatnio pojęciem slow-wolno. Chciałbym już teraz żyć slow a nie czekać z tym do emerytury. W swoim tempie. "Człowiek zmęczony jest bezużyteczny"- ma rację dziewczyna  z tego bloga.I podaje zbiór 20 zasad, które wystarczą, żeby być slow, czyli pierwsza pomoc, dla zdesperowanych i sfrustrowanych. Jesteście w tej grupie? Bo ja tak, czytam rady i zaczynam stosować.


Gdyby komuś przyszło do głowy porzucić miasto i zamieszkać na wsi, hodować kózki ( chcę jedną !) i pic mleczko prosto od krówki,  to zamiast zderzać swoje romantyczne wizje z rzeczywistością może poczytać tutaj o prawdziwym życiu na wsi.


Bardzo długo zastanawiałam się nad kupnem zmywarki.  No bo co tam te dwie szklaneczki, albo 10 talerzyków, sama zrobię to najlepiej. I tak nie mam czasu gotować etc. Ale kupiłam !! Przekonały mnie argumenty ekonomiczne. I teraz nie boję się już gotować, brudzić wszystkich naczyń i z rozpaczą zerkać na zaschnięte góry zmywania. I nareszcie mogę wypróbować wszystkie świąteczne przepisy z ciekawego dolnośląskiego  magazynu kulinarnego Kocioł.


Co robicie, żeby się zrelaksować?
Może posłuchać jakiegoś męskiego głosu? Piękna piosenka Bowie'go, jeśli nie macie ochoty patrzeć na szalony look lat 80-tych, to lepiej zamknijcie oczy:) Można też się uśmiechnąć z nostalgią. I w kosmos.




niedziela, 6 grudnia 2015

Jarmarki świąteczne w Berlinie

Ledwie jeden weekend poza domem, a już tyle zaległości w czytaniu Waszych ciekawych postów.  Ja postanowiłam przypomnieć sobie świąteczny klimat Berlina i obejrzeć, co znowu się zmieniło w tym mieście, gdzie inwestuje się masę kapitału. Trafiliśmy na piękną pogodę, było około 8 stopni i bardzo słonecznie.
W ofercie biur podróży pojawiają się liczne oferty z propozycją zwiedzania jarmarków świątecznych w Berlinie. Kilkanaście z większych jarmarków jest czynnych codziennie. W  weekendy ich liczba waha się od 80 do nawet 100. Są jarmarki romantyczne, historyczne, nostalgiczne, ekologiczne.

wieża telewizyjna z kawiarnią przy Aleksanderplatz
Wieża telewizyjna przy Alexie stoi jak stała i tylko kawiarnia na szczycie podobno obraca się o 360 stopni co pól godziny a nie co godzinę. Turystów coraz więcej, więc i obrót kawiarni na wieży przyspieszył, mimo że podrożały bilety (13-23 euro).  25 lat temu patrzyłam z kawiarni na wieży na Berlin świąteczny, barwnie oświetlony i uroczy. Później odwiedzałam Berlin, ale nigdy w tym świątecznym czasie. Postanowiłam zweryfikować wspomnienia i dochodzę do wniosku, że pamięć wszystko wyolbrzymia. Kiedyś był bardziej :)

Zaliczyliśmy 3 jarmarki. Przy Alexanderplatz, koło ratusza i przy Gandarmenmarkt.
Mijaliśmy pięknie opakowane na święta budynki.


Na liście Top 10 najlepszych jarmarków niemiecki portal www.weihnachteninberlin.de umieścił jarmark na Gendarmenmarkt na pierwszym miejscu. Faktycznie, pod białymi namiotami w tureckim typie znajdziemy wszystko - od wyrobów rękodzieła po tradycyjne słodycze. Jarmark oferuje bogaty program artystyczny. Występują grupy taneczne, teatry ognia, odbywają się koncerty chórów, pokazy żonglerki, można też spotkać akrobatów i szczudlarzy. Na Gendarmenmarkt swoje prace wystawia wielu malarzy, fotografów, grafików, rzeźbiarzy, kamieniarzy.
Miałam ochotę na kasztany i  skusiłam się na torebkę tych przysmaków. Prażą się na wielkiej patelni i są chętnie jedzone. Mała torebka 4 euro. Smakowały naprawdę wyśmienicie. Obok tez coś pysznego. Blok orzechowy lub orzechowo bakaliowy w serowo-żelatynowej oprawie. Pycha. Skojarzyło mi się to z naszą wielkanocną paschą.

 
Tradycyjne salami w różnych smakach i duży wybór serów. Trafiliśmy akurat na występ orkiestry, piosenki świąteczne na żywo wprowadzają w fajny nastrój.
Jarmark świąteczny przy Gendarmenmarkt
Niemcy się świetnie bawią, dużo jest turystów z różnych krajów, ale chyba najwięcej z Polski. Ten jarmark jest płatny, należy przy wejściu kupić bilet za 1 euro. Pan ochroniarz każe otwierać plecaki. Dba się o bezpieczeństwo.
Drugim jarmarkiem jaki odwiedziliśmy był jarmark przy Aleksanderplatz.

Jarmark przy Aleksanderplatz 2015
Tu było chyba najwięcej gości. Zapadał zmrok, było bardzo tłoczno i w związku z tym dość niekomfortowo. Karuzele, kolejki niczym w Las Vegas i podobnie dużo ludzi.
I tylko Weltzeituhr pozostał jak zawsze niewzruszony spokojnie pokazując mijający czas w różnych miejscach świata.

Weltzeituhr

Na straganach dużo szklanych ozdób choinkowych i tradycyjnych bombek.


Weszłam do sklepiku z bombkami. Spodobały mi się te w kształcie ciasteczek, ale wyobraźnia projektantów jest nieograniczona. Urocze szklane ptaszki, buciki, samochody. Osobiście nie miałabym nic przeciwko drzewku ubranemu w tak przepysznie wyglądające ciasteczka :)
Wiele osób kupowało papierowe lampiony w kształcie gwiazd. Kosztowały 9 euro (najmniejszy) do 15 euro. To może być dobry pomysł na jesienne wieczory z dziećmi-robienie takich lampionów i "ubranie" w nie na święta tradycyjnych lamp i abażurów.

Berlin- Jarmark świąteczny, dziadki do orzechów

Na jarmarku nie może zabraknąć tradycyjnego rękodzieła - dziadków do orzechów w kształcie figurek górników, żołnierzy, królów czy rycerzy. Cena ok 40 euro. Powstawały w Niemczech od XVII do XVIII wieku. Narodziły się w górach Rudawskich w Saksonii. W okolicach osad Seitten, Grunhainichen i Olbernhau powstało szereg warsztatów specjalizujących się w produkcji różnych zabawek m.in. dziadków do orzechów, które stały się ulubioną zabawką niemieckich dzieci.

I trzeci jarmark przy Gedächtniskirche. Tu nie mogłam odmówić sobie tradycyjnego Bratwursta z musztardą i grzanego wina. Wino znajduje się w lśniących miedzianych kadziach, które pięknie się prezentowały. Ceny od 3-4,5 euro.

jarmark przy ruinie kościoła Pamięci Cesarza Wilhelma w dzielnicy Charlottenburg, w centrum Berlina Zachodniego
Breitscheidplatz, leży w dzielnicy Charlottenburg, w centrum Berlina Zachodniego

Mijaliśmy nieczynne już przejście Checkpoint Charlie, w okresie zimnej wojny było to jedno z najbardziej znanych przejść granicznych między NRD a Berlinem Zachodnim.  Mieści się na ulicy Friedrichstrasse, na skrzyżowaniu z Zimmerstraße, w samym sercu Berlina podzielonego wówczas Murem Berlińskim. Teraz stoi tam choinka a przebrany za żołnierza wesoły chłopak animuje turystów do zabawy. Turyści mówią skąd przybyli a on odgaduje flagę, strojąc sobie przy okazji żarty.

Checkpoint Charlie

W drodze do domu zatrzymaliśmy się we Wrocławiu i w Almie wypatrzyliśmy kasztany, zostaną upieczone w święta.

I ostatni rzut oka na Szprewę, która opływa Berlin.

Widok z okolic Museuminsel.

I na moją dawną uczelnię - Uniwersytet Humboldta



Nie dotarliśmy na jarmark Schwedischer Weihnachtsbasar Wilmersdorf o którym czytałam, że dzielnica zamienia się w grudniu w mini- Szwecję, a znaleźć na nim można wszystko co szwedzkie-wyroby szwedzkiego rękodzieła: szkło, dekoracje świąteczne, nakrycia stołowe, artykuły spożywcze, można zjeść szwedzki tort z zielonym marcepanem tzw. Prinsesstårta. Niestety nogi już odmawiały posłuszeństwa i zrobiło się ciemno.

Warto obejrzeć jarmarki w Berlinie. Ale moim zdaniem ten wrocławski wcale im nie ustępuje a jest tam dwa razy taniej:)
Pozdrawiam serdecznie
PS
Życie dopisało scenariusz, dokładnie rok później na Breitscheidplatz doszło do tragedii. W dzielnicy Berlina Charlottenburg w poniedziałek wieczorem ciężarówka wjechała w tłum odwiedzających świąteczny jarmark. Tam gdzie jad kam Bratwursta. 12 osób nie żyje, 48 jest rannych, w tym kilka ciężko. Wielki tir wjechał w jarmark świąteczny. W kabinie ciężarówki znaleziono też ciało mężczyzny. Niemieccy śledczy potwierdzili, że był to Polak.