wtorek, 26 stycznia 2016

Porcelana angielska Spode Copeland

 Porcelana angielska Spode

Copeland Spode England

Kiedy postanowiłam skompletować jakiś nieduży serwis z angielskiej porcelany transferowej zakładałam, że będzie to coś w kolorze zielonym.
Jednak nic zielonego nie wpadało mi w ręce i zaczęłam gromadzić różne skorupki w kolorze różowym. Ale oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia a internet podrzuca różne inspiracje i pomysły. Trafiałam na różne zagraniczne blogi, gdzie miłośniczki porcelany prezentowały swoje zdobycze i oczy zachodziły mi mgłą. Oczywiście polski "zbieracz" ma pod górkę. Porcelana angielska nigdy nie była produkowana na polski rynek i gdzie nam do bogatej oferty angielskiej, amerykańskiej czy generalnie zachodniej.
Tam miłośnicy, bo świadomie nie chcę powiedzieć kolekcjonerzy porcelany - gdzie mi do nich - mają tylko kłopot z tym, co wybrać z bogatej oferty rynkowej. U nas tego kłopotu nie ma. Można tylko szperać na targach i jarmarkach staroci, śledzić aukcje a i tak najciekawsze skorupy są w łapskach bogatych kolekcjonerów. Jakby tego było mało to jeszcze dochodzi kwestia przesyłki i zmartwienie czy wszystko dojdzie w całości.
Ostatnio natknęłam się na ten talerz i oczywiście musiałam go mieć. Jest to patera o średnicy 24,5 cm sygnowana COPELAND SPODE ENGLAND wzór BYRON seria Nr.2. Ten wzór produkowany był w latach 1931-69. Jest ceniony i jednocześnie bardzo ciekawy, na środku posiada wypukłe linie, które dzielą talerz na cztery części.
Przedstawia scenkę pasterską. Jednak każdy talerz serwisu przedstawia inna sielankową scenkę i obrazuje życie na angielskiej wsi.
Transfer ma urzekające kolory w różnych odcieniach, znajdziemy tu odrobinę niebieskiego, kolor ciemnoszary, rdzy, brązowy, zielony i złoty.
Spode Byron

Josiah Spode I sprawił, że porcelana angielska zyskała taka markę. To on sporządził u schyłku XVIII wieku recepturę porcelany fine bone china i dokonał tym samym jednego z najbardziej znaczących odkryć w historii porcelany.
Do sporządzenia mieszanki wykorzystał, stosowaną już od czasów średniowiecza, kość wołu. Spode zrealizował swoje marzenie o wykreowaniu najbielszej, najlepiej przepuszczającej światło, najmocniejszej i najbardziej rezonującej porcelany.
Bone china jest mieszanką glinki porcelanowej oraz kornwalijskiego kamienia z 45-50% kalcynowanej kości.

Copeland Spode

Ciesze się z każdej skorupki i używam na co dzień, bo sprawia mi to ogromna przyjemność. Chciałabym zebrać jeszcze inne części serwisu Spode Byron, ale jak mówiłam u nas to niełatwe.
Co było w prywatnych rekach znajdowało się raczej na stołach arystokracji. Bogate żniwo zebrała wojna. O tym piękny wiersz Miłosza z 1947r. który metaforycznie opowiada  o tym, jak ginie porcelana a wraz z nią najważniejsze wartości, ciepło domowego ogniska, bezpieczne życie, poranki przy kawie... w domu, którego już nie ma.



Zbieraczom, kolekcjonerom bogatych łowów !

SYGNATURY SPODE. KLIK




13 komentarzy:

  1. Piękna jest, chyba nie natknęłam się na nią nigdy na giełdach staroci.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuummm, prześliczna. Doceniam skorupkowanie wyczynowe, ja skorupkuję tylko dorywczo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny wzór. Podoba mi się otoczka z winogronami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Winogrona no i scenki. Małe niedoopowiedziane historyjki.

      Usuń
  4. Wspaniałą kolekcję już zebrałaś :) Piękna jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie perełki. Przyznam, że pierwszy raz widzę tak piękną kolekcję. Pozdrawiam cieplutko i serdecznie zapraszam na candy a wieczorkiem na nowy post do http://nostalgicznyzakatek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za to, że zajrzałaś do mnie. Miło mi, skorzystam.

      Usuń
  6. Oj, ile się dzieje na kwiatowej 22! :) Mam jeszcze dwa nowe wpisy do nadrobienia :)
    Bardzo ciekawy wzór i na naszym rynku może być trudno z jego dostępnością.
    Jak gdzieś go wypatrzę na Pomorzu to dam Ci znać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu nie uwierzysz, po napisaniu posta i sfotografowaniu talerza, chciałam zawiesić go na ścianie i wypadł mi z ręki. Zostały z niego okruszki. Cieszę się tylko, że zdążyłam go sfotografować. Żal mi go,przeżył 50 lat i zginął marnie w łapskach jakiejś niezdary. Buuuuuu

      Usuń
    2. Przeczytałam Twój komentarz i zamarłam. Ale numer! Przykro. Tego chyba boją się wszyscy kolekcjonerzy... Na przykład mojej ulubionej porcelany nikt w domu nie chce zmywać. Boją się uszkodzić ;)

      ps. Talerz Byron został bohaterem wpisu przynajmniej :)

      Usuń