Przejdź do głównej zawartości

Angielska porcelana transferowa. Jak nie kupować ? Teryna / waza Victoria Ware Ironstone Tureen fake


Waza znaczy porażka

Przedstawiam wazę zwaną z francuska teryną (franc. "terrine")
Waza jest wielka, waży chyba ze trzy kilogramy.



Dzisiaj postanowiłam napisać nie o wzlotach, a raczej o porażkach miłośnika i zbieracza porcelany. Zapewne każdy zbieracz raz w życiu zaliczył wpadkę, ale trochę wstyd się przyznać. 

Jak do tego doszło? Wszystko przez chciejstwo i pazerność. Tak chyba dzieje się z każdym zbieraczem, który widzi obiekt będący przedmiotem pożądania. Wyzwala się dopamina, hormon szczęścia albo jakieś inne "dziadostwo". Myśli kłębią się w głowie "już dawno chciałam mieć taką wazę", " postawię ją ...może w kuchni?" 
Bardzo lubię angielska ceramikę transferową, a takie duże wazy są rzadkością na polskim rynku. Coś mi jednak od razu nie dawało spokoju, rozum mówił nie, ale serce mówiło tak. Och ! będą kolejne pouczające lektury, poszukiwania materiałów o nowej zdobyczy, wgapianie się w scenkę, poszukiwanie motywu, ustalanie faktów historycznych, przeszukiwanie innych blogów. Cudownie ! Znowu gimnastyka dla umysłu!
Na swoją obronę dodam, że najczęściej nie wiadomo, co się kupuje. Chyba, że jest to DESA, gdzie zatrudnieni są fachowcy, chociaż i tam zdarzają się wpadki i niedopatrzenia. Lub kupujemy na internetowych aukcjach i siedząc wygodnie przed komputerem ustalamy sygnaturę ( co też nie jest takie proste)
Cena też czasami nie jest wyznacznikiem wartości. Cenę dyktuje sprzedający, który - wiadomo, chce osiągnąć maksymalny zysk i zwykle ma blade pojęcie o tym, co sprzedaje. Liczy się również stan przedmiotu, wady nabyte, zużycie, wytarcia, obicia. Na cenę ma także wielki wpływ panująca moda i trendy. 
No i ostatecznie myślę, że prawdziwie jest zdanie, które często powtarzam, że coś jest warte tyle, ile kupujący zechce za to zapłacić.




Udałam się na poszukiwanie czegokolwiek o tym przedmiocie i niebawem odkryłam na zagranicznych aukcjach to - mały dzbanek z dwoma uchwytami. Wygląda na coś francuskiego, scenka z udziałem napoleońskich żołnierzy? Co to za pomnik? Co to za miejsce? Czy to może Kolumna Vendome na Placu Vendome w Paryżu, która do 1814 była posągiem Napoleona, obalona w 1871 w czasie rewolucji francuskiej ? Odbudowana dwa lata później i odlana ze zdobytych na Rosjanach i Austriakach armat w bitwie pod Austerlitz? Czy może ktoś ma inny pomysł, co przedstawia ta scenka?
Teraz ten pomnik wygląda tak
Był to ten sam motyw, co na mojej terynie - z ceną 125 $

Oraz to - miska z dzbanem za 200 $. Myślę - fajnie.



Jednak wszystkie te wyroby pokazały się na aukcjach z adresami amerykańskich sprzedających. Czyli to coś było produkowane na rynek amerykański?

A to zdjęcie talerza, który stanowiłby doskonały komplet z moją wazą znalazłam na stronie amerykańskiego sklepu, niestety ( a może w tym wypadku "stety" ) z tabliczka "sold"


Opisane jako VINTAGE VICTORIA WARE IRONSTONE 19" x 14" BLACK & WHITE PLATTER
Wertuję dalej i natrafiam na artykuł Victoria Ware Ironstone - fakes from China. 
 Nie było to takie łatwe, ponieważ rzeczona waza nie była opisana jak Victoria Ware..

Since at least the middle of the 1990's, and possibly as soon as the mid '80s, there has been a flood of ironstone imports from China, generally blue transferware, bearing a mark which looks like or mimics the 19th century English coat-of-arms mark. These marks also generally include the words 'Victoria' or 'Victoria Ware' and 'Ironstone'. While several sellers are offering these items as authentic 19th century British ceramics, they are modern fakes. Some are even 'aged' at the factory with crazing and staining.There is no documented English mark, 19th century or otherwise, using the coat-of-arms with the words 'Victoria Ware' or 'Victoria Ware Ironstone'.  This mark is not found in any of Godden's highly respected marks guides.The UK importer of Victoria Ware even has a rather suspicious name 'Staffordshire Figure Company, Ltd'. It is being distributed by several jobbers in the US.
( zródło http://www.ebay.com/gds/Victoria-Ware-Ironstone-fakes-from-China-/10000000004664316/g.html)
Chińczycy odpowiedzą na każde zapotrzebowanie jeśli tylko znajdzie się klient:) Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, jednak wyroby z Chin mogą zawierać trujący ołów i kobalt, co w kontakcie z żywnością może być groźne.
Na koniec mała lekcja angielskiego:

fake (rzeczownik) - podróbka, falsyfikat
to fake (czasownik) - udawać , symulować, fałszować, pozorować, sfingować


W końcu nauka ( w tym angielskiego ) musi kosztować !



Komentarze

  1. Dominiko,
    uchwyciłaś sedno w swoim poście, sedno tego jak postępuje zbieracz - zapala się do zdobycia kolejnego okazu i często traci czujność. Szczególnie jest to trudne, gdy chodzi o przedmioty z wysoką ceną. Ponieważ swoje kolekcjonowanie uważam za swego rodzaju skazę charakteru, na którą nie mam chęci wydać fortuny, szukam przedmiotów dla mnie ciekawych w niewysokiej cenie. Jeżeli kiedyś wydam wysoką kwotę na porcelanę, to będzie to wyjątek i nawet wiem, że będzie to okaz (najlepiej patera) z Miśni - oczywiście ze wspaniałymi reliefami.
    Teryna rzeczywiście bardzo ładna, warta Twojego grzechu, aczkolwiek "my purystki porcelanowe" doskonale wiemy o co chodzi w naszych zbiorach. Przykład przyda się mam nadzieję innym zbieraczom.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Non, rien de rien
      Non, je ne regrette rien..
      Wszystko jest nowym doświadczenie i niczego nie żałuję. To wspaniała zabawa.Dziękuję za piękny komentarz.

      Usuń
  2. :)))) I tak bywa, ale sama w sobie jest śliczna a myślę, że samo to poszukiwanie i ,,gimnastyka umysłu" była i do tego jaka! :)))))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta, ja wtapiam czasem z roślinami, znam ból. Porcelanowanie wyczynowe wymaga wiedzy bardzo zaawansowanej. Jak coś jest zaawansowane i skomplikowane to wtopa jest po prostu częścią procesu nauczania, znaczy nie trzeba się bardzo przejmować. A poza tym w każdej dobrej kolekcji występuje choć jedna podróba ( jak w każdej zasłużonej rodzinie występuje czarna owca ).;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna ta Twoja porcelana, nie przejmuj się wpadkami - ktoś kto nie ma bladego pojęcia i na dodatek nie jest wtajemniczony w te wszystkie tajniki na pewno się nie połapie w tym trudnym temacie. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No tak, to już wyższa szkoła jazdy. Nie tylko Chińczycy podrabiają drogie rzeczy :(

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: