Przejdź do głównej zawartości

Porcelana Staffordshire / Turkey and Transferware

Indyk ze Staffordshire


Mam talerz. Z indykiem. Po co komu talerze z indykiem?
Talerze z indykiem służą głównie do podawania na nim indyka w Dniu Święta Dziękczynienia:) Święto jest także nazywane "Dniem Indyka", ponieważ  obowiązkowym posiłkiem na obiedzie musi być właśnie pieczony indyk.
Mnie posłużyły do wielkiego obżarstwa. Czego i Wam życzę. 


Rowland & Marsellus Co. was an enterprising American firm that imported British-produced plates under their own company name between 1893 and 1938.


Kiedy w Ameryce rosła klasa średnia, łaknęła z tej okazji serwisów obiadowych wykonanych specjalnie dla tego szczególnego święta. Angielscy garncarze myślący o zysku szybko zareagowali na te potrzeby i stworzyli serie przepięknych wyrobów transferowych przedstawiających te przemiłe ptaki:)
Wyroby transferowe przedstawiające indyki był w produkcji od ponad 100 lat i są popularne do dzisiaj. Talerze i półmiski z indykami są bardzo poszukiwane przez kolekcjonerów. W rzeczywistości jest wielu kolekcjonerów wyrobów transferowych, którzy zbierają tylko wzory z indykami.



Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/fixedgear/3063410365/">fixedgear</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/">CC BY-NC-SA</a>
Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/dkjd/2056149757/">dkjd</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/">CC BY-NC-ND</a>


W Kanadzie Święto Dziękczynienia obchodzone jest w drugi poniedziałek października jako pamiątka pierwszego Dziękczynienia członków kolonii Plymouth w 1621.
Pielgrzymi, którzy przypłynęli do Ameryki na pokładzie statku Mayflower, ruszyli ze swych domostw w Anglii .
Przybyli do Plymouth 11 grudnia 1620 roku. Po pierwszej ostrej zimie, do początku kolejnej jesieni zmarło 46 ze 102 osób zaokrętowanych na "Mayflower". Ale ponieważ żniwa 1621 roku były obfite, koloniści postanowili uczcić to świętem wraz z 91 Indianami z plemienia Wampanoagów, którzy pomogli im przetrwać pierwszy rok.
Święto miało wiele z tradycyjnych angielskich obyczajów dożynkowych. Trwało trzy tygodnie, w okresie między 21 października i 11 listopada 1621 roku. Indianie dostarczyli na ucztę co najmniej pięć jeleni, w menu nie było indyków, zamiast których podano ptactwo wodne (kaczki, gęsi)
Świętem narodowym ogłosił je w 1863 roku prezydent Abraham Lincoln.
(za:Wikipedia)


  Dzień Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest co roku w ostatni czwartek listopada.


 Co roku prezydent  USA ułaskawia indyka. Tradycja ułaskawiania indyka została zapoczątkowana przez Georga Busha. Amerykanie tego dnia dziękują tym, którzy pomagają biednym. Dziękują również żołnierzom, którzy służą na całym świecie. To prawdziwe amerykańskie święto. W tym dniu stoły są obficie zastawione.


A ja akurat przyrządziłam ładną kaczkę, napchałam jabłkami. Zdjęcia zrobiłam kiedy jeszcze jakoś wyglądała. Potem rzuciłam się na nią "z łapami".
Więcej już nie mogę pokazać, bo syta i szczęśliwa zaległam na kanapie.






kącik angielskiego:

turkey indyk
save uratować
grateful wdzięczny
native rdzenny





Komentarze

  1. Dzięki za post, bo czegoś ciekawego się dowiedziałam.
    Talerz piękny - jak wszystkie Twoje zbiory, które sobie wpadam tu oglądać. Ale kaczka... ach ta kaczka! Aż tu pachnie! Powiedz - dałaś majeranek, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba ! bez majeranku kaczucha nie smakuje:) dzięki za odwiedziny!

      Usuń
  2. No, no na talerzu apetiko:-)piękny ten talerz:-)
    Jak z resztą wszystkie na wyjątkowe okazje:-) może nawet i nie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba z tysiąćpińcet kalorii Agatko! A co tm sobie żałować:))))))))))

      Usuń
  3. Talerz piękny, a drób z majerankiem zawsze jest smaczny.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Talerz wyjątkowy - takiego nie widziałam!
    Skubnęłam kawałek kaczuszki, bo uwielbiam i biegnę dalej...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wcale się nie dziwię, że ludzie kolekcjonują talerze czy inne wyroby tego typu, one są po prostu piękne :))))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio podróżowałam po Andaluzji, a w Trianie słynącej z produkcji ceramiki - sklepy przyprawiały o zawrót głowy. Myślę, że to byłoby coś dla Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: