Przejdź do głównej zawartości

Kalisz. Park Miejski.


Mieszkam w Kaliszu i uważam, że jest pięknym miejscem do życia. Czy słyszeliście, że jest podobno najstarszym mieście w Polsce, o którym wspomniał Ptolemeusz ok 160 r.n.e ? Odkryto tu  ślady osadnictwa sięgającego aż po epokę brązu (XVII-VII w. p.n.e.). 
Perłą Kalisza jest park, który jest jednym z najstarszych parków miejskich w Polsce, założony w 1798, w miejscu renesansowego ogrodu jezuickiego znajdującego się tuż za murami obronnymi biegnącymi wzdłuż zabudowań kościelno-klasztornych Jezuitów. W 1964 r. został wpisany do Państwowego Rejestru Zabytków.
Pod koniec XVIII w. ogród przeszedł w użytkowanie Korpusu Kadetów (szkoły wojskowej działającej w Kaliszu od 1796 r.)
W sierpniu 1914 r. Kalisz został totalnie zniszczony, z 50 tys. mieszkańców zostało w nim ok. 5 tysięcy, całe śródmieście legło w gruzach. Ucierpiał wtedy także i park miejski.
Lubię spacerować po tym parku. Dziś jest to krajobrazowy park angielski. Prezentuje się pięknie o każdej porze roku, ale wczesna wiosną słońce napawa optymizmem. Znajduje się w nim 65 pomników przyrody i zajmuje 20 ha.

Wśród klombów marmurowy zegar słoneczny i pomnik “Flory”.
Stoi on od początku naszego stulecia

Kalisz, zegar słoneczny
Wiosną oszałamiają zapachem  lilaki, magnolie oraz lipy.
Rosną tutaj azalie, żywotniki, cyprysiki oraz miłorząb dwudzielny
W części południowej parku znajduje się staw z wysepką założony w 1843 r., tzw. “Kogutek”.

A tu zaczyna się ulica Niecała. Od strony parku otwiera się widok na półokrągłą bryłę budynku zwanego "werandą fotografów', kiedyś siedziba fotograficznego atelier, dzisiaj przychodnia weterynaryjna Tu mieszkał Wincenty Franciszek Boretti (1859-1932), który utrwalił na kliszy widoki miasta i portrety kaliszan, wśród nich ślubne zdjęcie moich pradziadków.


Niecała 14, dom Borettich
Przez park przepływa rzeka Prosna, a na jej brzegu usytuowano teatr. Teatr został otwarty w 1936 roku. Nazwę nadano teatrowi na pamiątkę kaliskiej działalności Wojciecha Bogusławskiego, który występował tutaj wraz ze swoim zespołem od 1800 r.


Wieczorem spacerowałam po parku i zaskoczyło mnie jak pięknie jest oświetlony. Oświetlenie zainstalowano na głównych alejach spacerowych. Przy moście obok teatru można kupić charakterystyczne tylko dla Kalisza – kaliskie andruty.
Park jest magiczny, można w nim zapomnieć choć na chwilę, że gdzieś obok tak szybko tętni życie, otula mnie swym spokojem.
Zapraszam do Kalisza, a może już zwiedziliście kiedyś moje miasto?


Komentarze

  1. Park prezentuje się wspaniale. Chciałoby się siąść pod ,,płaczącymi" drzewami i patrzeć na wodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyło mnie jak wiele osób korzysta z parku. Wiele osób na rowerkach, na rolkach. Mamy z wózkami. Ja tam bywam, gdy tylko czas pozwala. Mam jeszcze zdjęcia z ubiegłego lata znad stawu, właśnie spod "płaczącej" wierzby; tam zamieszkują śliczne kaczki, ale nie mogę znaleźć tych zdjęć:) pozdrawiam

      Usuń
  2. Wiele razy byłam w Kaliszu, jesteśmy prawie sąsiadkami. Mieszkasz w pięknym mieście, lubię ten park, starówkę, czuje się klimat dawnych lat, piękne kościoły. Ostatnio byliśmy w skansenie, ciągle coś się zmienia.
    Uściski. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Już wcześniej Zauważyłam że jesteśmy sąsiadami :-)pięknie tam u Was. z miłą chęcią odwiedzę kiedyś te miejsca :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niesamowita historia miasta i jaka szkoda, że taka garstka Kaliszan się jedynie ostała...
    W każdym razie jestem pełna ogromnego podziwu dla tych wszystkich z przeszłości, którzy te piękne ogrody zakładali :)))) Często za sprawą pychy i zarozumialstwa aby się pokazać przed sąsiadem, więc jednak te negatywne cechy czasami się przydają :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem..."magiczny" to doskonałe słowo oddające urok tego miejsca. A już ten teatr nad stawem brzegiem Prosny......mnie wprost oszołomił.
    Zazdroszczę trochę tak pięknego miejsca zamieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  6. dzieciństwo, wiek błogi, wiek bez trwogi:-) Zza okien domowej klatki widać było wierzchołki drzew (jak ktoś woli: drzew wierzchołki, by liryczniej było). Wyprawy z towarzyszami z podwórka, z kolegami ze szkolnej ławy, nocne eskapady. Wspomnienie nieistniejącego od wielu lat maleńkiego ogrodu zoologicznego... No, Przyjaciółko droga, udało Ci się wprawić mnie w stan zadumy wiosennej:-) Pozdrawiam mile stąd do-tamtąd:-) KK

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: