Przejdź do głównej zawartości

Stronie Śląskie. Majówka

Stronie Śląskie
Musze zacząć od tego, że bardzo lubię Dolny Śląsk. Ma wiele zalet: jest niedaleko, piękne krajobrazy i ciągle coś do odkrycia. 
Jeździmy tam często, zmieniamy tylko miejscowości, tym razem na Majówkę wybrałam stronie Śląskie z przyległościami. Pogoda dopisała, po zajechaniu na miejsce od razu zrobiliśmy mały rekonesans. Raczej przed siebie, bo teren zupełnie nie znany. To mała miejscowość, wydaje mi się, że odwiedzaną częściej przez turystów zimą, ponieważ są tu dobre warunki do uprawiania sportów zimowych, a jedyną dostępną atrakcją będą wyłącznie spacery.  Wspięliśmy się na mała górkę i stamtąd rozpościerał się fajny widok na miasteczko. Ciekawa zabudowa, typowo poniemieckie domy, wiele pięknie odrestaurowanych, kilka w złym stanie i na sprzedaż. Mogłabym mieć tutaj mały domek z widokiem na góry;) Marzenie. Kilka metrów dalej ukazuje się naszym oczom mała waląca się chatka, pewnie opuszczona. Mój P. mówi, że zrobi zdjęcie, jednak za chwilę dochodzi nas szczekanie psa i okazuje się, że w tym domku ktoś jednak mieszka.


Dalej mijamy piękną kapliczkę. Miała wielki urok.


Po przejściu kolejnego kilometra natrafiliśmy na działającą jeszcze hutę szkła "Violetta". Idiotyczna nazwa. Wszak mogłaby nazywać się Marianna, ponieważ została założona przez Mariannę Orańska, w XIX wieku.
O Mariannie napisze może jeszcze więcej, ponieważ postać osiadłej na dolnym Śląsku córki niderlandzkiego króla i Wilhelminy Pruskiej jest fascynująca i na każdym kroku spotyka tu się jej ślady. 30 km stąd w Kamieńcu Ząbkowickim wybudowała pałac http://www.palacmarianny.com.pl/
Przed hutą stoi rzeźba "Dmuchacz szkła" Borysa Michałowskiego, ucznia Xawerego Dunikowskiego, co najważniejsze obok huty znajduje się sklep ze świetnymi wyrobami tej fabryki i widziałam na wystawie mnóstwo fajnego szkła, a przed wszystkim fajne karafki. Oby tylko był pojutrze otwarty !


Spacerek zajął nam jednak kilka godzin i postanowiliśmy podjechać do oddalonego o ok, 5 km Lądka Zdroju. W Lądku byłam kiedyś jako dziecko, więc nie miałam prawa nic pamiętać poza górką z której zjeżaliśmy na sankach. Wysiedliśmy koło Parku Zdrojowego i od razu miłe zaskoczenie. 
Jest życie! Turyści i kuracjusze, kawiarnie, urocze zakątki. Plakat obwieszczał, że miejska władza zaplanowała różne atrakcje na weekend. Na tle  zakładu przyrodoleczniczego "Wojciech" rozgrzewał się jakiś zespół rockowy z Łodzi. Weszliśmy do "Wojciecha, mogliśmy rzucić okiem na basen znajdujący się w ośrodku. Przepiękny, aż mi dech zaparło i miałam skojarzenie z rzymskimi termami. Na piętrze można napić się wody źródlanej i to za darmo,co nie jest często spotykane w innych kurortach. 

Źródło Zdzisław w domu zdrojowym "Wojciech"
zakład przyrodoleczniczy "Wojciech
Jutro wybieramy się do ulubionego miejsca Marianny Orańskiej - do Międzygórza, zobaczyć park krajobrazowy i wodospad. Księżna zakupiła w 1840 roku Międzygórze oraz okolice Masywu Śnieżnika. Zagospodarowała to miasteczko i przekształciła w popularną miejscowość letniskową. Gdzieś tam w pobliżu powstała podobno willa księżnej Marianny oraz kolejne budowle w stylu tyrolskim. Jutro chciałabym to zobaczyć.
Wrócimy też na dłużej do Lądka. Oby tylko dopisała pogoda !





Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dolny Śląsk to "kopalnia skarbów". Wycieczka piękna, pogoda także.Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. Bardzo lubię te okolice, w Stroniu byliśmy wiele razy, warto wjechać na Czarną Górę, a Międzygórze jest przepiękne, architektura, wodospady, nawet tama. W Wojciechu można zażyć kąpieli, życzę miłych wrażeń.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro do Międzygórza:)w Wojciechu trzeba wcześniej rezerwować,ale następnym razem nie omieszkam. Dziękuję.

      Usuń
  3. Połączyłaś przyjemne z pożytecznym, no i pogoda dopisała, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda sprawiła nam piękną niespodziankę. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: