Przejdź do głównej zawartości

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim

Kolejny dzień wycieczki po Dolnym Śląsku. Podążamy dzisiaj szlakiem Marianny Orańskiej. Ze Stronia Śląskiego bardzo widokową drogą z zakrętami mającymi niekiedy 360 stopni, wijącą się momentami dość niebezpiecznie, dojeżdżamy do Kamieńca. Już z daleka widzimy wielki pałac na zboczu górujący nad miasteczkiem. Pałac można zwiedzać tylko z przewodnikiem, ponieważ ciągle trwa remont. Zakończy się dopiero w 2030 roku. Zwiedzanie co godzinę, cena biletu 25 zł.

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Marianna odziedziczyła dobra po matce a zobaczyła je po raz pierwszy w 1838 r. i w tym samym roku zleciła budowę pałacu, którą ostatecznie zakończono w 1872r.
Pod względem architektonicznym jest skrzyżowaniem zamku szkockiego z zamkiem gotyckim w stylu zamku w Malborku. Największe pomieszczenie dokładnie odpowiada malborskiemu refektarzowi. Budowlę otaczały piękne tarasy i ogrody z fontannami, jaskiniami i posągami.

Pałac Marianny Orańskiej

Marianna była jedną z najbardziej niekonwencjonalnych kobiet swojej epoki. Od 1830 do 1849 roku była żoną syna króla Prus -Albrechta Pruskiego. Pałac budowała z myślą o sielskiej przystani dla swojej rodziny. Z małżeństwa urodziła się wprawdzie piątka dzieci, jednak nie było ono udane. Marianna zdecydowanie górowała nad mężem inteligencją i obyciem, a on nie był jej wierny. W roku 1845 Marianna porzuciła swego męża i żyła w związku ze swym masztalerzem Johannesem van Rossumem. Miała z nim syna Jana Wilhelma van Reinhartshausen.
Na klika lat przerwano prace na zamku a księżniczka straciła do niego serce. Prace jednak kontynuowano po kilku latach, a wystrój wnętrz pałacu, w przeciwieństwie do jego architektury zewnętrznej, która odzwierciedlała gusta księżnej, kontynuował i nadzorował książę Albrecht, syn Marianny. 
Księżna Marianna zapisała się w historii bardzo racjonalną i skuteczną działalnością ekonomiczną, która przyczyniła się do znacznego rozwoju dóbr, których była właścicielką. Dzięki jej staraniom powstała cała sieć górskich dróg. Umożliwiło to rozwój okolicznych wsi, pozwoliło zagospodarować rozległe kompleksy leśne, głównie w Górach Bialskich i Masywie Śnieżnika. 
Film o Mariannie Orańskiej. Tutaj.
A tu jej szczegółowa biografia

Marianna Orańska z dynastii Oranje-Nassau
Podczas II wojny światowej Niemcy urządzili w pałacu magazyn dla zwożonych z całego Śląska dzieł sztuki, np. zbiory i archiwalia z Wrocławia i Wawelu. Po 1945 wyposażenie pałacu zostało wywiezione bądź zdewastowane, w lutym 1946 cały pałac spłonął, podpalony przez żołnierzy radzieckich, którzy chcieli zatrzeć ślady kradzieży. Część marmurów z pałacu użyto przy budowie Sali Kongresowej w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki.

Wewnętrzny dziedziniec oplata 140 letni hedera helix.


W gablocie dostrzegłam to, co lubię:) Półmisek do ryb E. Teicherta z cebulowym wzorem


Główne wejście do pałacu robi wrażenie ze względu na ogromny dziedziniec na który powozy podjeżdżały po gości i mogły zawrócić.
Marianna nigdy nie zamieszkała w pałacu kamienieckim, a w czasie swoich pobytów zajmowała tylko pokoje gościnne. W 1873 r. podarowała pałac synowi Albrechtowi, a sam Kamieniec pozostawał w rękach tej rodziny aż do 1940 r.

Wejście główne- hala podjazdu powozów


Obecnie pałac jest sukcesywnie remontowany dzięki środkom Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

widok z tarasu pałacowego na Kamieniec Ząbkowicki

W sąsiedztwie rezydencji założono liczący 150 ha areału wspaniały zespół ogrodowo-parkowy zaprojektowany przez architekta królewskiego Petera Jospeha Lenne. Jeśli ktoś ma jeszcze siłę, to można zwiedzać :)
Żadna z sal nie jest jeszcze kompletnie odrestaurowana.

Jedna z sal w trakcie remontu

A to już widok na wzgórza w Lądku Zdroju.


Zamek jest wart obejrzenia, mimo że we wnętrzach oglądamy na razie tylko przygotowane do rekonstrukcji sale. Jednak dowiadujemy się wiele o historii tego miejsca.
Tak uczciłam 1 Maja, a jak Wy?:)





Komentarze

  1. Cudnie wygląda ponad stuletni bluszcz razem z okrągłymi oknami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dowiedzieliśmy się, że aby przyciąć ten bluszcz trzeba decyzji konserwatora. Nawet bluszcz jest tam zabytkowy:)Pałac został kompletnie spalony i zdewastowany. Bluszcz ocalał chyba cudem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne miejsce, a talerz do ryb przepiękny :-) Miłego dnia :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A propos zastawy - wprawdzie to nie porcelana, ale książęta orańscy, antenaci "wyklętej" z rodu Marianny Oranje-Nassau, chętnie byli przedstawiani na fajansie z Delft, a ten trafiał dosyć często na stoły mieszczańskie w dorzeczu Odry i Wisły:-)
    Pogody dworskiej i pogody ducha w trakcie tego wspaniałego wypadu.
    KK

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: