Przejdź do głównej zawartości

Czy warto oszczędzać? Międzywojnie. Kalisz.



Czy warto oszczędzać?

Nie warto. Jako społeczeństwo zawsze byliśmy "puszczani w skarpetkach". To stało się naszym udziałem w latach 90 -tych XX wieku, gdy zostaliśmy sprywatyzowani nie zyskując nic jako obywatele na tej prywatyzacji. Zostaliśmy wywłaszczeni z naszej własności.
Czy warto było oszczędzać zatem w międzywojniu?



Książeczka oszczędnościowa z 1938 roku, Kalisz / Opatówek

W rodzinnym archiwum natrafiłam na książeczkę oszczędnościową dziadka na której widniała pokaźna suma. I zaczęłam dochodzić, jakie to byłby pieniądze dzisiaj. Natrafiłam na zdigitalizowane dane Głównego Urzędu Statystycznego sprzed lat. Opublikowano wybrane dane na temat wynagrodzeń pochodzące z „Małego rocznika statystycznego 1939”. Robotnik zarabiał tygodniowo 23,9 zł, kobieta 12,40 zł.

Czyli na tej książeczce dziadka jest ponad 100 przeciętnych pensji robotnika i ponad 10 urzędnika.

Pracownicy umysłowi zarabiali zdecydowanie lepiej. Mężczyźni przeciętnie 280,5 zł miesięcznie, kobiety – 170,8 zł. Jeżeli przeliczyć to na wynagrodzenie tygodniowe, to dziadek zarabiał 70,1 zł. Zarobki tego rzędu otrzymywało zaledwie 3% osób klasy robotniczej.
W 1935 roku osoby w wieku od 10 do 14 lat stanowiły nieco ponad 0,2% wszystkich zatrudnionych i otrzymywali najniższe wynagrodzenia. Obecnie nie mogliby oni pracować legalnie. Najlepiej zarabiali ci urodzeni pomiędzy 1871 a 1895 rokiem , czyli ówcześni 40-50 latkowie. Mężczyznom płacono przeciętnie 366,6 zł miesięcznie, a kobietom – 234,5 zł. Wynagrodzenie było różne w rożnych regionach kraju. Najwyższe płace otrzymywali pracownicy województw centralnych, czyli ówczesnego białostockiego, kieleckiego, lubelskiego, łódzkiego oraz warszawskiego.


książeczka oszczędnościowa 1939 rok. Powiatowa Komunalna Kasa Oszczędności w Kaliszu

W Kaliszu w międzywojniu przy Głównym Rynku 23 miał swoją siedzibę oddział banku Ziemiańskiego w Warszawie.


Bank Ziemiański w Warszawie Oddział w Kaliszu

Na Śląsku również zarabiano lepiej niż w pozostałych województwach.Właśnie tam pracownicy umysłowi zarabiali zdecydowanie najwięcej, przynajmniej jeżeli chodzi o mężczyzn – przeciętnie 390,5 zł na miesiąc. Kobiety zarabiały najwięcej w centrum kraju – 193,4 zł. Relacje wynagrodzeń są podobne, jak w przypadku klasy robotniczej. Wynagrodzenia na południu były bardzo zbliżone do tych w poznańskim i pomorskim.
3241 zł tyle pozostało na książeczce oszczędnościowej dziadka, naczelnika poczty w Opatówku w 1939 roku i pozostaje do dziś.
Ponieważ zarobki nic nam nie mówią i trudno je zinterpretować to może należy przyjrzeć się cenom.
Litr mleka kosztował przed wojną 0,14 zł. Dojna krowa kosztowała 146 złotych.
Za pieniądze zgromadzone na książeczce dziadka można było wtedy kupić 23 150 litrów mleka lub 22 krowy, zważywszy ze dziś mleko kosztuję ok. 2 zł to na książeczce pozostaje równowartość dzisiejszych 46 300 zł.
Po wojnie książeczka zawędrowała do rodzinnych archiwów i stała się bezwartościowa, nic nie dało się z nią zrobić.

Poczta Opatówek 1939, Marian Wiewiórkowski siedzi w środku
A więc co powinien był zrobić dziadek? nie trzymać pieniędzy na książeczce!

Post powiązany 



Komentarze

  1. He, he, przypomniały mi się dawne książeczki mieszkaniowe - to też była radość. Brylanty trza kupować a nie w papier inwestować - jak to się mawiało w Odzi. A generalnie to trzeba mieć zapasik grosza ale bez przesadyzmu, życie nie zaczyna się za dzień czy dwa tylko trwa cały czas - przezorność tak, "oszczędzactwo" nie - granica cieniutka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Generalnie państwo dawało po krzyżu. Patrząc na te historie ( kamienica tez ostała zamieniona na dwie książeczki mieszkaniowe, po których została równowartość roweru)należy wyciągać daleko idące wnioski. A Twoje jak najbardziej słuszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tabasia ma rację: diamonds are a girl's best friend ;) Ale co by człek nie uchomikował, to trumna kieszeni nie ma. Oszczędzaj z całego serca - ucieszy się spadkobierca :D

      Usuń
  3. Kiedyś było zupełnie inaczej, bank był wiarygodny i dawał bezpieczeńśtwo, żyło się przecież z procentów, a teraz... ech...
    Ostatnio zdałam sobie sprawę, że dzieci w Polsce legalnie pracują - w reklamach, filmach... kontrakt zawarty z rodzicami, ale to praca, a podobno dziecko w Polsce ma nie pracować, więc jak to jest? Ciekawe prawda? Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też miałam książeczkę mieszkaniową i dwadzieścia kilka lat temu kupiłam mieszkanie za 12500zł z czego połowa była z książeczki, więc mi się jak najbardziej opłacało oszczędzać. Niektórzy biorą kredyty i przez to płacą podwójnie. Nie wiem co lepsze. Zawsze najwięcej bank zarabia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Są banki solidne, które nawet po tylu latach oddałyby wkład. Ale nie polskie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te nasze zawieruchy historyczne :(

      Usuń
  6. No cóż ... bez względu na ewentualne perturbacje, zapewne należy oszczędzać. Umiejętność jakiej niestety nigdy się nie nauczyłam. :( :D
    Z przyjemnością czyta się takie posty - pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja rodzina pochodzi z tych samych terenów... Aż się przyjrzałam, czy obok Mariana Wiewiórkowskiego nie siedzi ktoś z mojego drzewa rodowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy post, aż miło czytać. Pozdrawiam cieplutko i moc uścisków przesyłam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te miłe słowa i przesyłam serdeczności...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: