Przejdź do głównej zawartości

Słodka Pavlova

Słodko

Początek czerwca to cudowna pora, przed nami wakacje i zapowiedz odpoczynku. Jeszcze wszystko przed nami, całe lato.
Nie mam ochoty na długie przebywanie w kuchni i rozgrzewanie piekarnika. Zrobienie tego efektownego ciasta zajmuje mi 10 minut.
Oczywiście nie piekę bezy sama.  Po co się wysilać skoro w pobliskim sklepie dostępne są krążki do wyboru w różnych wielkościach.
10 minut zajmuje ubicie śmietany, dodanie fixa, aby śmietana pozostała sztywna i nie podchodziła wodą. Przyozdobienie i przełożenie owocami. Nadchodzi sezon owoców więc taki szybki deser jest wart polecenia.
Po przełożeniu śmietanką na godzinę do lodówki, aby beza lekko zmiękła.






Pavlova ozdobiona bratkami. Mam nadzieję, że są jadalne?
Do tego kawka ze śmietanką w mojej nowej filiżance-porcelana Quenn's. Wykonana jest z porcelany kostnej - Fine Bone China.

filiżanka Queens
Nie zbieram porcelany w tym stylu, ale nie mogłam sie tym razem oprzeć, kto wie, może teraz właśnie otworzę się na takie wyroby porcelanowe? Toż to sama słodycz.



A skoro już o jedzeniu mowa... zachęcam Was do przeczytania tekstu Masłowskiej na temat programu Kuchenne Rewolucje Magdy Gessler.Jest świetny.
Masłowska: Jak-przejac-kontrole-nad-swiatem-nie-wychodzac-z-domu-13.html









Komentarze

  1. Słodkie ciacho :-) do kawki zawsze a bratki chyba jadalne:-) porcelana przepiękna... Cudna:-) Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
  2. Bratki czyli Viola, ta sama bajka co fiołki ( które kiedyś co bardziej ambitne gospodynie kandyzowały ). Słodzizna porcelanowa ma swój urok, szczególnie wiosenną porą. Z tekstu Masłowskiej miałam radochę, celnie wali.:-) Bardzo źle na mnie wpływasz, kupiłam porcelanowy komplecik kawowy dla lalek ( lata 60 Ćmielów ), strach się bać co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, ze coś trzeba zrobić z tymi fiołkami,ale nie wiedziałam co...kandyzować:) Komplecik dla lalek znam, bawiłam się takim, ogarnia mnie nostalgia na samo wspomnienie:)

      Usuń
  3. Ale ciacho! Dobrze,że mnie dziś lenistwo ogarnęło i nie wskoczy mi znów trochę ciałka. Filiżaneczki śliczne!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękne filiżanki :)))) Ogromnie mi się podobają, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też chciałabym mieć obok sklep z bezowymi plackami:) Kilka razy sama suszyłam bezowe placuszki, ale czasem płatają figle. Bratki oczywiście są jadalne. Piękny torcik i na pewno pyszny. Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś pięknego - pewnie też coś pysznego :) . Pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
  7. Ulubiony tort moich dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pyszny torcik i kawka w takiej filiżance - to istna uczta bogów:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: