Przejdź do głównej zawartości

Sewilla miasto opery i korridy

La Maestranza utrwalona na porcelanie

Dzisiaj zabieram Was na korridę. Jedno z najstarszych widowisk na świecie, mające początki w XII wieku. Nierozerwalnie związane z historią Hiszpanii.
Miałam okazję zwiedzić w lipcu jedną z najsławniejszych aren do walk byków - Plaza del Torros w Sewilli.
Już we wczesnym średniowieczu wśród arystokracji kastylijskiej były popularne walki szlachetnie urodzonych jeźdźców z bykami, kończone wbiciem lancy w powalone na kolana zwierzę przez tak zwanego matadora. Odbywały się one na otwartych przestrzeniach. W XVII wieku zaczęto praktykować pieszą walkę z bykami, ponadto w charakterze toreros mogli występować przedstawiciele niżej urodzonej społeczności.


Ostateczny kształt walki i jej rytuały jej towarzyszące zostały ustalone w XIX wieku.  Sezon walk byków trwa w Hiszpanii od marca do października. W niektórych regionach Hiszpanii zabrania się tego widowiska i tak powinno być w całym kraju a areny powinny zostać zamienione w muzea. Tylko w jednym z okręgów w  Katalonii uchwałą autonomicznego parlamentu zabrania się publicznych pokazów walk byków. Ale w Andaluzji i w pozostałej części Hiszpanii ma się dobrze.
Areny do walk z bykami na terytorium Hiszpanii noszą nazwę Plaza de Toros.
Półtonowe byki  przygotowywane do walki to specjalna odmiana hodowana bez kontaktu z człowiekiem.
Na szczęście nie oglądaliśmy korridy lecz jedynie najważniejszą w Hiszpanii arenę La Maestranza.

La Maestranza może pomieścić 14 tysięcy widzów

Torreador to postać niemalże wielbiona w Hiszpanii. Wielu z nich staje się celebrytami. W muzeum korridy przy La Maestranz'y można podziwiać ich starannie wykonane, pokryte kunsztownymi haftami bardzo kosztowne stroje, których torreador musi mieć wiele. Stroje nazywane traje de luces wykonane są z jedwabiu i są zachwycające.
Zdjęcia robiłam w  Museo Taurino w Sewilli przy ulicy Paseo de Cristóbal Colón

traje de luces-strój torreadora


Kolory są różne, w zależności torreadora. Najbardziej powszechne są: czerwony, fioletowy, jasnoniebieski, jasnoróżowy, biały. Umieszczone zostały w gablotach wraz z podpisami, kto był godzien nosić ten strój.
 


Najwybitniejsi torreadorzy stają się postaciami legendarnymi, których pomniki zdobią nie tylko place w okolicach plazas de toros ale również w centrach miast. Tak jest w Sewilli. 

pomnik Curro Romero przy Plaza del Toros w Sewilli
Curro Romero to torreador rodem z Sewilli, dzisiaj 82 latek, który z karierą pożegnał się dopiero w wieku 66 lat, a była ona jedną z najdłuższych w historii korridy.
W muzeum zebrano ryciny, afisze, stroje, malowane obrazy, a także głowy byków.




Dla mnie korrida to makabryczne widowisko, podczas którego jeźdźcy tzw. pikadorzy dźgają pikami zwierzę, aby tzw.matador miał mniejszy kłopot z dobiciem zwierzęcia.
Zwierzę odczuwa strach i ból. Ta walka nie jest wyrównana. Krwawe i bezsensowne. I jeszcze robienie widowiska z zabijania... Wszystko, co złego ludzie wyprawiają ze zwierzętami uwłacza człowieczeństwu.
Oczywiście chodzi tu o zyski. Znalazłam informację, że obroty rynku związanego z korridą wycenia się na 3 i pół miliarda euro rocznie !
W tym roku była pierwsza od 30 lat śmiertelna ofiara korridy. Byk podrzucił do góry dwudziestodziewięcioletniego Victora Barrio. Wydarzenie było na żywo transmitowane przez telewizję. Jaką radość mogą odczuwać ludzie z takich igrzysk śmierci?

Oczywiście korrida uwieczniona została także na słynnej hiszpańskiej porcelanie.



I ciekawostka: Libretto słynnej opery Carmen to miłosna historia  o tragicznych losach dziewczyny, która mając narzeczonego zakochała się w torreadorze i została zamordowana przez zazdrośnika właśnie przed wejściem do „Plaza de los toros” w Sewilli. Tam dziś stoi jej pomnik a Sewilla mieni się miastem opery.



Komentarze

  1. Mam taki stosunek do tzw. krwawych sportów jak i Ty. Nie rozumiem, nie aprobuję i w ogóle won z tym. Żadne gadanie o kulturze i tradycji mnie nie przekonuje, wiązać stopy dzieciom płci żeńskiej w Chinach też należało do kulturalnej tradycji narodu. Natomiast porcelana i obrazy mają mniejszą siłę rażenia niż real. No i moda, te fikuśne matadorskie kreacje... mniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację Taba. Można się zakochać w tym całym entourage'u. W tych strojach, haftach, jedwabiach, muzyce. Ale zwierząt żal...

      Usuń
  2. Popieram Cię w pełni i podpisuję się pod tym, co napisała Taba Aza, to barbarzyństwo, nie widzę w tej zabawie sensu, tylko cierpienie...
    A talerz? nigdy takiego nie widziałam i chyba żaden kęs z niego by mi przez gardło nie przeszedł.
    Ściskam, Dominiko, serdecznie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za uściski Celu i odwzajemniam je. Zakochałam się w Hiszpanii..

      Usuń
  3. Uważam że to barbarzyńcstwo, nie popieram takiego sportu, krew i wogole... Okrucieństwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko na naszym podwórku też nie lepiej: głodzenie koni, trzymanie psów na metrowych łańcuchach czy pseudohodowle. Ciągle media o tym donoszą. Znalazłam w sieci "Co roku organy ścigania prowadzą ponad 1,5 tys. postępowań karnych w sprawach znęcania się nad zwierzętami (w 2010 r. wszczęto ich 1754)". Pocieszające jest, że od 1 stycznia 2012 r. osoby łamiące prawa zwierząt mają być karane znacznie surowiej. Buziaczki.

      Usuń
    2. Wiem Dominis. Okrucieństwo :-(

      Usuń
  4. Tak jak piszesz...bezsensowne igrzyska. Ale cóż, dla Hiszpanów to tradycja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale zbieg okoliczności. Ja właśnie teraz zaczęłam pisać post o korridzie w Sewilli.
    Arena walki byków bardzo mi się podobała, ale sama idea walki to czyste okrucieństwo i barbarzyństwo, które wg mnie powinno być zakazane.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ich wielką przeciwniczką, ale talerzyk śliczne ma tło i obramowanie :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe - corrida jest rzeczywiście zadziwiająca. Dlaczego ludzie w tak zwanym cywilizowanym świecie robią coś takiego ??? A z drugiej strony, pomijając oczywiście kwestie finansowe, tak silna potrafi być tradycja, że inne względy właściwie się nie liczą. Oczywiście jako barwne widowisko z torreadorami w tych absolutnie niewiarygodnych strojach corrida musi być niezapomnianym przeżyciem, ale .... . Piękne zdjęcia :) i jak zwykle deser w postaci porcelany :) . Pozdrawiam Margot

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj. Zazdroszczę Ci tej podróży, przepiękna. Ostatnio marzy mi się wycieczka po Hiszpanii. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jak zwykle w opóźnieniach i nadrabiam zaległości. Pospacerowałam sobie po całym Twoim cyklu hiszpańskich postów, no i cud miód i orzeszki! A te kafle z mauretańskim rodowodem, to mnie już od dawna za wątpia trzymają. Zawsze mi się taka kolorowa, egzotyczna łazienka marzyła, w której nawet zimą byłoby lato i powiew sirocco :)
    Ale ta korrida... mój Boże. Jak mi ktoś wyjeżdża, że to tradycja, to mu mówię, że tradycyjnie to kobiety używały mchu zamiast podpasek, ciężarne się nie podmywały, żeby dziecku urody nie zmyć i nie defekowało się w obrębie domostwa, tylko stawiało wychodek w ogrodzie (lepsze państwo) lub chodziło za stodołę (kmiecie) opcjonalnie opróżniało nocniki na głowy przechodniów. I czy ktoś chce takie tradycje kultywować? Bo ja osobiście czniam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: