Przejdź do głównej zawartości

Cofnijmy się o 100 lat....

Moją młodzież zachęciłam do cofnięcia się o 100 lat i wymyśliłam pewien projekt, który zaowocował wzięciem udziału w Święcie Ulicy Niecałej.
Przy tej uliczce, pięknie położonej koło parku miejskiego mieszkali  podróżnicy, przemysłowcy, fabrykanci, architekci...   Szolc-Rogoziński dzięki któremu o mały włos mielibyśmy kolonię w Kamerunie, dawni fotografowie Kalisza Diehl i Boretti, architekt Nestrypke, fabrykanci i producenci lalek Szrajer i Fingerhut...
Te "święta ulic" stają się popularne, bo pozwalają odkurzyć pamięć o miejscach i ludziach zapomnianych a godnych uwagi współczesnych.



Chciałam pokazać młodzieży historię tego miejsca, przypomnieć o jego wielokulturowości...
Chyba nam się udało... było cudnie i pogoda dopisała.

akcesoria pucybuta
wnętrze starego samochodu

Mocno się napracowałam. Ale było warto.
Co sądzicie o takich pomysłach?


Komentarze

  1. Niesamowity pomysł i jak widzę również wykonanie, kultywujesz tradycje i uczysz szacunku do przeszłości.
    Pozdrawiam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Celu, przeszłość jest dla mnie źródłem inspiracji i mądrości.Na stoisku "grały"moje prywatne sprzęty, młodzież wniosła wdzięk i urodę. Na przyszły rok mam pomysł zainscenizowania szkolnej izby sprzed 100 laty:)

      Usuń
  2. Efekt wart włożonego trudu - znalazłam też zdjęcia w necie :)
    No patrz, jakoś do dziś się nie połapałam, że Ty belfrzyca jesteś! Przybij piątkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne :) Dopadła mnie nostalgia jak bohatera filmu ,,O północy w Paryżu" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pomysł jest świetne, znalazł zainteresowanie i az cieszy,że młodzież chce hołdować tym klimatom i nasytojom:))Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niewiarygodne !!! Jestem pod TAAAAKIM wrażeniem. Chyba się BARDZO udało :) . Gratuluję pomysłu, wykonania, zaangażowania swojego i młodzieży, ale jak widać na zdjęciach również innych dorosłych. ABSOLUTNA rewelacja. Pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Działać, jak najbardziej! Żeby młode nie było znikąd, wyprane z historii, a jedynie zafejsbookowane i tweetnięte.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacyjny pomysł! Bardzo lubię tego typu inicjatywy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach cudna przeszłości... piękne :))) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Fantastyczna lekcja poglądowa.....daje więcej niż kilka godzin w klasie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: