Przejdź do głównej zawartości

Gibraltar. Main Street


Gibraltar cz. 3

Jednodniowa wycieczka na Gibraltar dostarcza tylu wrażeń, że nie da rady pokazać tego wszystkiego w jednym poście.
Tu polecam wpis o Jaskini Świętego Michała oraz ogólnie o Gibraltarze.
Pieszo pokonujemy odcinek do przejścia granicznego  z Hiszpanii na Gibraltar, znajdującego się w mieście La Linea de la Concepción.




Na przejściu trzymamy w dłoniach dowody lub paszporty jednak urzędniczka o łagodnym uśmiechu raczej nie jest nimi zainteresowana. My za to nią bardzo, ponieważ dowiadujemy ze jest to Miss Gibraltaru sprzed 10 lat. Zdjęcia nie zrobiłam. Nie wypadało :)


przejście graniczne z Hiszpanii na Gibralatar

Po hiszpańskiej stronie kolejka samochodów. Hiszpanie tankują benzynę na Gibraltarze, ponieważ jest taniej. Fotografuję mapkę miasta, w razie czego odnajdę drogę powrotna:)




Dochodzimy do głównego placu Grand Casemates Square pełnego pubów, restauracji i sklepów. W tle dawne baraki militarne.
Ru zaczyna się główna ulica Gibraltaru Main Street. Większość zabytkowych obiektów znajduje się przy tej ulicy.
Na placu mało cienia. Upal doskwiera, jest chyba ze 40 stopni.
 
Grand Casemates Square
Main Street ma około kilometra i dociera prawie do stacji Cable Car, czyli kolejki na szczyt skały The Top of The Rock.
Na  Main Street dużo ludzi, pewnie większość turystów.

Main Street
Trochę brytyjskich akcentów. Skrzynka na listy Royal Mail oraz angielskie budki telefoniczne


A potem już tylko sklepy, sklepy, sklepy...
Main Street zawsze tętni życiem, budynki wskazują na bogactwo historycznej wielokulturowości tego miejsca- widać wpływy andaluzyjskie, portugalskie, brytyjskie.   Main Street została odbudowana w XIX w. bo większość zabudowań została zniszczona podczas ostrzału artyleryjskiego w czasie Wielkiego Oblężenia w latach 1779-1783.



Ceny mimo strefy wolnocłowej wysoki i żadnych okazji:)


Gibraltar ma niecałe 30 tys. mieszkańców


Ponieważ uliczki przylegające do Main Street są bardzo wąskie najlepiej poruszać się czymś takim


Wszystkie mają swój niepowtarzalny urok i prowadzą do kolejnych ciekawych zakątków. Całość znajduje się na niewielkiej przestrzeni, więc to odkrywanie gibraltarskich zakamarków nie zajmuje wiele czasu.
Na końcu Main Street znajdują się budynki rządowe.

budynek parlamentu
I zegnam się z Gibraltarem. Jeszcze tylko jedno z najdziwniejszych i najniebezpieczniejszych lotnisk na świecie. Maszerujemy ulicą która przebiega w poprzek pasa startowego (trasa prowadząca z centrum miasta do przejścia granicznego z Hiszpanią), która jest zamykana na około 10 minut podczas każdego startu i lądowania samolotu.

pas startowy na lotnisku w Gibraltarze

Hiszpanie spoglądają  z zazdrością na Gibraltar. Trudna sytuacja gospodarcza Hiszpanii, gdzie co drugi młody człowiek nie ma pracy, bez wątpienia rzutuje na jej stosunki z brytyjskim sąsiadem. Wzrost PKB Gibraltaru ma wynieść w tym roku ponad 4 proc., a bezrobocie jest praktycznie zerowe. Gibraltar zarabia dzięki zagranicznym instytucjom finansowym, turystyce, żegludze i hazardowi w internecie. Niski, 10-procentowy podatek od osób prawnych przyciąga tu firmy z całego świata.

Gibraltar został zajęty przez W. Brytanię w trakcie wojny o sukcesję hiszpańską w 1704 r. i został formalnie przekazany pod zarząd Londynu na mocy traktatu pokojowego z Utrechtu z 1713 r., stając się oficjalnie brytyjską kolonią w 1830 roku. Jego mieszkańcy dwukrotnie odrzucili w referendach z 1967 i 2002 r. możliwość przejścia terytorium pod hiszpańską jurysdykcję.
 


Komentarze

  1. Mapa to podstawa :) Jak nie mam swojej to też szukam jej w punktach turystycznych lub tak jak Ty, robię zdjęcia planów miast :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze fotografuję nazwę ulicy przy której parkuje w obcym mieście, bo nigdy nic nie wiadomo:)

      Usuń
    2. O tym nie pomyślałam :)

      Usuń
  2. Oglądając zdjęcia czuje się taki kolonialny klimat. Ciekawe miejsce - trochę przypomina mi San Marino - taka miniaturka państwa. Pozdrawiam serdecznie - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdzie Heraklesa Słupy wyznaczały helleńskiego świata krańce, gdzie arabskie zastępy stały łamiąc wizygockie szańce, gdzie w przesmyku błękitu czerń z bielą się mieni, to przypływa, to odpływa konturami ziemi... byłaś. A ja, cóż, veni, vidi i stwierdzam, że faktycznie miałaś fajne wakacje:-)
    Już z domu:-)
    KK

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: