niedziela, 16 października 2016

Moja prababcia z dziewiętnastego wieku. Szczypiorno.



Już od tak dawna zabierałam się do opisania tych zdjęć, ale to wymaga dużo pracy, a nigdy nie ma czasu. Motywem przewodnim jest uroda mojej prababci :) ale oczywiście ważny jest kontekst historyczny i jednocześnie przyczynek do dyskusji o emigracji, o której myślimy, że jest domeną naszego pokolenia a wcale tak nie jest. Polacy od wieków szukali szczęścia na zachodzie i udawali się tam w poszukiwaniu "chleba".

Prababcia urodziła się ok. roku 1890 w Szczypiornie.
W tym właśnie Szczypiornie, gdzie znajdował się  obóz Legionistów Józefa Piłsudskiego z 1917 roku i gdzie narodził się szczypiorniak czyli odmiana piłki ręcznej.
W latach 1915–1922 przebywali w tym obozie internowani przez władze niemieckie działacze niepodległościowi, żołnierze Legionów Polskich, jeńcy rosyjscy. "...Obóz w Szczypiornie robił przerażające wrażenie. Drewniane, kryte papą, na wpół w ziemię wkopane baraki. Olbrzymi kompleks tych baraków rozdzielały druty kolczaste na niewielkie kompleksy, tzw. "bloki" liczące po kilka budynków. W całym obozie mieszczącym kilkanaście tysięcy jeńców... oddzielono dla legionistów osiem "bloków" stanowiących odrębną całość..." Zaznaczyć jednak trzeba, iż pierwsi działacze niepodległościowi przebywali tu od początku 1916 roku, m.in. Aleksandra Piłsudska."(...)za http://www.kalisz.info/oboz-w-szczypiornie.html

Aleksandra Piłsudska w Szczypiornie


Prababcia Józefa de domo Rupotacka
Podobno właśnie niedawno otworzono w Szczypiornie  izbę historyczną. Wybieram się tam.
Obecnie w Szczypiornie mieści się Centralny Ośrodek Szkolenia Służby Więziennej, dom w którym się urodziła moja prababcia jest właściwie za miedzą tego ośrodka. Muszę go sfotografować bowiem stoi do dziś.
Pamiętam jak wspominała, że niedaleko znajdowała się granica zaboru rusko- pruskiego. Mieszkając blisko tej granicy babcia musiała posługiwać się oboma językami.
Prababcia miała tylko jedna córkę, moja babcię - Marię. Natomiast siostra prababci miała  ich siedmioro. Wszyscy pozostali w rodzinnym domu, moja prababcia się "odpisała".


Prababcia pozuje z cudnym mopsem stojącym na wiklinowym krzesełku. Teraz już wiem, że byłam skazana na miłość do płaskiej kufy:)

Semperscy 1918-19. Moi pradziadkowie z moją babcią
Na zdjęciu powyżej babcia Józefa de domo Rupotacka z mężem Ludwikiem Semperskim i córką - komunia Marii. Pytałam babcię dlaczego ma taką naburmuszoną minę na tym zdjęciu. A to dlatego, że fotograf kazał jej stać a mamie siedzieć. Dzieci w każdej epoce zawsze miały swoje humorki.
W mieście nie dzieje się dobrze, Kalisz jest zniszczony, panuje głód. W 1914 roku Niemcy ustawiają haubicę i bombardują miasto. Z 70 tysięcy mieszkańców zostaje 5 tys.
Po bombardowaniu miasto wygląda tak:

za "Kalisz w internecie"

Więcej zdjęć tutaj.Tu można przeczytać o tym, co przeżyło to miasto- Feniks.
Wydarzenia te opisała M. Dąbrowska w powieści Noce i Dnie.

W 1919 zamieszkują w nowo powstałej kamienicy przy ulicy Dworcowej w Kaliszu.
Kamienica jest właśnie na sprzedaż. Żałuję, że nie mogę jej kupić, wystawiono ją za 750 tys.:)
Nie wiem na którym piętrze mieszkali, w dniu wyjazdu na emigrację pradziadek zawołał swoją córeczkę a moją babcię Marię i powiedział jej w zaufaniu, że pod oknem zamurował dla niej wiano. Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi babcia pobiegła dla swojej mamy i o wszystkim opowiedziała :)


Pradziadek wraz z kuzynem udaje się do Francji "za chlebem", na emigrację. Nigdy stamtąd nie wraca. W dniu poprzedzającym powrót z emigracji zostaje zamordowany i okradziony. Materiał na film. Właściwie na dramat.
Mojej rodzinie emigracja szczęścia nie przyniosła.
Post o pamiątkach po prababci tutaj.
Prababcia mieszkała z nami. Ludzie "przedwojenni" nie mieli emerytur ani żadnych świadczeń, w tamtych czasach nie było systemu ubezpieczeń społecznych i ludzie starsi musieli sami zabezpieczyć sobie byt na starość lub po prostu mieszkali ze swoimi dziećmi.



16 komentarzy:

  1. Prababcia była piękną kobietą. Klasyczne rysy twarzy jak to się dawniej mówiło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna Prababcia. Historia rzeczywiście godna filmu. Tak się składa, że nie tyko w Twojej rodzinie emigracja nie była jednoznaczna z zostaniem milionerem. Gdy mój pra-wujek wyjechał do Ameryki niestety również nie zrobił kariery, a co najśmieszniejsze, w czasach, gdy wszyscy dostawali paczki z 'HaAmeryki' ;) cała moja rodzina wysyłała je w przeciwnym kierunku - do wujka, który miał 15-cioro dzieci i niestety zero grosza w kieszeni. Pozdrawiam serdecznie - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowi młodzi ludzie mieli gromadki dzieci, możemy się tylko domyślać, jak ciężko było nakarmić taką rodzinę i jak ciężko trzeba było na to pracować...

      Usuń
  3. Podziwiam i zazdroszcze znajomości historii swojej rodziny. Zdjęcia przbabci urocze. : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie hobby,zacięcie genealogiczne, lubię też historię, wszystko się łączy w całość,pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Ciekawa historia ...bardzo. A prababcia była bardzo urodziwa i pradziadek doskonale się prezentował.
    Fajnie mieć takie pamiątki rodzinne.
    Ja mam zdjęcie dziadków, na którym moja babcia, być może w wieku Twojej prababci /miała by dzisiaj koło 130 lat/ jest równie piękna.....ja niestety podałam się do rodziny taty z urodą i nie najlepiej na tym wyszłam...ha,ha.

    Pozdrawiam niedzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję w imieniu prababci:) wstawiam linka do jeszcze jednego posta jej poświęconego "Obrus prababci"
      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Nie dość, że klasycznej urody, to jeszcze Prababcia szanowna wygląda na kobietę zasadniczą i niezależną. Ciekawa z niej osoba musiała być :)
    750 tys. to niby nie tak znowu wiele, bo tyle średnio kosztują domy pod Wro (zawsze mnie nurtowało, skąd ludziska na to pieniędze bioro). Ale patrząc na stan budynku - trzeba by mieć od zaraz jeszcze dwa razy tyle na remonta. A jeśli jeszcze wpisany na listę zabytków - to umarł w butach - takie koszta pani kochana! Raz nas dom poniemiecki kusił wielce okazyjną ceną, a potem wyszło szydło z worka. Konserwator nawet nie chciał słyszeć o centralnym ogrzewaniu, nawet przy pozostawieniu piecy kaflowych - ślicznych - których i tak nie dałabym wyrzucić. A odzabytczyć się niestety nie da...

    OdpowiedzUsuń
  6. Była właśnie taka jak piszesz, niezależna i zasadnicza. Przynajmniej taka żyje w rodzinnych wspomnieniach. Trochę się minęłyśmy, bo kiedy zmarła miałam kilka lat, ale doskonale ja pamiętam.
    Zaś kamienica... stoi w ciekawym punkcie miasta, bardzo "dochodowym", blisko galerii handlowej. Myślę, że jest sprzedawana właśnie teraz dlatego, że niebawem weźmie ją pod kuratelę konserwator. W 2019 r.skończy 100 lat:)
    Być może zamurowana tam jest do dzisiaj niejedna skrytka!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie było emerytur i często nie było kont w bankach. I stąd te zamurowane skrytki... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Historii o skrytkach i zakopanych pieniądzach i kosztownościach jest w rodzinie więcej, ale rzecz dotyczy pewnie większości polskich rodzin w czasach historycznej zawieruchy.

      Usuń
  8. Super, że znasz historię Twojej prababci :) Ja niestety ledwie znam historię moich dziadków i to też oględnie. Niestety jak byłam młodsza to mnie to za bardzo nie interesowało, a teraz dziadkowie już dawno nie żyją i nie ma kogo pytać.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doceniałam to, że jeszcze miałam kogo zapytać. Mieszkałam z obiema babciami. Dom kobiet:)

      Usuń
  9. Przeczytałam jednym tchem i czemuż tak krótko? :)))) Ale zobacz, nadal twoja Babcia pamięta skąd taka skwaszona mina na zdjęciu - hahaha. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciągle mam pomysły, ale brakuje mi czasu. Kiedyś wrócę do tego wątku w innym kontekście. Pozdrawiam Agatku.

      Usuń