Przejdź do głównej zawartości

Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy „Nie damy ziemi, skąd nasz ród ! ”



Popadam w refleksyjny nastrój przed Świętem Niepodległości 11 listopada.
Być może przyczyniła się do tego wizyta w Muzeum Ziemiaństwa w Dobrzycy. O tym miejscu, o którym pierwsza wzmianka pochodzi z  XIV można przeczytać na stronie muzeum http://www.dobrzyca-muzeum.pl/index.php

Pałac muzeum w Dobrzycy
W XX wieku powstało tu Muzeum Ziemiaństwa.
" Dwór chronił i żywił. Bez ziemiaństwa polska kultura zatraciłaby bogactwo i smak. Galerie obrazów, trofea myśliwskie, biblioteki z książkami w skórę oprawione, a przede wszystkim piękne dwory, głów­nie klasycystyczne, kaplice i ołtarze fundowane w pobliskich kościołach – to niegdyś były centra edukacji i wiedzy o świe­cie, stanowiące przez kolejne wieki ważny dorobek polskiego dziedzictwa Od września 1939 r. warstwa ziemiańska zaczęła być planowo likwidowana przez obydwu okupantów. Niemcy mordowali i wysiedlali ziemian z Kraju Warty, odbierając im majątki, które już nigdy nie wróciły do prawowitych właścicieli" prof. Żaryn

 


„Ziemiaństwo polskie to najgłówniejszy czynnik w tworzeniu historji i kultury narodowej czasu pierwszej Rzeczypospolitej Polskiej. Czasu niewoli zaś to straż przednia w walce o ziemię polską. Wszakże Bismarck i cały system pruski antypolski to szatański wysiłek w kierunku wydarcia z rąk polskich wielkiej własności ziemskiej. Wiedział rząd pruski doskonale, że ograbiwszy Polaków z wielkiej własności ziemskiej, pozbawiłby lud polski polski swej naturalnej ostoi, a wtedy niszczycielski proces germanizacji ziem polskich potoczyłby się w sposób absolutnie pewny, zdecydowany i szybki.(...). Dwory i pałace polskie stały się bastionami, o które rozbijały się bezsilnie wszelkie zakusy systemu pruskiego, stały się warowniami własności polskiej, skupiającymi dookoła siebie szerokie rzesze ludu polskiego, chroniąc go od wywłaszczenia i przymusu masowej emigracji. Na straży posiadania polskiego stojąc cały czas w niewoli, dziś w wyzwolonej Rzeczypospolitej dwory i pałace nasze są ośrodkami wielkiej nowoczesnej kultury zawodowej, promieniejącemi szeroko wśród mas ludzności włościańskiej. i kto te ośrodki chciałby rozbić, rozdrobnić i zniszczyć, popełniłby zbrodnię na narodzie i państwie.
Przedmowa, [w:] Złota Księga Ziemiaństwa Polskiego poświęcona kulturze i wytwórczości rolnej,
Tom: Wielkopolska, red. s. Sas-Lityński, Warszawa 1929.


Pałac przechodził różne koleje losu, ale ostatecznie jego los jaki i jego mieszkańców przypieczętował wybuch wojny. Ostatnimi właścicielami Dobrzycy byli potomkowie hr Zygmunta Czarneckiego.


W Dobrzycy Niemcy urządzili od października 1939 roku punkt zborny dla wysiedlanych do Generalnego Gubernatorstwa ziemian i inteligencji wielkopolskiej, obóz istniał w płacu do początku grudnia 1939 r. Był to tylko fragment szerokich działań eksterminacyjnych okupanta hitlerowskiego wobec ziemiaństwa polskiego w Wielkopolsce, szczególnie brutalnych właśnie jesienią 1939 r., gdy w egzekucjach zamordowano licznych wybitnych i zasłużonych dla polskości przedstawicieli środowiska ziemiańskiego.
Wybuch wojny zakończył historię rodziny w majątku Józefostwa Czarneckich - córki Jadwiga (1888-1944) i Maria (1889-1944) zginęły we wrześniu 1944 r. w Powstaniu Warszawskim, Stefan aresztowany został w 1945 r. przez NKWD i zmarł wkrótce potem z głodu  na Kołymie, a najmłodsza córka Janina Czarnecka (1902-1978) była za działalność w Zrzeszeniu WiN do 1957 r. więziona w komunistycznych więzieniach.

W pałacu znajdują się eksponaty z Muzeum Narodowego w Poznaniu.


I nowe lektury do przeczytania


W Dzieciństwie Poznaje Się
Kwiaty, Zioła, Zboża,
Zwierzęta,
Pola, Łąki,
Słowa, Owoce.
Ojczyzna Się Śmieje.
Na Początku Ojczyzna
Jest Blisko,
Na Wyciągnięcie Ręki.
Dopiero Później Rośnie,
Krwawi,
Boli.

T.Różewicz



Komentarze

  1. Bardzo interesujący post. Ja prawdopodobnie pochodzę z chłopstwa, ale do dworów i dworków mam wielki sentyment.
    Bardzo interesujące tytuły. Jasienicę mam od dawna. Miałam jeszcze "Polskę" Jagiellonów", ale została pożyczona i....niestety nie wróciła.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoje relacje są rewelacyjne. Zdjęcia i informacje idealnie przekazane. Czytam Twoje wpisy z zaciekawieniem, a ten akurat z pewnego rodzaju tęsknotą ... za jakimiś światem, którego już nie odtworzymy, za historiami, które gdzieś zaginęły, za tradycjami, które się dosyć szybko kruszą i rozpadają na małe kawałeczki. Dziękuję :) . Margot

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: