Przejdź do głównej zawartości

1 grudnia, dzień św. Eligiusza, patrona złotników.

Dziś 1 grudnia, dzień św. Eligiusza, patrona złotników. 

Z wystawy "Siedem wieków kaliskiego złotnictwa". Kalisz był jedynym ośrodkiem złotniczym w Królestwie Polskim, w którym złotnicy sami wybijali na wyrobach znak miejski. Zwykle taki znak wybijano w cechu. Zdjęcia: dawnym cechu złotniczym oraz eksponaty z wystawy. Przy tym stole biesiadowano z okazji dnia patrona cechu . Poczęstunki wymagały zastawy stołowej. Należały do niej proste kubki cynowe lub srebrne. Szczególna odmiana pucharów były tzw. wilkomy, z niem willkommen-powitanie. Służyły do wznoszenia toasty na cześć gościa. Podczas toastu wilkom krążył wokół stołu, podawany z rąk do rąk. Podczas biesiad raczono się głównie piwem:)


 Stół złotniczy i jego wyposażenie

 








 Podstawowe wyposażenie izby, w której odbywały się zebrania cechowe to stół i dostateczna liczba zydli. 

 Warsztaty złotnicze skupiały się wokół rynku i przy głównych ulicach miasta.
 Kaliskie wyroby złotnicze:





Praca w dniu Sw. Eligiusza była zabroniona pod karą 2 funtów wosku:)

Komentarze

  1. Piękności, a za 2 funty wosku trzeba było zapłacić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! fynundcwanciś:) Była mowa o jakichś tynfach,ale może coś pokręciłam

      Usuń
  2. Przepięknie... ale pierwsza fotka mnie po prostu oczarowała :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapomniałam napisać a'propos pierwszej fotki, że na stole na pierwszym planie leży bacik, który służył do wymierzania kar cielesnych czeladnikom. Nauka w cechu złotniczym trwała najdłużej ze wszystkich zawodów bo aż 7-12. Kto nie czynił postępów, to bacik służył do przypomnienia mu,ze jednak nauka jest najważniejsza:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaah bacik ... może to nie był najgorszy z wynalazków :D ;) . Ale do rzeczy - wyroby przepiękne, ręczna robota ma ten niepowtarzalny, niezastąpiony urok. Serdecznie pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesujący post....piękne wyroby....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: