piątek, 29 stycznia 2016

Bizancjum. Stambuł. Konstantynopol. Patera vintage - platter transferware BOSPHORUS, J. JAMIESON & Co.- Brown and White.

 

Patera transferowa Bosphorus z widokiem na hagia sophia z 1840 r. K

Kupując tę paterę nie wiedziałam o niej nic. Nie znam sygnatury, nie wiem co przedstawia, wiem tylko, że to porcelana transferowa i że chcę ją mieć! Ot, spodobał mi się ten widoczek. Nie uważam się za znawcę porcelany, jestem "zbieraczem". Ale najfajniejsze jest to, co dzieje się później. Kiedy śledzę żywot jakiejś rzeczy, przekopuję się przez setki śladów, wiadomości jak detektyw Poirot i dochodzę do takich oto historyjek:

BOSPHORUS, J. JAMIESON & Co.


To jest cenny eksponat porcelanowy w mojej kolekcji. Patera jest duża, ma aż 43cm x 37 cm.
Brytyjski a właściwie szkocki brązowy talerz transferowy transferware  z połowy 19 wieku wykonany w Bo'ness (Borrowstouness) w Szkocji. To miasto na południowym brzegi rzeki Forth, w XVIII wieku było jednym z najprężniej rozwijających się miast i trzecim portem w Szkocji. Wśród dobrze prosperujących branż znalazła się produkcja ceramiki. Produkcja ceramiki w mieście trwała prawie 200 lat.
Więcej o manufakturze można znaleźć pod tym linkiem
Obrzeże talerza ozdobione jest kwiatowymi girlandami, w centralnej części widzimy dwie postacie nad brzegiem ...no właśnie, czego? Otóż siedzą nad  długą (ponad 12 km) i dosyć wąską (tylko do 800 m) zatoką Złoty Róg, po turecku Haliç, która jest zatopioną doliną dawnej rzeki wpadającej do Bosforu
Tu leży najludniejsze miasto Europy, ponad 14-milionowy Stambuł. Wcześniej Bizancjum i Konstantynopol, nazywane też w staropolszczyźnie Carogrodem.
Wiec dwaj bohaterowie tego obrazka to Turcy. 
Z nabrzeża roztacza się wspaniały widok na wzgórze, na którym stoją najważniejsze zabytki miasta oraz gęstwinę pogmatwanych ulic, uliczek i zaułków.
Chwilę zajęło mi zanim zorientowałam się co robią ci panowie, po co im te długie kijki i naczynia? No cóż, jestem blondynką. Chyba tak w połowie dziewiętnastego wieku łowiono ryby?
Na co patrzą ci dwaj zatopieni w rozmowie mężczyźni ?

Hagia Sophia na porcelanie

Na budynek uważany za najwspanialszy obiekt architektury i budownictwa całego pierwszego tysiąclecia naszej ery. Na górujący nad miastem minaret Hagia Sophia. Widok, który mogli podziwiać ci dwaj panowie wygląda współcześnie tak:



Meczet na zdjęciu to Hagia Sophia


Hagia Sophia to w przeszłości świątynia chrześcijańska, obecnie muzeum. Będąc świątynią chrześcijańską, nosiła nazwę Kościoła Mądrości Bożej. Była to najwyższa rangą świątynia w Cesarstwie Bizantyjskim oraz miejsce modłów i koronacji cesarzy. Została ufundowana przez Justyniana I Wielkiego, powstała w okresie od  532 do  537 r. n.e. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków w 1453 zamieniona na meczet (wtedy m.in. dobudowano minarety).
Nazwa kościoła znaczy dosłownie „Boża Mądrość”. W 1453 roku Osmanowie zdobyli miasto, a sułtan Mehmed II Zdobywca zaraz po jego opanowaniu wydał rozkaz, aby Hagię Sophię natychmiast przekształcono w meczet. Padł ostatni bastion starożytnego świata.Osmanowie uczynili miasto stolica islamu.
Na gruzach Konstatynopola narodziło się nowe miasto. Pejzaż zapełniły minarety i wirujący derwisze. Sułtan stworzył wielokulturowe miasto, zachęcał ludzi niezależnie od wyznania, aby osiedlali się tutaj. Ściągnął Żydów, Kurdów, Arabów, Albańczyków, Greków, Serbów, Bośniaków. Wszystkich, którzy uznali władze sułtana.
Po przekształceniu kościoła w meczet dodano wysokie minarety i liczne mauzolea, otaczające budowlę. Usunięto część mozaik i fresków, a pozostałe zamalowano.
Wiele czytałam o Istambule, mieście które leży na dwóch kontynentach: w Europie i Azji.

I jest na Top liście miejsc, które chciałabym odwiedzić. Miasto stworzono do rządzenia światem.
A tu znalazłam piękną wazę pasującą do tego talerza
O bazylice można poczytać sobie tu     oraz tu 




czwartek, 28 stycznia 2016

Johnson Bros zaprasza na przejażdżkę powozem - Coaching Scenes Bros

 Johnson Bros z serii Coaching Scenes


Przez stulecia koń idący przed pojazdem stanowił nie tylko siłę roboczą, lecz był środkiem do zaprezentowania pozycji społecznej swojego właściciela. Szlachta i zamożni mieszczanie wykorzystywali ekskluzywne pojazdy do podkreślenia swojego statusu społecznego
Powozy są częstym motywem angielskiej porcelany transferowej. Motyw ten istnieje na wielu wyrobach w różnych wariacjach. Przedstawiam talerz manufaktury Johnson Bros z serii Coaching Scenes

Johnson Bros z serii Coaching Scenes
Co prezentuje ta scenka?
Ten pojazd to prawdopodobnie mail coach czyli dyliżans pocztowy. Zaprzęgano do niego cztery konie, miał też siedzenia dla czterech do sześciu pasażerów wewnątrz. Pozostali mogli liczyć na miejsce na dachu – maksymalnie ok. 12. Nie był to środek transportu ani wygodny, ani bezpieczny, ale za to dostarczający wielu wrażeń. Ciężkie, obładowane i zatłoczone powozy były narażone na wywrotkę a pasażerowie, którzy nie mieli na tyle szczęścia, by znaleźć się w środku  musieli uważać, by nie spaść podczas jazdy.  
Ten powóz zajmują jak sądzę, strażnicy. Zwykle byli mocno uzbrojeni ( pistolety) i ubrani w barwach poczty - purpury i złota. Musieli skutecznie bronić się przed grasującymi na drogach rozbójnikami.
Dyliżanse pocztowe były powoli wycofywane w latach 1840 - 1850, ich rolę przejęły pociągi. 

Science Museum, London - Old Mail Coach c1820 Was used between London and York, źródło Wikimedia Commons.

W lipcu ub. roku miałam okazję być na terenie Zamku Książ w Wałbrzychu. Akurat odbywał się III Międzynarodowy Konkurs Tradycyjnego Powożenia. To była gratka dla oczu ! 
W konkursie można było podziwiać dwudziestu jeden zawodników, czterdzieści cztery konie i pięć kategorii zaprzęgów 
Bardzo widowiskowa była pierwsza z nich - sobotnia prezentacja zabytkowych powozów. Udało mi się zrobić klika zdjęć z tej części imprezy. Podziwialiśmy z pietyzmem odrestaurowane historyczne ekwipaże, powożących i pasażerów w strojach pasujących do charakteru i kolorystyki pojazdu. Także konie i uprzęże  harmonizowały z całością ekwipażu, gdyż w jako że w konkursie wszystkie elementy prezentacji mają znaczenie.

Zamek Książ 18 lipca 2015 r.

Oceniane są także stroje. Panie miały bardzo kobiece kostiumy w stonowanych kolorach. Dama jest wyeksponowana na tak wysokim siedzeniu  i nie wypada jej pokazywać zbyt wiele, spódnica nie powinna być zbyt krótka. Nakrycie głowy to zwykle mały kapelusik ozdobiony małymi wstążkami lub piórami.



Konkurs składał się z trzech etapów. Pierwszego dnia, na dziedzińcu zamkowym, przy udziale publiczności odbyła się prezentacja zaprzęgów. Każdy ekwipaż poddany został ocenie sfery historycznej, obyczajowej i estetycznej. Sędziowie zwracają szczególną uwagę na: ogólne wrażenie, styl i harmonię wszystkich elementów składowych zaprzęgu, odpowiedni dobór i jakość koni, dopasowanie uprzęży, oryginalność i stan przygotowania pojazdu oraz ubiór powożącego, obsługi i pasażerów. W konkursach tradycyjnego powożenia preferowane były pojazdy historyczne, choć stylowe ekwipaże współczesnej produkcji także były akceptowane.
W tym roku IV już Konkurs Powożenia odbędzie się w Książu w dniach 23-24 lipca.
Warto to zobaczyć. Konie były przepiękne !


A tu migawka z Krakowa




wtorek, 26 stycznia 2016

Porcelana angielska Spode Copeland

 Porcelana angielska Spode

Copeland Spode England

Kiedy postanowiłam skompletować jakiś nieduży serwis z angielskiej porcelany transferowej zakładałam, że będzie to coś w kolorze zielonym.
Jednak nic zielonego nie wpadało mi w ręce i zaczęłam gromadzić różne skorupki w kolorze różowym. Ale oczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia a internet podrzuca różne inspiracje i pomysły. Trafiałam na różne zagraniczne blogi, gdzie miłośniczki porcelany prezentowały swoje zdobycze i oczy zachodziły mi mgłą. Oczywiście polski "zbieracz" ma pod górkę. Porcelana angielska nigdy nie była produkowana na polski rynek i gdzie nam do bogatej oferty angielskiej, amerykańskiej czy generalnie zachodniej.
Tam miłośnicy, bo świadomie nie chcę powiedzieć kolekcjonerzy porcelany - gdzie mi do nich - mają tylko kłopot z tym, co wybrać z bogatej oferty rynkowej. U nas tego kłopotu nie ma. Można tylko szperać na targach i jarmarkach staroci, śledzić aukcje a i tak najciekawsze skorupy są w łapskach bogatych kolekcjonerów. Jakby tego było mało to jeszcze dochodzi kwestia przesyłki i zmartwienie czy wszystko dojdzie w całości.
Ostatnio natknęłam się na ten talerz i oczywiście musiałam go mieć. Jest to patera o średnicy 24,5 cm sygnowana COPELAND SPODE ENGLAND wzór BYRON seria Nr.2. Ten wzór produkowany był w latach 1931-69. Jest ceniony i jednocześnie bardzo ciekawy, na środku posiada wypukłe linie, które dzielą talerz na cztery części.
Przedstawia scenkę pasterską. Jednak każdy talerz serwisu przedstawia inna sielankową scenkę i obrazuje życie na angielskiej wsi.
Transfer ma urzekające kolory w różnych odcieniach, znajdziemy tu odrobinę niebieskiego, kolor ciemnoszary, rdzy, brązowy, zielony i złoty.
Spode Byron

Josiah Spode I sprawił, że porcelana angielska zyskała taka markę. To on sporządził u schyłku XVIII wieku recepturę porcelany fine bone china i dokonał tym samym jednego z najbardziej znaczących odkryć w historii porcelany.
Do sporządzenia mieszanki wykorzystał, stosowaną już od czasów średniowiecza, kość wołu. Spode zrealizował swoje marzenie o wykreowaniu najbielszej, najlepiej przepuszczającej światło, najmocniejszej i najbardziej rezonującej porcelany.
Bone china jest mieszanką glinki porcelanowej oraz kornwalijskiego kamienia z 45-50% kalcynowanej kości.

Copeland Spode

Ciesze się z każdej skorupki i używam na co dzień, bo sprawia mi to ogromna przyjemność. Chciałabym zebrać jeszcze inne części serwisu Spode Byron, ale jak mówiłam u nas to niełatwe.
Co było w prywatnych rekach znajdowało się raczej na stołach arystokracji. Bogate żniwo zebrała wojna. O tym piękny wiersz Miłosza z 1947r. który metaforycznie opowiada  o tym, jak ginie porcelana a wraz z nią najważniejsze wartości, ciepło domowego ogniska, bezpieczne życie, poranki przy kawie... w domu, którego już nie ma.



Zbieraczom, kolekcjonerom bogatych łowów !


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Porcelana Lubiana bardzo lubiana


Lubiana Lubiana 

Co jakiś czas lubię sprawić sobie prezent w postaci nowej skorupki. Lubiana S.A. jest jednym z najnowocześniejszych i największych producentów porcelany w Polsce. Ten garnitur sprawiłam sobie, aby powitać wiosnę.
Produkty Lubiany nie nadwyrężą kieszeni a ucieszą oko. Fabryka znajduje się na Kaszubach koło Kościerzyny. Najpiękniejszym moim zdaniem wzorem produkowanym przez Lubianę jest właśnie  motyw kaszubski.
Kupiłam filiżankę z talerzykiem z linii Wiedeń. Ta linia to kilka nowoczesnych wzorów - ja wybrałam łąkę na talerzu.


Wzornictwo jakie proponuje Lubiana zaspokoi potrzeby ludzi poszukujących porcelany do wiosennych aranżacji, nowoczesnych wnętrz, herbatki w ogrodzie. Z pewnością przyda się do aranżacji wielkanocnego stołu. Może dopasować coś nowego do innych posiadanych już elementów?
Im więcej różności tym ciekawiej. Zachęcam do eksperymentowania.
Przygotowania do Wielkanocy czas zacząć?



piątek, 22 stycznia 2016

Kolekcjonuję. Porcelana Cmielów Roccoco.

Kolekcjonerstwo to próba spełnienia marzenia o posiadaniu własnego świata. 
Czy każdy powinien mieć taki własny świat?

Jeśli nie zbudujemy świata równoległego do rzeczywistości, z którą się na co dzień zmagamy, nie przetrwamy. Bez pasji, bez próby stworzenia własnego świata, stajemy się jednowymiarowi.

W szkole podstawowej kolekcjonowaliśmy znaczki, całostki i coś co dzisiejszym dzieciom nigdy nie przyszłoby do głowy - opakowania po czekoladach. Były symbolem dobrobytu i lepszego świata, unikalne i kolorowe. Nie wiem czy w Waszych podstawówkach była taka moda.   Ale to były czasy, gdy czekolady dostawało się w paczkach z zagranicy lub kupowało w Pewexie. Dzisiaj chciałbym kolekcjonować luksusowe penthousy w rożnych częściach świata oraz diamentową biżuterię. Chwilowo skupiam się na porcelanie.

Ćmielów Roccoco

Z aktualnie produkowanych przez Ćmielów wzorów najbardziej przypadł mi do gustu Roccoco. Ma takie szlachetne reliefy.  
Kupuję i używam na co dzień, uzupełniam, jeśli coś stłukę. Biel jest uniwersalna i pasuje do wszystkiego. Tu poeksperymentowałam z serwetkami, zakupiłam za 2 zł na aukcji, z czystego lnu, pięknie haftowane. Obrączki do serwetek na wyprzedaży poświątecznej, piórko takoż. 

 

Serwis Rococo został odtworzony w latach 80-tych przez ćmielowskich artystów plastyków w oparciu o autentyczne elementy serwisu Rococo Sevres z końca XIX wieku.
 



wtorek, 19 stycznia 2016

Dzień Babci - Moja prababcia

ok. 1925 Opatówek
Z okazji Dnia Babci

Jedno z najstarszych zdjęć w moim albumie zostało zrobione około roku 1925-27 roku. Na zdjęciu szczęśliwa rodzina moich protoplastów z Wielkopolski. W lewym dolnym rogu moja praprababcia Marianna Sowa. To zdjęcie to cudowna pamiątka i jednocześnie najstarsze zdjęcie przodka w mojej kolekcji.
Obok praprababci, w środku siedzi jej córka a moja prababcia Leokadia Wiewiórkowska wraz ze swoim mężem i córeczką.
I to jej - Leokadii z okazji Dnia Babci chciałabym poświęcić to wspomnienie.
Urodziła się w 1885r. Poślubiła Stanisława, budowniczego, który przybył do Opatówka spod Siedlec w poszukiwaniu pracy wraz ze swoim bratem, natomiast czworo pozostałego rodzeństwa wyemigrowała do Detroit. Tu post o rodzinie Wiewiórkowskich.
Na zdjęciu powyżej babcia, nazywana pieszczotliwie Lodzią, siedzi w otoczeniu swoich sześciorga dzieci.

Ok 1913 rodzina Wiewiórkowskich, Leokadia i  Stanisław z najstarszymi dziećmi
Z moich ośmiorga pradziadków (czterech pradziadków i cztery prababcie - tak, tak każdy ma ich tylu) zdążyłam poznać tylko jedną prababcię Józefę (matkę babci). Jednak niedawno zainteresowałam się prababcią Lodzią (matką dziadka), kiedy zaczęłam zbierać i gromadzić informacje na temat historii i genealogii rodziny i wstrząsnął mną jej los i ogrom cierpienia, który na nią spadł.
Prababcia jak już wspomniałam, była matką sześciorga dzieci, w tym mojego dziadka Mariana, który na zdjęciu powyżej ma może dwa, może trzy latka i siedzi jako pierwszy od prawej.
Kim była, jak żyła ?
Przed wojną nie zajmowała się wyłącznie rodziną, prowadziła w centrum Opatówka sklep pasmanteryjny, o którym wzmiankę znalazłam w gminnej gazecie "Opatowianin" z lutego 1992 r. : " Artykuły spożywcze kupowaliśmy u p. Zenona Nowickiego lub w "Spółdzielni". Oba te sklepy znajdowały się w bloku (duży budynek pofabryczny znajdujący się w południowej części placu). W budynku tym sklepy zmieniały branże, zmieniali się ich właściciele. Była tu fryzjernia p. Hieronima Kelera, restauracja p. Stanisławy Ściesiek, zakład fotograficzny p. Zbigniewa Kantorskiego i sklep pasmanteryjno-tekstylny p. Leokadii Wiewiórkowskiej. Z czasem monopolistą stała się "Samopomoc Chłopska".
Nie wiem, jakie babcia miała wykształcenie, ale z pewnością umiała czytać i rachować, co w tamtych czasach było rzadkością. Kształciła dzieci i posyłała do szkół.
Dzieci rosły, syn Leokadii - Marian (mój dziadek ur.1910) został urzędnikiem i powołano go na stanowisko naczelnika poczty w Opatówku, zdążył się ożenić i mieć dwoje dzieci. Jednak w 1940 r. został aresztowany przez gestapo w wieku zaledwie 31 lat. Znalazł się na liście osób, które w okresie międzywojennym bardzo aktywnie działały w licznych organizacjach społecznych i kulturalnych. Dziadek nie powrócił z obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen, został na zawsze w lodowatych kamieniołomach Alp.
Ten sam los spotkał zięcia prababci, a męża jej córki Heleny, aresztowanego wraz z moim dziadkiem. Helena na pierwszym zdjęciu stoi nad swoją matką Leokadią w otoczeniu braci i prezentuje piękne warkocze. Mąż Heleny Zygmunt (ur.1908) został również w 1941 r. zamęczony w Mauthausen. Helena na wieść o śmierci męża zachorowała na serce i dwa lata później zmarła nie doczekawszy końca wojny, osierocone dzieci córki wychowywała prababcia Lodzia.
Także w 1941 r. zmarł pradziadek Stanisław, babcia została wdową.
Kolejny syn Lodzi - Zygmunt również został zabrany do obozu, był więźniem Oświęcimia. Po wojnie wrócił z obozu, wycieńczony chorobami, nigdy nie odzyskał zdrowia. Prababcia pielęgnowała go do śmierci w 1948r. W ciągu kilku lat troje, a właściwie czworo dzieci prababci zabrała wojna. 
Nie wiem jaka była, mam jakieś mgliste wspomnienie jej sylwetki, ale czy to ją pamiętam? to mało prawdopodobne.
Na zdjęciu widzę delikatną twarz kobiety o nieśmiałym, łagodnym uśmiechu, której życie zgotowało los naznaczony takim cierpieniem. Matka - Niobe pozostała wśród rodzin pozbawionych ojców. Jaką udręką musiały być wieści, listy z obozów od ukochanych dzieci a później, kolejno o ich śmierci. Polska Matko, ileś łez wylała?

Opatówek ok 1938 - 39 r.

Na zdjęciu powyżej prababcia otoczona szczęśliwą liczną rodziną siedzi pierwsza z lewej. Pierwsza z prawej stoi jej córka Helenka, zdjęcie zrobione podczas chrztu dzieci Heleny. Ok.1938-39 r.


Po wojnie babcia zamieszkała z osieroconymi dziećmi Heleny i zajęła się ich wychowaniem i wykształceniem. Lech został lekarzem a Teresa nauczycielką.  Myślę, że to dzieci powodowały, że trzeba było trzymać się życia i podnosić ze zgliszcz wojny. Zresztą co drugi dom dotknięty był jakąś bolesną stratą. Babcia zmarła w 1968 r.


Dla Ciebie wszystkie kwiaty tej ziemi Babciu ...



sobota, 16 stycznia 2016

Tydzień filmowy: Nienawistna ósemka



Post zatytułowałam tydzień filmowy, ponieważ najbliższy tydzień obfituje w liczne, ciekawe zapowiedzi kinowe. Do zaliczenia pozostają jeszcze tego tygodniowe nowości Moje córki krowy, Sherlock i upiorna panna młoda, Joy, Las samobójców i Zjawa. Do Zjawy widziałam zajawkę i wiem, że koniecznie trzeba to zobaczyć.
Jestem nietypową wielbicielką Tarantino, bo lubię wszystkie te filmy, które są dla niego najmniej charakterystyczne, czyli jakby nie są jego "klasyką gatunku". Podobała mi się Jackie Brown, zachwyciły Bękarty wojny i zupełnie nie rozumiem, dlaczego komuś może nie podobać się najnowszy film Tarantino Nienawistna ósemka". Na film wybrałam się również dlatego, że zepsuł się piec od centralnego ogrzewania i pomyślałam, że wybór filmu trwającego trzy godziny (168 min.) i ugrzanie się w ciepłym kinie będzie dobrym pomysłem. Nie pomyliłam się. Śmieję się do teraz. Błyskotliwe dialogi, piękne krajobrazy zimowego Wyoming, niesamowita gra aktorów są atutami tego filmu. W filmie gra też śnieg, można się domyślać, że krew po prostu dobrze wygląda na śniegu i dlatego jest go tyle:)
 W jednej z głównych ról Kurt Russel, trudny do rozpoznania. A że komuś przeszkadza tryskająca litrami krew i rozbryzgujące się kawałki mózgu, sadyzm i nihilizm ? należy traktować to jako środek wyrazu artystycznego i potraktować z przymrużeniem oka:) typowe sceny jatki jak to u Tarantino, ale też suspens jak u Agaty Christie. Podobno Tarantino montując najbardziej krwawe sceny śmieje się najgłośniej i ma niezły ubaw.
Kolejnym atutem filmu jest ścieżka dźwiękowa E. Morricone ( czołówka trwa 7 minut i jest genialna), powaliła mnie od pierwszego kadru filmu i od razu rozpoznałam jego charakterystyczne dźwięki.
Tu Tarantino  wyjaśnia dlaczego Morricone jest jego ulubionym kompozytorem; http://www.avclub.com/article/heres-exclusive-clip-quentin-tarantino-talking-abo-230522
Trzecim atutem filmu dla mnie jest odkrycie aktora, którego nie widziałam do tej pory w innych rolach - Walton Goggins jako Chris Mannix, przyszły szeryf, który wprowadza nieco groteskowy rys do swojej postaci. 
Nie będę streszczać filmu, rzecz utrzymana jest w konwencji neo-westernu. Dzieje się kilka lat po wojnie secesyjnej, podczas zamieci śnieżnej do zajazdu trafiają dwaj łowcy głów, jeden z nich eskortuje przestępczynię, są tu także: przyszły szeryf Red Rock oraz kilkoro tajemniczych nieznajomych. W sumie ośmiu najtwardszych skurczybyków jakich nosiła ta ziemia. Wszyscy są wobec siebie nieufni i słusznie, bo za chwile się zacznie:)
 
Idźcie koniecznie!