sobota, 30 kwietnia 2016

Stronie Śląskie. Majówka

Stronie Śląskie
Musze zacząć od tego, że bardzo lubię Dolny Śląsk. Ma wiele zalet: jest niedaleko, piękne krajobrazy i ciągle coś do odkrycia. 
Jeździmy tam często, zmieniamy tylko miejscowości, tym razem na Majówkę wybrałam stronie Śląskie z przyległościami. Pogoda dopisała, po zajechaniu na miejsce od razu zrobiliśmy mały rekonesans. Raczej przed siebie, bo teren zupełnie nie znany. To mała miejscowość, wydaje mi się, że odwiedzaną częściej przez turystów zimą, ponieważ są tu dobre warunki do uprawiania sportów zimowych, a jedyną dostępną atrakcją będą wyłącznie spacery.  Wspięliśmy się na mała górkę i stamtąd rozpościerał się fajny widok na miasteczko. Ciekawa zabudowa, typowo poniemieckie domy, wiele pięknie odrestaurowanych, kilka w złym stanie i na sprzedaż. Mogłabym mieć tutaj mały domek z widokiem na góry;) Marzenie. Kilka metrów dalej ukazuje się naszym oczom mała waląca się chatka, pewnie opuszczona. Mój P. mówi, że zrobi zdjęcie, jednak za chwilę dochodzi nas szczekanie psa i okazuje się, że w tym domku ktoś jednak mieszka.


Dalej mijamy piękną kapliczkę. Miała wielki urok.


Po przejściu kolejnego kilometra natrafiliśmy na działającą jeszcze hutę szkła "Violetta". Idiotyczna nazwa. Wszak mogłaby nazywać się Marianna, ponieważ została założona przez Mariannę Orańska, w XIX wieku.
O Mariannie napisze może jeszcze więcej, ponieważ postać osiadłej na dolnym Śląsku córki niderlandzkiego króla i Wilhelminy Pruskiej jest fascynująca i na każdym kroku spotyka tu się jej ślady. 30 km stąd w Kamieńcu Ząbkowickim wybudowała pałac http://www.palacmarianny.com.pl/
Przed hutą stoi rzeźba "Dmuchacz szkła" Borysa Michałowskiego, ucznia Xawerego Dunikowskiego, co najważniejsze obok huty znajduje się sklep ze świetnymi wyrobami tej fabryki i widziałam na wystawie mnóstwo fajnego szkła, a przed wszystkim fajne karafki. Oby tylko był pojutrze otwarty !


Spacerek zajął nam jednak kilka godzin i postanowiliśmy podjechać do oddalonego o ok, 5 km Lądka Zdroju. W Lądku byłam kiedyś jako dziecko, więc nie miałam prawa nic pamiętać poza górką z której zjeżaliśmy na sankach. Wysiedliśmy koło Parku Zdrojowego i od razu miłe zaskoczenie. 
Jest życie! Turyści i kuracjusze, kawiarnie, urocze zakątki. Plakat obwieszczał, że miejska władza zaplanowała różne atrakcje na weekend. Na tle  zakładu przyrodoleczniczego "Wojciech" rozgrzewał się jakiś zespół rockowy z Łodzi. Weszliśmy do "Wojciecha, mogliśmy rzucić okiem na basen znajdujący się w ośrodku. Przepiękny, aż mi dech zaparło i miałam skojarzenie z rzymskimi termami. Na piętrze można napić się wody źródlanej i to za darmo,co nie jest często spotykane w innych kurortach. 

Źródło Zdzisław w domu zdrojowym "Wojciech"
zakład przyrodoleczniczy "Wojciech
Jutro wybieramy się do ulubionego miejsca Marianny Orańskiej - do Międzygórza, zobaczyć park krajobrazowy i wodospad. Księżna zakupiła w 1840 roku Międzygórze oraz okolice Masywu Śnieżnika. Zagospodarowała to miasteczko i przekształciła w popularną miejscowość letniskową. Gdzieś tam w pobliżu powstała podobno willa księżnej Marianny oraz kolejne budowle w stylu tyrolskim. Jutro chciałabym to zobaczyć.
Wrócimy też na dłużej do Lądka. Oby tylko dopisała pogoda !





czwartek, 28 kwietnia 2016

Kamionka Jasperware lub wyroby Jasper WEDGWOOD

Jasperware 

 
Jasperware Wedgwood

lub wyroby Jasper to rodzaj ceramiki opracowanej przez Joziasza Wedgwood'a w 1770 r. Nazwa wywodzi się z faktu, że przypomina naturalny kamień jaspis pod względem twardości. Posiada  matowe wykończenie i jest produkowana w wielu różnych kolorach, z których najbardziej znany jest bladoniebieski.
Ozdobiona jest reliefowym wykończeniem w kolorze białym, nieszkliwiona.
Nowoczesne analizy wskazują, że siarczan baru jest kluczowym składnikiem. Później kaolin, niebieska glina, gips. Kolor bzu nadaje im tlenek manganu. Śliczne drobiazgi Wedgwoooda w kolorze bzu posiada moja blogowa koleżanka http://ogroddanieli.blogspot.com

Ja mam wyrób pamiątkowy Limited Edition- z okazji królewskiego wesela Lady Diany z księciem Karolem.
 
Royal wedding- pamiątka ślubu Lady Di z księciem Karolem

Z okazji ślubu Jego Królewskiej Wysokości, księcia Karola, księcia Walii z Lady Diana Spencer, w dniu 29 lipca 1981 roku w katedrze św.Pawła w Londynie wyprodukowano cały komplet tej kamionki: talerzyki, wazony, puzderka.


Trochę historii- wkrótce po odkryciu jak zrobić jasperware, Wedgwood  zaczął produkować je w dużych ilościach w fabryce z siedzibą w Staffordshire w Anglii.
Bardzo obawiał się konkurencji.  Wedgwood prowadził fabrykę w taki sposób, że żaden pojedynczy  pracownik nie miał pełnej wiedzy o procesie jej wytwarzania.




Nowoczesne analizy chemiczne wykazały tajny składnik jasperware: siarczan baru. Pełni on ważną rolę w kształtowaniu odpowiednie kamionki, między innymi poprawia elastyczność gliny Dzisiejsze wyroby wykonane z nieco innych materiałów; glina  pochodzi z kilku źródeł i zawiera nieco inną mieszankę minerałów śladowych
Cacka Wedgwood'a  osiągnęły swój zenit popularności w 18 wieku, ale materiał wciąż inspiruje artystów i kolekcjonerów.
W chwili śmierci Jozjasza Wegdwooda w 1795 r. jaspisowa kamionka była u szczytu mody. Ok. 1811 jej popularność zanikła, a produkcja wyrobów jasper zamarła.  
Jasperware jest nadal produkowany przez dzisiejszą fabrykę Wedgwood. Zobaczcie .


Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/leedsmuseumsandgalleries/5083563029/">Leeds Museums and Galleries</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc/2.0/">CC BY-NC</a>




 

środa, 27 kwietnia 2016

Imari

IMARI

Nazwa pochodzi od japońskiego portu, z którego wysyłano  z miasta Arita porcelanę do Europy pod koniec XVII wieku. W Arita znajdowały się złoża porcelanowej glinki.

Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/moms2brothers/17208063310/">dania102100</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/">CC BY-ND</a>
Dekoracje były odwzorowaniem ówczesnych tkanin. Podzielone były na sekcje,a wykonane czerwienia żelazową, złotem i niebieskim barwnikiem podszkliwnym.

Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/princessehof/3311290932/">Princessehof</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/">CC BY-NC-SA</a>
Porcelana przybywała na statkach holenderskich do Europy. W latach 30. XVIII w. rozpoczęto produkcję imitacji imari w Miśni, Delft i innych manufakturach, głównie niemieckich, ponieważ był na nia duży popyt a do jej miłośników należał podobno król Jan Sobieski oraz król polski i saski August II Mocny ( ten któremu kronikarze przypisują 300 potomków).
Porcelana imari była, jest i będzie kopiowana w całej Europie.
Popularne kopie powstawały w wytwórniach angielskich np. COALPORT

Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/princessehof/3310461527/">Princessehof</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/">CC BY-NC-SA</a>
Późniejsze wzory malowano dodatkowo farbami naszkliwnymi przeważnie w kolorach szafirowym, czerwonym i złotym, po czym ponownie wypalano. Wzory to stylizowane kwiaty, sceny rodzajowe, pejzaże ujęte w bogate oprawy. Wykonywano dekoracyjne wielkie patery, wazy, butle, talerze, a także małe czarki, spodki.
Photo credit: <a href="https://www.flickr.com/photos/bjacques/15582258320/">blacque_jacques</a> via <a href="http://foter.com/">Foter.com</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/">CC BY-NC-SA</a>

Znam osoby zbierające imari, ja do nich nie należę, ponieważ są za drogie :
  • Patera dekoracyjna o śr 46 cm Arita k. XIX w. cena 3500 zł Antykwariat Garbary Wrocław,
  • Wazon imari , wys 36,5 cm Arita XIX/XX w. Aukcja Ostoja 15 III 2008 r. cena sprzedaży 2000 zł, 
  •  Garnitur imari złożony z wazy (wys. 52 cm) i wazonów (30,2 cm i 31 cm) Japonia, Arita, ok. 1880-90 Polski Dom Aukcyjny SZTUKA aukcja 16 V 2004 r cena 23 500 zł- niesprzedane 
Imari to domena nielicznych kolekcjonerów. Poza tym na aukcjach pojawiają się pospolite dwudziestowieczne kopie, podobno trafiają się i XIX wieczne, jednak nie mam takiego doświadczenia, które pozwalałoby mi odróżnić falsyfikat, kopię czy odróbkę od oryginalnego wyrobu. Są poza moim zasięgiem.
W Polsce można je oglądać je w  muzeach w Warszawie, Krakowie, Toruniu czy we Wrocławiu w Muzeum Narodowym. Prywatne zbiory sztuki dalekowschodniej posiada profesor Politechniki Wrocławskiej Romuald Nowicki, który wraz żoną Danutą Kohlberger-Nowicką stworzył kolekcję liczącą ponad 400 obiektów.
Tu można rozeznać się w cenach aukcyjnych imari






środa, 20 kwietnia 2016

Cudze chwalicie. Kościół w Kotłowie



Wiosna podobno juz jest, ale nie rozpieszcza nas słońcem. Kwiaty jednak ładnie się pootwierały, szczególnie tulipany, chyba szybciej niż w ubiegłym roku.
Lubię je bardzo, bo są takimi posłańcami wiosny i niosą nadzieję na ładne dni.
Zdjęcia robiłam gdy słońce było ostre i nisko, więc sa trochę prześwietlone.Mam ładne fioletowe tulipany.


 Kwitną sasanki, mam też kilka żurawek, bo rozsadziłam je w ubiegłym roku. NAwet nie wiedziałam, ze rozmnażają sie na bogato:)


Weekend poświęciłam na "wyprawę" do Kotłowa, w życiu tam nie byłam - zresztą stąd tytuł posta, najczęściej nie wiemy nic o miejscowościach blisko nas. Podróżujemy daleko a całkiem niedaleko są ciekawe miejsca.
Kotłów to miejscowość ok 25 km od Kalisza. Mała wioseczka, ale w odległości od siebie są dwa kościoły! W tym jeden z XII wieku, a więc ponad 900-letni ! Musiałam go zobaczyć, ponieważ jest pięknie położony na wzgórzu, będącym pozostałością po działalności lodowca. Powstał prawdopodobnie około roku 1108 i fundatorem świątyni miał być palatyn Bolesława Krzywoustego, Piotr Włostowic.
Kościołek pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny stoi na cmentarnym wzgórzu i muszę przyznać wygląda tajemniczo, dookoła roztaczał się widok na razie gołych pól, na pojedynczych drzewach smętnie skrzeczały wrony, dął wiatr, a na niebie kłębiły się gęste ciemne chmury. Przyznam, że miałam ciarki na plecach:) Dookoła cmentarz.
Kościół pierwotnie zbudowany był w stylu romańskim, później rozbudowany. W 1721 r. dobudowano wieżę.
W prezbiterium świątyni znajduje się ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej Kotłowskiej datowanym na rok 1605. Niestety zdjęcie nie wyszło, obraz był zbyt rzęsiście oświetlony.


Jest klimat!  Na dodatek, w niedziele otwarty i można wejść do środka i zwiedzać.
Poniżej, we wsi, jakieś 500 metrów od tego kościółka znajduje się inny- Parafii Polskokatolickiej.
Nie miałam pojęcia czym jest Kościół Polskokatolicki, ale od czego Wikipedia:)
Ten drugi kościół jest efektem buntu mieszkańców. Wskutek konfliktu wiernych z władzami kurialnymi Kościoła, powstała i działa parafia niezależna od kościelnych władz rzymskokatolickich. Podobno chodziło o wybór i obsadę nowego proboszcza. Kościół Polskokatolicki nie podlega jurysdykcji Watykanu.



sobota, 16 kwietnia 2016

Kalisz. Park Miejski.


Mieszkam w Kaliszu i uważam, że jest pięknym miejscem do życia. Czy słyszeliście, że jest podobno najstarszym mieście w Polsce, o którym wspomniał Ptolemeusz ok 160 r.n.e ? Odkryto tu  ślady osadnictwa sięgającego aż po epokę brązu (XVII-VII w. p.n.e.). 
Perłą Kalisza jest park, który jest jednym z najstarszych parków miejskich w Polsce, założony w 1798, w miejscu renesansowego ogrodu jezuickiego znajdującego się tuż za murami obronnymi biegnącymi wzdłuż zabudowań kościelno-klasztornych Jezuitów. W 1964 r. został wpisany do Państwowego Rejestru Zabytków.
Pod koniec XVIII w. ogród przeszedł w użytkowanie Korpusu Kadetów (szkoły wojskowej działającej w Kaliszu od 1796 r.)
W sierpniu 1914 r. Kalisz został totalnie zniszczony, z 50 tys. mieszkańców zostało w nim ok. 5 tysięcy, całe śródmieście legło w gruzach. Ucierpiał wtedy także i park miejski.
Lubię spacerować po tym parku. Dziś jest to krajobrazowy park angielski. Prezentuje się pięknie o każdej porze roku, ale wczesna wiosną słońce napawa optymizmem. Znajduje się w nim 65 pomników przyrody i zajmuje 20 ha.

Wśród klombów marmurowy zegar słoneczny i pomnik “Flory”.
Stoi on od początku naszego stulecia

Kalisz, zegar słoneczny
Wiosną oszałamiają zapachem  lilaki, magnolie oraz lipy.
Rosną tutaj azalie, żywotniki, cyprysiki oraz miłorząb dwudzielny
W części południowej parku znajduje się staw z wysepką założony w 1843 r., tzw. “Kogutek”.

A tu zaczyna się ulica Niecała. Od strony parku otwiera się widok na półokrągłą bryłę budynku zwanego "werandą fotografów', kiedyś siedziba fotograficznego atelier, dzisiaj przychodnia weterynaryjna Tu mieszkał Wincenty Franciszek Boretti (1859-1932), który utrwalił na kliszy widoki miasta i portrety kaliszan, wśród nich ślubne zdjęcie moich pradziadków.


Niecała 14, dom Borettich
Przez park przepływa rzeka Prosna, a na jej brzegu usytuowano teatr. Teatr został otwarty w 1936 roku. Nazwę nadano teatrowi na pamiątkę kaliskiej działalności Wojciecha Bogusławskiego, który występował tutaj wraz ze swoim zespołem od 1800 r.


Wieczorem spacerowałam po parku i zaskoczyło mnie jak pięknie jest oświetlony. Oświetlenie zainstalowano na głównych alejach spacerowych. Przy moście obok teatru można kupić charakterystyczne tylko dla Kalisza – kaliskie andruty.
Park jest magiczny, można w nim zapomnieć choć na chwilę, że gdzieś obok tak szybko tętni życie, otula mnie swym spokojem.
Zapraszam do Kalisza, a może już zwiedziliście kiedyś moje miasto?


niedziela, 10 kwietnia 2016

Porcelana bawarska


porcelana bawarska

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckich daje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany. 
Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałości".
Dało to początek wielu istniejącym do dzisiaj wytwórniom.  O porcelanie bawarskiej pisałam już trochę tutaj.
Osobiście nie jestem wielbicielką bawarskich wytwórni, o wiele bardziej moje oczy radują się, gdy widzę angielską porcelanę transferową, którą kolekcjonuję i  której poświęciłam już wiele postów.
Jednak w Polsce dużo łatwiej o porcelanę bawarską niż angielską z wiadomych względów:)

Bawaria Wunsiedel ?
Bavaria porcelana

Mam taki dziwny talerz. Pięknie się prezentuje, jest to raczej patera, dość duża, ok 30 cm średnicy. Spod zastemplowanej sygnatury wystaje korona jednej z licznych bawarskich wytwórni Wunsiedel.
Patera jest obficie złocona, spod spodu przebija kwiatowy wzór.

tajemniczo zastęplowana (herbem?) jakby wytwórnia bawarska Wunsiedel




niedziela, 3 kwietnia 2016

Na rowerze


Od kilku dni mamy wiosnę. Bardzo potrzebuję słońca, dodaje mi sił witalnych i korzystnie wpływa na psychikę. Wybrałam się na przejażdżkę rowerem a niebo było wczoraj takie:


Istne cudo. Wsiadam na rower i trzy kilometry dalej mam granice miasta i takie widoki. Żadnych budynków, krawężników, samochodów ani ludzi.  Jedynie ja i przyroda. Najbliższe zabudowania majaczą gdzieś w oddali. Z pól podrywały się bażanty. Przyznaję, że kiedy dwa lata temu wsiadałam na rower po 30-tu latach przerwy, miałam wielkie obawy. Czy wytrzymam kondycyjnie, czy nie spadnę i nie narobię sobie kłopotów. Teraz czuję się pewniej i na pewno wszystko dzieje się z korzyścią dla zdrowia.
Po drodze mijam jedno tradycyjne gospodarstwo, takie z obornikiem wyrzuconym za domem i chłonę w nozdrza zapach wsi:)  A potem już tylko pola po horyzont.

sad czereśniowy
Po drodze mijam sad czereśniowy. Co roku obserwuję, jak rozwija się technologia uprawy tych cudownych owoców. Cała ta przemyślana konstrukcja jest rozwijana latem i w ten sposób siatka (w tej chwili zrolowana) chroni owoce przed ptakami. Zamierzam czuwać i wpaść do tego gospodarstwa po skrzyneczkę czereśni w odpowiednim czasie:)
Zaraz obok jest gospodarstwo, gdzie sprzedają jajeczka, takie od wolnych kurek i jeśli tylko skończy się moje dotychczasowe źródło, to mam już nowe. 
A w ogródku już w pełni rozwinięte żonkile i fiołki.W tym roku postanowiłam dokupić trochę róż.


Oczywiście mój wszędobylski i ciekawski Burbon towarzyszy mi na każdym kroku i pcha się na pierwszy plan.

I mały świąteczny akcent na koniec, z życzeniami wiosny w sercach !