poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Moda lat 30-tych na ulicach Kalisza


Moja babcia i prababcia na zdjęciu z lat trzydziestych.

Kalisza. Lata 30-te.


Lata 30-te to czas tworzenia systemu szkół, radia, prasy, kultu literatury oraz czerpania pełnymi garściami z życia towarzyskiego. Moja babcia /na zdjęciu po prawej/ została nauczycielką i po wojnie likwidowała analfabetyzm.
Zarówno babcia jak i prababcia słynęły z dbałości o strój.
Poniższe zdjęcie ukazuje trendy lat 30-tych, popularne były małe bereciki oraz toczki, które ozdabiano kwiatkami i woalką, najczęściej nosiło się je na bakier. Wielka szkoda, że te zdjęcia są czarno-bie, nie pokazują bowiem kolorów, a w tamtych czasach kobiety nie bały się odważnych barw. Do mody weszły kołnierze zrobione z futra, które noszone były do żakietu, a także eleganckie futrzane peleryny, które zakładano do sukienek. Obowiązkowy dodatek to sztuczne kwiaty, które wpinano do każdego rodzaju stroju.
Jak widać dbano o elegancję, o schludny makijaż, fryzurę. O szyk.
Wśród popularnych stylizacji najmodniejsza była „na chłopczycę”, która odznaczała się krótko ściętymi włosami, maskowaniem biustu oraz opuszczeniem tali sukienki na biodra, aby zlikwidować wcięcie w pasie. Charakterystycznymi dodatkami były małe kapelusze tzw. kaski wzorowane na wojskowych hełmach. Były mocno naciągane na oczy oraz przylegały do głowy. 
Najważniejszym elementem zimowego odzienia było ciepłe futro. Moja babcia i prababcia na zdjęciu poniżej 

Kalisz/ Moda lat 30-tych. Babcia i prababcia.
Moja babcia powtarzała, że człowiek jest za biedny, żeby kupować byle co. Dlatego zawsze kupowała dobre materiały, buty zamawiała u szewca.
W tamtych czasach porządne odzienie było czymś w rodzaju lokaty kapitału. 
Ojciec kaliskiego podróżnika Stefana Szolc-Rogozińskiego zajmował się m.in. handlem futrami. Za porządne futro żądał 150 rubli srebrem, tyle zarabiał rocznie nauczyciel.


"Nowy Kaliszanin" A.Tabaki i M.Błachowicza, przykład ogłoszenia
W latach 30. fasony damskich strojów były bardzo kobiece. Zaczęto podkreślać ramiona, biust, wcięcie w talii. Stąd suknie zyskały dopasowaną górę, pasek w talii i rozkloszowaną spódnicę, sięgającą do połowy łydek. Stroje popołudniowe szyto z kwiecistych, cienkich tkanin, takich jak żorżeta czy jedwab.

Kalisz, lata 30- te. Uczennice "Jagiellonek". Ulica. Park


 Zdjęcie które przedstawiam powyżej to bezcenne fotostory z lat trzydziestych z kaliskiej ulicy.
Dużo rzeczy panie robiły własnoręcznie. Babcia umiała robić na szydełku, drutach, maszynie. Wyczarowywała piękne rzeczy.
Do napisania tego posta zainspirowała mnie lektura wspaniałej książki "Nowy Kaliszanin" A.Tabaki i M.Błachowicza

To jest taka pozycja, która powinna obowiązkowo znaleźć się w biblioteczce każdego mieszkańca tego miasta. Służy pomocą w rozwikływaniu rożnych zagadek o tajemniczych miejscach i przeszłości miasta. Zainspirowała mnie do napisania dwóch nowych postów o moich protoplastach kaliszanach. O wąsach mojego pradziadka a drugi o futrach prababci:)



czwartek, 13 kwietnia 2017

Pikasiak Pruszków dizajnerski wazon w stylu Polskiego New Look



To fajne, że wyroby polskiego designu z lat 60-tych i 70-tych cieszą się znowu dużym zainteresowaniem. Na aukcjach internetowych biją rekordy popularności.
Do dziś urzekają oryginalnością i świeżością inwencji, dobrze znosząc próbę czasu.
Po 50-ciu latach wrócił do mnie wazon sygn. Pruszków Made in Poland. Wazon jest wielki, ma 45 cm wysokości i 15 średnicy podstawy

 

Sygn. Pruszków Made in Poland


wtorek, 11 kwietnia 2017

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

W 1920 roku to rozpoczęła się produkcja porcelany w Szopienicach a zarazem działalność Oberschlesische Porzellanfabrik Gebhard & Barabasch. Jeszcze tego samego roku zakład kupił Richard Czuday i wtedy też fabryka zmieniła szyld na Czuday Werke GmbH. Po kilku latach pakiet większościowy spółki wykupili spadkobiercy rodziny Giesche i stąd też w roku 1925 po raz pierwszy w szyldzie zakładu pojawiła się nazwa tejże rodziny.
W historycznej Fabryce Porcelany w Katowicach, w której kiedyś produkowano słynne wyroby Giesche działa obecnie Porcelana Śląska S.C. , spółka powstała w 2012 roku.

Giesche serwis

Głównym zadaniem spółki jest remont i wynajem kompleksu fabrycznego. Jeden z najemców Parku jest jej kontynuatorem i produkuje porcelanę pod nazwą Porcelana Bogucice.
Na stronie fundacji można przeczytać, że Sercem Fabryki jest magazyn, w którym zgromadzono zabytkowe formy porcelany i matki form, które w przyszłości będą zaczątkiem Muzeum Porcelany. Cała ta wyjątkowa kolekcja jest pieczołowicie gromadzona, zabezpieczona i przechowywana.

Katowicki kompleks pofabrycznych zabudowań przy ulicy Porcelanowej nosi dziś nazwę Porcelana Śląska Park i jest parkiem przemysłowo-technologicznym, który ma scalić przedsiębiorców i naukę. Władze spółki to grupa pasjonatów starej cegły, dokładających wszelkich starań, by skutecznie przeprowadzić proces rewitalizacji historycznych obiektów fabryki i by ten przemysłowy zabytek Katowic odzyskał dawny blask oraz tętnił nowym życiem.
Zabytkowe obiekty architektury przemysłowej  m.in. budynki starej piecowni, malarni czy wzorcowni służących przez blisko 100 lat do produkcji porcelany, zostały zaadoptowane na potrzeby Parku Porcelana Śląska Park (m.in. na laboratoria, przestrzenie naukowe i biurowe)

sygnatura Giesche z lat 1929-39 z namalowanym znakiem 57

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi.
Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.


Ten serwis Giesche ma 80 letnią historię

Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.


filiżanka Giesche


Na zdjęciu stoi Helenka wraz z mężem, poniżej siedzi jej ojciec - mój pradziadek Stanisław Wiewiórkowski. Mąż Heleny został uznany za niebezpiecznego dla Rzeszy. Opatowscy folksdojcze i gestapowcy przygotowali listę do aresztowania. Oto ona.

Lista opatowian przeznaczonych do aresztowania przez gestapo 1939

O Zygmuncie napisano:
" Był wiodącą postacią w Opatówku. Jego nienawistne, podjudzające wystąpienia przeciw niemieckiej państwowości są tu w pamięci wszystkich. Jego zachowanie nie daje powodów do przypuszczeń, że się zmieni. Ma wielkie wpływy pomiędzy tutejszymi Polakami i nie będzie ich używał na korzyść niemieckich władz".

Opatowianie Stanisław Wiewiórkowski/siedzi z lewej/ wraz z córką Heleną i zięciem Zygmuntem Gadzinowskim
Na zdjęciu: Helena
siostra mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego
żona Zygmunta Gadzinowskiego

Na tej podstawie mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski wraz ze swoim szwagrem /moim dziadkiem/ został aresztowany przez gestapo.
Zygmunt Gadzinowski zginął zamordowany i zamęczony przez Niemców w Mauthausen 26 października 1941. Krótko potem zmarła Helena. Serce nie wytrzymało. Jej dzieci Teresa i Leszek zostali sierotami. Ten serwis to jedna z niewielu rzeczy, które zostały im po matce.

28 lipca 1941 Zygmunt Gadzinowskim tak pisał z obozu w dalekich zimnych Alpach do swojej żony:
" Kochana Heleno i dzieci! Twój ostatni list i pieniądze w wysokości 30 marek otrzymałem, za co serdecznie dziękuję. Jak idzie sklep i i jak uczą się dzieci? Powodzi mi się dobrze, jestem zdrowy, czego i od Was oczekuję. Pozdrawiam i całuję was wszystkich  Zygmunt"
Zamieszczam poniżej oryginalny list. Pisany ręką blokowego pisarza. Więźniom nie wolno było pisać samodzielnie a treść była narzucona i cenzurowana.

 Cieszę się, że mam ten serwis. Jego wartość sentymentalna jest przeogromna.




niedziela, 9 kwietnia 2017

Wąsy pradziadka Ludwika Semperskiego


Ludwik Semperski.
  Ojciec mojej babci ze strony mamy Ludwik Semperski.

     Nie wiem kiedy mógł się urodzić, ale z dużym prawdopodobieństwem datuję rok urodzin na mniej więcej 1890 rok. Nie wiem też, gdzie się urodził. Z babcią poznali się w Noskowie pod Kaliszem.
        W XIX wieku dystyngowani mężczyźni nosili brody lub starannie wypielęgnowane wąsy. Zakłady fryzjerskie przeżywały dobre czasy, oferując nie tylko cięcie ale i fryzowanie zarostu. Na pewno nie jest to wąs ludowy ani kmiecy czy chłopski. To jest wąs zadbany, filuterny.

       Pradziadek jest dla mnie zagadką, próbowałam już coś wstępnie ustalić w archiwum ale nazwisko nie pojawiło się w żadnym rekordzie.
Może nas to dziwić, ale w XIX w i początkach XX ludzie byli bardzo mobilni. Cała moja rodzina wędrowała. Za pracą, zajęciem, pokojem, spokojem.
        Skąd przybył Semper? Babcia mówiła, że nazwisko zostało spolszczone i że prawdopodobnie jego przodek był koniuszym, przybyłym zza granicy do jakiegoś majątku w celu opieki nad końmi, ale to może jakaś legenda.

sobota, 8 kwietnia 2017

WL1895 oraz JBT1906 "okuta brązem"


Tytuł posta brzmi dość tajemniczo, ale już wyjaśniam.
Kiedy wchodzę na portale aukcyjne w poszukiwaniu porcelany lub tylko z chęcią popatrzenia sobie cóż tam ładnego się pojawiło, napotykam często piękne wyroby, wazony z uchwytami, patery,  żardiniery, wazy i inne, które są bardzo drogie, często okute brązem czy jakimś stopem metalu i wyglądają na zabytkowe, stare. Ceny tych okazałych przedmiotów zaczynają się powyżej 1000 zł.
Posiadają też krakelurę czyli charakterystyczne spękania, które powstają wraz z wiekiem i uwiarygadniają pochodzenie przedmiotu.



środa, 5 kwietnia 2017

Piękno starej porcelany. Bareuther.

W sztuce panuje chaos, straszenie i granie na złych emocjach. A gdzie piękno, pytam się? Nikt już o nim nie chce pisać? Ostatnio wzięłam do ręki katalog popularnej firmy meblarskiej i nawet tam uderzył mnie promowany chaos. Półki pootwierane, wszystko na wierzchu, ciemne kolory, chaos na każdej stronie. Marek przedstawiał w piosenkach uporządkowany świat, taki łagodny, skierowany do człowieka…
Danuta Grechuta, żona Marka G.


Ostatnio zachwycił mnie motyw owoców na porcelanie. Te owoce są hiperralistyczne. Trochę jesieni w wiosenny dzień.
Te talerzyki mają ponad 60 lat. I nowych  nie będzie, ponieważ firma już nie istnieje.


Bareuther Waldsassen Bavarian Plate


niedziela, 2 kwietnia 2017

Bieliźniarka, szyfoniera, psyche, etażerka, konsola ... marzenie każdej kobiety !


Podobno historia meblarstwa jest dłuższa niż architektury i tak samo złożona jak historia wszystkich sztuk.
A ja kocham stare rzeczy, bo są po prostu piękne. Niepowtarzalne. Co poradzę, że nie lubię minimalizmu i tanich, powszechnie dostępnych materiałów. Śmierdzącego i rakotwórczego paździerza. 
No i te nazwy z minionych epok: bieliźniarka, szyfoniera, konsola, psyche. Brzmią jak muzyka. 

Teraz mam kolejna rzecz na której mogę eksponować porcelanę. I nie tylko.
Nabyłam, wypatrzyłam, upolowałam mebel, który będzie cieszył moje oczy przed zaśnięciem i zaraz po obudzeniu, ponieważ stanął w sypialni. Zorganizowałam operację zakupu i przede wszystkim logistyki, wniesienia tego mebla, co nie było proste, ponieważ jest to mebel dębowy o dużych gabarytach. Szeroki na półtora metra a wysoki na 125 cm. O solidnej wadze, trzech dobrze zbudowanych panów wnosiło go  na piętro. Z mozołem. Warto było.
To jest typowa bieliźniarka, zobaczcie jakie kryje w sobie skarby.


bieliźniarka

sobota, 1 kwietnia 2017

Inspiracje porcelanowe i literackie. Znowu o porcelanie Sorau i "Nowy Kaliszanin"




O porcelanie żarskiej pisałam już tutaj: Śląska porcelana Sorau / Żary. C. & E. Carstens
Porcelana żarska charakteryzuje się znakomitymi proporcjami i pięknymi ornamentami.
Od początku produkcji stanowiła dobro luksusowe, które cenione było w całej Europie.
Ten wzór talerzyka, który posiadam znajduje się tez w muzeum żarskiej porcelany:
http://www.powiatzary.pl/nysa/warto/zary/porcel_de.htm

 



środa, 29 marca 2017

Śląska porcelana Sorau / Żary. C. & E. Carstens

Posiadam taki talerz z fabryki Carstens Porzellan, Sorau.  
Żary to bardzo popularna i lubiana przez kolekcjonerów manufaktura.
średnica talerza- 20 cm
przedwojenna pamiątka
kolor - kość słoniowa
Fabryka powstała w 1888r`i u początków swojego istnienia nazywała się Gustav Otremba Porzellanfabrik Sorau N.L.
W 1982 Otremba sprzedał swoje udziały  Franzowi Böhme. W 1900r. w związku z przystąpieniem do Vereinigung Deutscher Porzellanfabriken zur Hebung der Porzellanindustrie zmieniła nazwę na Porzellanfabrik Sorau G.m.b.H.
Fabryka zatrudniała wielu inżynierów i produkowała na wysokim jakościowo poziomie.
W 1918 r. fabryka ponownie zmieniła właściciela.  Nowym właścicielem został znany w świecie porcelanowego biznesu i posiadający wówczas wiele fabryk Ernst August Carstens.
Po jego śmierci spadkobiercy jego dzieci kontynuują rozwój fabryki, która przynosi coraz większe zyski. Eksportuje na całą Europę i USA.
W rodzinnym mieście Carstensów Elmshorm powstaje C. & E. Carstens Elmshorner Steingutfabrik
Obok Villeroy&Boch  Carstens był drugim co do wielkości producentem ceramiki i porcelany w Niemczech. Do rodziny należały fabryki w  Rheinsberg, Haldensleben (Uffrecht und Werk Carstens), Rathenow, Gräfenroda, Georgenthal, Wallhausen, Sorau, Blankenhain, Lübeck, Elmshorn, Reichenbach, Zeven und Hirschau.
Po wojnie fabryka znalazła się na terytorium Polski. I tak zakończyła się jej historia po blisko 60 latach.
W ocalałych budynkach utworzono szkołę rzemieślniczą.

Porcelana Żary, Sorau, Carstens/Carstens Porzellan, Sorau

przedwojenny talerz Żary, Sorau Carstens
(1920-1949)
C. & E. Carstens Porzellanfabrik Sorau

Nie wiem, jak nazywa się ten konkretny wzór, przeszukałam sieć, ale bez  rezultatu.
Mój talerzyk niebawem zmieni właściciela, a ja pokażę Wam na co go zamieniłam.
Polskie sygnatury. Tutaj.

 

wtorek, 21 marca 2017

Dzieje moje własne. Książka Wirydianny z Radolińskich primo voto Kwileckiej, secundo voto Fiszerowej.






Bardzo lubię pamiętniki ciekawych kobiet, żyjących w ciekawych czasach. Takie warunki spełniła fascynująca książka Wirydianny z Radolińskich. Autorka (1761-1826) opisuje postacie z przełomu XVIII i XIX wieku, które są dla nas spiżowymi pomnikami historii a nie ludźmi z krwi i gości.
Kupiłam ją po przeczytaniu dobrych recenzji, ze względu na ciekawostki w niej zawarte, trafne kobiecie przemyślenia oraz opis Wielkopolski skąd pochodzę. Kopalnia wiedzy o tamtych czasach. Autorka była błyskotliwa i inteligentna. Pamiętnik napisała dopiero w wieku 62 lat, po  francusku dla swojego syna Józefa, którego nazywała Żużu.
Pamiętnik ukończyła na 3 lata przed śmiercią.
Został przetłumaczony z francuskiego i przełożony na język współczesny przez Edwarda Raczyńskiego, prezydenta RP na uchodźstwie.




Wirydianna Fiszerowa, Dzieje moje własne i osób postronnych. Wiązanka spraw poważnych, ciekawych, tł. z fr. Edward Raczyński

sobota, 18 marca 2017

Pławna koło Lubomierza

Przy okazji zwiedzania Dolnego Śląska odwiedziliśmy miejscowość Pławna.
Pogoda była dość ponura, do wiosny było jeszcze kilkanaście dni.


To bardzo ciekawe miejsce, które zaskakuje dwoma rzeczami. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dużo opuszczonych poniemieckich domów. A drugie, to nieprawdopodobna ilość wymyślonych przez mieszkańców atrakcji, co świadczy o ich niesłychanej inicjatywności, pomysłowości i talentach,  a przede wszystkim artysty, który tę całą masę inicjatyw wymyśli i konsekwentnie realizuje - Dariusz Miliński

środa, 15 marca 2017

Zamek Czocha

Pierwszy marcowy weekend poświęciłam na penetrowanie Dolnego Śląska, gdzie co chwila natrafia się na jakiś zamek.
W miejscowości Sucha w polskiej części Łużyc Górnych znajduje się zamek Czocha. Powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w latach 1241–1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I Przemyślidy.
W roku 2012 zamek został wyróżniony przez miesięcznik „National Geographic Traveler” jako jeden z „7 nowych cudów Polski”.

niedziela, 12 marca 2017

Zamek Grodziec


Dolny Śląsk ma wiele do zaoferowania. Stworzono szlak godnych obejrzenia obiektów historycznych  http://szlakzamkowipalacow.eu/
Zwiedziłam już zamek Czocha, Kamieniec, Książ a w ten weekend odwiedziłam zamek Grodziec na Dolnym Śląsku - 21 km na południowy wschód od Bolesławca, 38 km na zachód od Legnicy. Ale takich zamków i pałaców jest wiele. Jak choćby ten w Kamieńcu Ząbkowickim.
Stoi na stromym wzgórzu, podobno na dawnym wulkanie. Pierwsza potwierdzona wzmianka o Grodźcu pochodziła z bulli papieża Hadriana IV z 23 kwietnia 1155 r.
W latach wojny 30-letniej zamek został zdobyty i spalony przez wojska księcia Albrechta Wallensteina, skala zniszczeń była ogromna. Dopiero w roku 1800, kiedy właścicielem dóbr został książę Rzeszy Jan Henryk VI von Hochberg z Książa i Mieroszowa, podjęto poważniejsze prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne.



czwartek, 9 marca 2017

Capo di Monte. Dzban. Keramos Italy Capodimonte Pitcher


 Dzban Capodimonte


Erotica Capodimonte Vase Dionysian Scene


Capo di Monte - porcelana z włoskiej manufaktury, która powstała w 1743 roku w Neapolu. Porcelana Capo di Monte naśladowała porcelanę miśnieńską. Słynęła z porcelanowych figurek oraz kubków, wazonów, puzderek etc. ozdabianych kwiatami. Wytwarzano znakomite naczynia z antycznymi reliefami, wyłącznie na potrzeby dworu, również bardzo duże dzieła.
Wcześniej nie byłą oznakowana. Korona nad literą "N" została użyta po raz pierwszy pod koniec 1700 roku.

niedziela, 5 marca 2017

Iwona Chodzież


Niedawno zwiedziłam wystawę w Muzeum Narodowym w Warszawie poświęconą porcelanie i między innymi największemu na świecie serwisowi.  
Nie mam ambicji kompletowania największego serwisu, wystarczy mi nacieszyć się choćby jego częścią. 
Wczoraj sprawiłam sobie przyjemność tym kompletem z Chodzieży.
Fason istniejący od ponad 30 lat. Istnieje wersja w bogatych reliefowych dekoracjach jak ta na zdjęciu. W tej wersji nie nadaje się do zmywarek.
Ale równie pięknie wygląda z delikatnymi złotymi liniami.
Taki komplecik kosztuje ok 30 zł.


dekor b013 Iwona Chodzież
polska porcelana Chodzież Iwona
 Na tym zdjęciu widać jak pięknie muśnięta jest złotym pyłem.

Chodzież

Niedawno czytałam, że polska porcelana zagościła w Białym Domu za czasów prezydentury Baracka Obamy. Serwis obiadowy i kawowy Alaska z wałbrzyskiej wytwórni Kristoff przewidziany dla 36 osób trafił do Waszyngtonu po wcześniejszych negocjacjach dotyczących wyglądu. Na wyrobach miało znaleźć się logo Białego Domu wykonane w kolorze niebieskim.

Warto decydować się na współczesne wyroby polskich fabryk, co nie przeszkadza w kolekcjonowaniu innych rodzajów porcelany, chociażby dlatego, że współczesna jest równie piękna.

W Kaliszu mamy sklep z porcelaną.Wiosną 2013 połączyły się dwie najstarsze fabryki Zakłady porcelany Ćmielów i Porcelana Chodzież i powstały Polskie Fabryki Porcelany Ćmielów i Chodzież i weszły w skład grupy Kapitałowej Wistil. A ponieważ grupa Wistil ma siedzibę w Kaliszu, stad obecność tutaj sklepu firmowego. I to jest nasze dobrodziejstwo, ponieważ można u nas dostać wyroby w różnych gatunkach i różnej cenie.

A tu warta przeczytania ciekawostka o porcelanie z Ćmielowa z odciskami palców:)








środa, 1 marca 2017

Stawiszyńska. Kalisz.




Moja droga do pracy w śródmieściu Kalisza biegnie częścią jednego z najstarszych traktów kaliskich. Nie przemierzam jej pieszo, poruszam się samochodem, może to i lepiej, bowiem nie należy w tej chwili do najpiękniejszych ulic miasta. Można powiedzieć, że jest wyjątkowo zaniedbana. Ale może po prostu znajduje się w momencie przeobrażeń, jedną nogą w XIX wieku a drugą w XXI ? Pełna rozpadających się kamienic, na które już ostrzą sobie zęby lokalni inwestorzy, aby postawić tu swoje gęsto zabudowane bloki?

niedziela, 26 lutego 2017

Hiszpania pachnąca oliwą


Gdzieś w drodze do Sewilli zatrzymaliśmy się na wielkiej plantacji drzew oliwnych. Zastaliśmy tu coś w rodzaju "oliwnego skansenu".
Od razu po wyjściu z autokaru uderza zapach oliwy, który wciska się wszędzie i oszałamia. Zapach jest bardzo intensywny i nie ma od niego ucieczki:)
W pierwszym momencie wydaje się nieprzyjemny, natrętny, ale po chwili człowiek się przyzwyczaja i staje się  miły. A przede wszystkim ma się odczucie, że ta oliwa nawilża całe ciało, włosy, gardło.
Mozna powiedzieć, że jest się w oliwkowym SPA.
Działa tu sklepik w którym można nabyć wszystko co ma związek z oliwką: butelkowaną oliwę, kremy na bazie oliwy, wszelkie kosmetyki itp.


skansen "oliwny"

sobota, 25 lutego 2017

Raposdia z demonem w Rampie


Byłam na spektaklu w warszawskim teatrze Rampa Rapsodia z demonem.Warto wybrać się na Targówek i spędzić dwie godziny z  22 przebojami grupy Queen. Na scenie Rampy zabrzmiały największe hity Queen, takie jak "We Are The Champions", "We Will Rock You" czy "Bohemian Rapsody". Widowisko bardzo atrakcyjne, zachwycili mnie młodzi wykonawcy mierzący się z legendarnymi piosenkami Freddiego Mercury'ego, które sa przeciez bardzo tudne.



środa, 22 lutego 2017

Największy porcelanowy serwis na świecie. Serwis Łabędzi hrabiego Henryka von Brühla



W lutym znalazłam  czas, żeby spędzić kilka godzin w Muzeum Narodowym. Nacieszyłam się widokiem Serwisu Łabędziego.

Ma niesamowitą historię i bajeczną wartość a poszukiwanie zaginionych części tego serwisu przypomina poszukiwanie Bursztynowej Komnaty.
Powstał dla  Henryka von Brühla, ministra króla polskiego i elektora saskiego Augusta III. 
Brühl zamówił serwis w Miśni na swój ślub. Składał się z 2200 naczyń o fantazyjnych kształtach, dzięki którym nadano mu miano "serwisu łabędziego". Tą największą na świecie kolekcję ratowano wielokrotnie, w tym podczas pożarów pałacu w 1758 i 1920 roku.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Karnawał. Spragnieni piękna w Muzeum Narodowym

Jak się bawicie w karnawale?
W tym tygodniu tłusty czwartek.
Z przyjemnością obejrzałam w Muzeum Narodowym w Warszawie POKAZ SPECJALNY / Spragnieni piękna. Pokaz na 100-lecie Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW”, który trwa do 26 marca 2017
Wystawa przywołuje karnawałową atmosferę międzywojennej Warszawy.
Radość, entuzjazm, dynamizm przemian i potrzebę piękna tworzące ducha tej epoki. Obrazy, rzeźby, meble, plakaty, zaproszenia oraz stroje i przedmioty toaletowe przeniosą widza w beztroski klimat przygotowań do balu w stolicy odrodzonego, niepodległego państwa.

„W co się ubrać? Z przodu nieznaczny dekolt karo, bądź łódeczka, a z tyłu? Zdecydowanie głęboki dekolt (...) Lekkie, lejące materiały, pióra, perły, kokardy, marszczenia... aż do zawrotu głowy”


niedziela, 19 lutego 2017

Targ staroci Na Kole


W lutym odwiedziłam Bronisze Targ Antyków i zaspokoiłam swoja ciekawość. Cała relacja tutaj.
Następnego dnia byłam na słynnym Kole.

Nie jechałam tam z zamiarem wielkich zakupów, raczej pooglądania i co najwyżej złowienia jakiegoś drobiazgu i to po długim targowaniu  😁

Brown White Tea Cups and Saucers

Nie było tłoku ani zbyt wielu sprzedawców, ponieważ było zimno i padał śnieg. Grubo poniżej -5 i naprawdę nie było tłumów.
Rzeczy były różne ciekawe i mniej ciekawe. Ale to sprawa subiektywna.

piątek, 17 lutego 2017

Alhambra. Byłam w raju. Od Andalus do Andaluzji.


Jak wyobrażacie sobie raj?
Ja właśnie tak, jak arabski pałac Alhambra. Byłam w raju mauretańskich kalifów, stworzonym od XIII wieku w Grenadzie w andaluzyjskim regionie Hiszpanii. To miejsce jak z baśni "Tysiąca i jednej nocy"


środa, 15 lutego 2017

Park Marii Luizy w Sewilli


Na wycieczce do Hiszpanii zrobiłam kilka zdjęć i  dzisiaj pokażę cudowny Park Marii Luizy w Sewilli.
Dochodząc do Planu Hiszpańskiego w Sewilli, który opisałam w tym poście, przechodzimy przez Park Marii Luizy, która podarowała to miejsce miastu Sevilla w roku 1893.
Było południe, słońce było jeszcze dość nisko, upał nie dokuczał tak bardzo.
W parku dominowała zieleń i taki ceglasty kolor.



wtorek, 14 lutego 2017

Plac Hiszpański w Sewilli. Wycieczka od ANDALUS DO ANDALUZJI


Częściowo opisałam już moją wycieczkę do Hiszpanii z biurem podróży Rainbow.
Wycieczka nazywała się Od Andalus do Andaluzji i była bardzo udana, mogę ją szczerze polecić
Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo zachwyciła mnie Hiszpania. Fajnie jest przeglądać te zdjęcia teraz, zimą.
Organizator  powiódł nas przez Andaluzję, przez najpiekniejsze miejsca i zabytki.
Dzisiaj wspominam Plac Hiszpański w Sewilli, który zapiera dech. Nie spodziewałam się takiej ilości piękna w jednym miejscu.
Dochodząc do placu przeszliśmy przez Park Marii Luizy. Cudowna roślinność parku sprawia, że nie chce się go opuszczać.

Plac Hiszpański
Weszliśmy na zalany słońcem plac od strony parku i promienie słoneczne oraz ceglasty kolor imponującej budowli poraziły oczy. Cały czas miałam na sobie ciemne okulary, bo inaczej ostrość barw nie dałaby podnieść wzroku, by podziwiać to, co mam przed sobą.
Budynek na placu otaczają galerie w kształcie podkowy. Cały kompleks powstał na Wystawę Iberyjskoamerykańską w 1929 roku, a jego autorem jest Aníbal Gonzalez. To co rzuca się w oczy, to nie tylko elementy wodne, ale piękne cztery mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię.

Plac Hiszpański w Sewilli

Pawilon zbudowany w stylu mudejar, który rozwinął się w hiszpańskiej architekturze dzięki mauretańskim rzemieślnikom w XII-XVII wieku, a charakteryzujący się bogactwem dekoracji ornamentalnych wykonywanych w stiuku, drewnie i cegle, którymi pokrywano płaszczyzny tak, by ściany przypominały haftowane lub tkane draperie.
Budynek ozdobiony jest  ławkami oraz ścianami przyozdobionymi ceramicznymi płytkami zwanymi azulejos i przedstawiają 48 hiszpańskich prowincji w kolejności alfabetycznej z najważniejszymi wydarzeniami w ich dziejach. 
Budowla wewnątrz nie stanowi jakieś turystycznej atrakcji,  znajdują się tam głównie pomieszczenia biurowe.
Plac jest olbrzymi. Pojedynczy ludzie spacerujący po nim są nieproporcjonalnie mali.

mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię
Zwiedzający chodzą po placu, przysiadają na ławkach, robią zdjęcia. Przyglądają się gmachowi z zachwytem.
Sprzedawcy rozłożyli małe kramiki, proponują wachlarze. Oczywiście kupuję jako pamiątki dla znajomych.

azzulejos
Budowla tworzy niezwykle dekoracyjną i barwną całość z mnóstwem kolumn i różnorodnych zdobień. Na ścianach budowli zostały zaprezentowane herby i osiągnięcia poszczególnych prowincji Hiszpanii, a wszystko na ręcznie malowanych kaflach – azulejos tak charakterystycznych dla całej Sevilli.


Wnętrze półkola zajmuje plac, otoczony kanałem, który wcześniej można było przepłynąć łódką.


Sewilla to bardzo bogate miasto, a zawdzięcza to Kolumbowi, który wyruszył w 1493 r kolonizować Amerykę. Z port w Sewilli wypływały galeony, po czym wracały załadowane srebrem wydobywanym w kopalniach Boliwii, Meksyku i Peru. W ciągu kilku dziesięcioleci Sewilla stała się jedną z największych i najlepiej prosperujących europejskich metropolii. 

ściany pokrywają mozaiki przedstawiające wszystkie prowincje Hiszpanii

Na Plaza de España odbyła się uroczystość otwarcia wystawy, którą zainaugurował król Alfons XIII. Plac i budowle posłużyły również jako sceneria do filmów: Lawrence z Arabii oraz drugiej części Gwiezdnych Wojen.


Cudowna roślinność zachwyca. Powietrze faluje, temperatura przekracza 40 stopni.
Na szczęście jest czas, aby przysiąść gdzieś w cieniu i podelektować się tym widokiem.


Plaza de Espana zbudowano w XIX wieku z okazji konferencji oraz wystawy krajów hiszpańskojęzycznych w Sewilli. Każdy kraj wybudował własny pawilon, aby się zaprezentować. Coś w rodzaju małej światowej wystawy.  


Byłam oniemiała z zachwytu.
Sewilla obsadzona jest niezliczonymi drzewkami pomarańczy, które roztaczają delikatny, orzeźwiający zapach.
Z Hiszpanii przywiozłam balsamy do kręconych włosów i olejki migdałowy i pomarańczowy. Przewodniczka twierdziła, że odpędza zły nastrój, działa przeciwdepresyjnie i ma właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy. Zapach olejku pomarańczowego relaksuje i uspokaja. Właśnie przydaje się zimą. Wkraplam go do wiszących na kaloryferach nawilżaczy.