sobota, 20 maja 2017

Srebrny krzyż Orderu „Virtuti Militari” w rodzinie. Tadeusz Wiewiórkowski.


 
Tadeusz Wiewiórkowski ur. 14.02.1902-29.12.1955


Tadeusz Wiewiórkowski był najstarszym synem Teodora Wiewiórkowskiego. Teodor był bratem mojego pradziadka Stanisława.
Urodził się 14 lutego 1902 r. w Opatówku.
W 1917 r. jako piętnastoletni chłopiec został wywieziony przez niemieckiego okupanta do obozu Essen w Westfalii w Niemczech, gdzie pracował w kopalni węgla*

Po powrocie do Polski 14 listopada 1918 r. wstąpił jako ochotnik do wojska polskiego w Sosnowcu. Został przydzielony do 4 Pułku Piechoty Legionów w Krakowie. 20 listopada 1918 r. wyjechał z 6 kompanią 4 Pułku Piechoty Legionów na front ukraiński pod Lwów, gdzie walczył do kwietnia 1919 r. Od 4 maja 1919 r. był na froncie bolszewickim.

23 sierpnia 1920 r.  pod Hrubieszowem wraz z kilkoma innymi żołnierzami, torując sobie drogę granatami, zdobyli karabin maszynowy i zmusili bolszewików do ucieczki. Tym czynem umożliwili oddziałowi polskiemu wycofanie bez strat i przejście do kontrataku. Został za to odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy.
Klimat tych dni oddaje "Zarys historji wojennej 4-go pułku piechoty legionów", do którego cyfrowej wersji dotarłam dzięki cennym wskazówkom autora bloga poświęconego genealogii  http://www.kimonibyli.pl/

"Zarys historji wojennej 4-go pułku piechoty legionów"oprac. major Adam Lewicki


 

4 Pułk Piechoty Legionów (4 pp Leg.) - oddział piechoty Wojska Polskiego w latach 1918-1939.
4 Pułk Piechoty Legionów został sformowany wiosną 1915 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Kadry tworzyły wydzielone pododdziały II Brygady Legionów. Służyli w nim głównie ochotnicy z Podhala i Królestwa Polskiego. Pułk został włączony w skład III Brygady Legionów Polskich./Za: Wikipedia/


Orzełek 4 Pułku Piechoty Legionów
By Poznaniak1975 - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5550325


Wujek został odznaczony srebrnym krzyżem Orderu „Virtuti Militari” V klasy za wojnę 1918-1920
Informację o jego pułku i nazwiska odznaczonych znalazłam w Wikipedii tutaj.

W 4 Pułku Piechoty Legionów służył do 1929 r., po czym wstąpił do Szkoły Podchorążych w Bydgoszczy. Po jej ukończeniu w 1932 r. otrzymał promocję na podporucznika i przydział do 69 Pułku Piechoty w Gnieźnie, gdzie służył do wybuchu wojny w 1939 r.'
W kampanii wrześniowej 1939 r. służył w 69 Pułku Piechoty jako dowódca Kompanii Zwiadu. Walczył 13 września pod Łęczycą i w dniach 16-21 września pod Kutnem. Po kapitulacji Warszawy dostał się 28 września 1939 r. do niewoli. Przez cały okres okupacji hitlerowskiej przebywał w obozach jenieckich w miejscowościach: Norymberga, Itzehoe, Sandbostel, Lubeka oraz  w oflagu II D w Gross-born.
5 lutego przekradł się do 18 Pułku Piechoty Wojska Polskiego w Sypniewie na Pomorzu, a 10 lutego 1945 r. dobrowolnie zgłosił się do RKU w Gnieźnie, gdyż uważał, że jego miejsce jest w kraju i chce pracować dla narodu. Niestety nie przyjęto go do wojska, gdyż określono go jako „ideologicznie obcego”. 
Wyjechał do Gdańska, gdzie mieszkał i pracował jako urzędnik do końca życia. Jako uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i przedwojenny oficer był źle postrzegany przez władze Polski Ludowej. Był prześladowany i musiał często zmieniać pracę zawodową. 
W wyniku wojennych przeżyć i powojennych prześladowań oraz chorób zmarł w Gdańsku 24 grudnia 1955 r. w wieku 53 lat.
Oprócz Krzyża Virtuti Militari V kl. posiadał Krzyż Walecznych, Brązowy i Srebrny Krzyż Zasługi, Medal za Wojnę 1918-1920 i Medal 10-Lecia Rzeczypospolitej Polskiej/za:  Biblioteka Opatówek/
 
I jeszcze jeden niesamowity zbieg okoliczności. Patronem szkoły, w której uczę, jest jej absolwent gen. Mieczysław Smorawiński.
Okazało się, że był on dowódcą tego pułku w okresie 17 X 1919 - 5 VIII 1920


Zofia Wiewiórkowska, żona Tadeusza/druga z lewej/ z moją babcią Marią, pierwsza po lewej moja mama, rok ok.1955

Żona Tadeusza, Zofia /20.X.1905-10.III.1997/ przyjaźniła się z moją babcią. Gościła w Gdańsku moją babcię z dziećmi. Po latach zaprosiła mnie, wówczas osiemnastolatkę do Gdańska. Poznałam tam jej córkę, zięcia oraz wnuka Radosza. Ciocia Zofia była pielęgniarką a jej córka i zięć lekarzami.
Ta rodzina okazała mi wiele dobroci.


* Tu ciekawa sprawa robotników przymusowych w I wojnie. Nie mówi się o tym zbyt dużo. Dostępna literatura na ten temat jaką znalazłam: 
1. Westerhoff, Christian: Von der Friedens- zur Kriegswirtschaft: Anwerbung und Beschäftigung von Arbeitern aus Russland in  Deutschland, 1914-1916. in: Dahlmann, Dittmar; Schulte-Beerbühl, Margit (Hrsg.): Migration und Arbeitsmarkt vom 17. bis zum 20. Jahrhundert. Essen 2008 (im Erscheinen).
2. Ders.: Deutsche Arbeitskräftepolitik im besetzten Baltikum und in Russisch-Polen während des Ersten Weltkriegs. in: Nordost-Archiv, 2008, 17 (im Erscheinen).
3. Ders.: Zwangsarbeit im Ersten Weltkrieg? Rekrutierung von Arbeitskräften aus Polen und dem Baltikum für die deutsche Kriegswirtschaft 1914-1918. in: Bingen, Dieter; Loew, Peter Oliver; Wolf, Nikolaus (Hrsg.): Interesse und Konflikt. Zur politischen Ökonomie der deutsch-polnischen Beziehungen, 1900 bis 2007. Wiesbaden 2008 (im Erscheinen). 

Wpis powiązany tutaj

niedziela, 14 maja 2017

Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Opatówek 1930 r.




Moi dziadkowie przyszli na świat w II Rzeczypospolitej. Nie trwała długo, bo były to tylko lata 1918–1945.
Józef Piłsudski  16 listopada 1918 r., wystosował depesze do państw Ententy, informując je o powstaniu niepodległego państwa polskiego.
Przed odrodzonym państwem stanęły poważne wyzwania. Należało stworzyć polską armię, która mogłaby skutecznie walczyć o kształt granic i stworzyć jeden ośrodek władzy. Palącym problemem była kwestia bezpiecznego opuszczenia ziem polskich przez armię niemiecką.
Jacy byli wówczas Polacy i Polska?
Był to zlepek terenów porozbiorowych poddawany przez studwudziestoletni okres zaborów germanizacji i rusyfikacji. Na obszarze kraju obowiązywało 5 walut, 5 systemów administracji, 3 języki w armii, w sądownictwie obowiązywały 4 kodeksy karne, panował bałagan w bankowości.

Bardzo ważne było uczynienie z tego zlepka jedności, narodu, wspólnoty. Ważne było wychowanie i edukacja.
Najstarszą polską organizacją łączącą cele niepodległościowe z działalnością sportową i wychowawczą jest Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, obchodzące w tym roku swoje 130-lecie. Gniazda sokole istniały na ziemiach polskich pod zaborem austriackim i niemieckim, w latach 1905-1907 także rosyjskim, powstały też w środowiskach polskich na emigracji, szczególnie w USA.

sobota, 13 maja 2017

Krótka historia ceramiki


Niedawno zakupiłam ten dzbanek. Pochodzi z wytwórni Spode,  seria Taking the lead.
Jest piękny, w stylu angielskim, myśliwskim. Nie produkowany już od 2005, ciężko będzie coś dokupić.


Taking the lead. Spode

Zainteresowanie porcelaną pogłębiam lekturą. Także o historii porcelany; czytam, wszystko co wpadnie mi w ręce. Postanowiłam trochę usystematyzować tę wiedzę.

środa, 10 maja 2017

Weisswaser NRD. Wspomnienia z Berlina


Opisałam już w poście o porcelanie Wallendorf porcelanę niemiecką z lat 50-tych.
Dzisiaj powracam do tematu.
Filiżanka Weiswasser, również z lat 50-tych.

Weisswasser. Lata 50-te

Malatura trochę jakby nawiązująca do antycznej. Bogato złocona.

W 1988 roku byłam na studiach w NRD. W Berlinie na Uniwersytecie Humboldta.
To był wspaniały czas, ale głównie ze względu na to, że był to okres młodości, którą każdy wspomina z nostalgią.

poniedziałek, 8 maja 2017

Wallendorf. Zestaw śniadaniowy. Niemiecka porcelana z lat 50- i 60-tych.




Wallendorf jest firmą produkującą porcelanę, która działa od 1764 roku w miejscowości Lichte (Wallendorf) w Turyngii. Wallendorf jest jednym z najstarszych znaków handlowych porcelany w Niemczech i całej Europie.  
W 1764 Johan Wolfgang Hammann  wraz z Gotthelfem Greinerem i jego kuzynem Gottfriedem Greinerem założył firmę produkującą porcelanę w Lichte (Wallendorf). W związku z tym powstał znak handlowy porcelany Wallendorf , jednej z najstarszych znaków handlowych porcelany w Europie. 


 


Przepiękny zestaw śniadaniowy ze znakomitej manufaktury: Wallendorfer Porzellanfabrik. Porcelana w kolorze białym, ręcznie dekorowana, zdobiona złoconymi reliefami. Bardzo dobry stan zachowania.

niedziela, 7 maja 2017

Mason's. Patera w typie "fete galante"






Tę paterę kupiłam "przy okazji". Nie miałam jeszcze niczego ze scenką "fete galante". Poza tym patera jest pęknięta i postanowiłam wypróbować na niej kilka sztuczek i potraktować ją eksperymentalnie.

Patera była zniszczona i nieco zażółcona, poza tym ma widoczną krakelurę czyli spękania szkliwa, które powstają po prostu z upływem czasu. Natknęłam się gdzieś na informację, ze zażółcenia na porcelanie i fajansie znikają pod wpływem perhydrolu czyli wody utlenionej.
No i posmarowałam paterę gotowym roztworem, używanym do farbowania włosów, pod ręką miała 6%.

Zostawiłam na noc i efekty są widoczne. Zażółcenia zniknęły.






Scenki  "fete galante" przedstawiają sceny z życia dworskiego, kobiety, pięknie ubrane damy, czasem przebrane za pasterki w towarzystwie mężczyzn, często scenki są  zabarwione erotyzmem. Emanuje z nich ciepło wewnętrzne, czar, obietnica miłości.

sobota, 6 maja 2017

Kolekcjonerskie Targi Staroci Zakopane

W tym roku Jarmark Staroci odbywał się w dniach 28 kwietnia -7 maja na terenie zespołu szkół budowlanych " Budowlanki " ul. Krupówki 8 obok Muzeum Tatrzańskiego. W ubiegłym roku obkupiłam się w niedrogą angielską porcelanę.
W tym roku padał deszcz. Rzeczy było dużo, ciekawe, ale drogie. 
Można się było targować.
Najciekawsi są zawsze ludzie nie będący profesjonalnymi handlarzami, tacy, którzy przynoszą kilka sztuk różności wykopanych ze strychu.


piątek, 5 maja 2017

Mitterteich. Zestaw śniadaniowy w kwiaty mózgowe.

Ma romantyczny wygląd, tworzy atmosferę z minionej epoki.
Kojarzy się zapachem naftaliny z szuflady cioci, którą 40 lat wstecz odwiedzałam wraz z babcią. Ciocia wyjmowała stamtąd serwetki, żeby postawić na nich filiżanki.
Przy okazji demonstrowała buciki Bożenki od chrztu i chusteczkę Eli, którą miała w jakimś bardzo ważnym dniu, zasuszone kwiatki z wianka komunijnego, mydełko, którym myła się do ślubu ...

Nazwa, a właściwie tytuł posta, wziął się stąd, że -  jak wyjaśniła mi koleżanka - te kwiaty porastały tylko mózg projektanta, a w przyrodzie naturalnie nie występują:)

Ten komplet zaczął się od bomboniery kupionej przypadkiem, a później zobaczyłam propozycję sprzedaży zestawu śniadaniowego i tym sposobem zrobił się już mały komplet. Może kiedyś zrobi się z tego serwis... ma piękny kolor kości słoniowej

Sygnatura z lat 1931 - 45r.

Mitterteich


niedziela, 30 kwietnia 2017

Łomonosow


Łomonosow przywędrował do mnie dzięki koleżance, która ma podobne zainteresowania. Magda, dziękuję!
Chciałam zobaczyć, jak to jest pić z Łomonosowa:) Wypróbowałyśmy natychmiast. Filiżanki lekkie jak piórko, w kolorze ekspresyjnego kobaltu.

Założona w 1744 roku przez Piotra Wielkiego fabryka była pierwszą w Rosji fabryką produkującą porcelanę. Zaopatrywała w porcelanę tylko dwór Romanowów i jego najbliższe otoczenie.

Piotr Wielki wizytując Saksonię zachwycił się miśnieńską porcelaną. Wraz z zniesieniem monarchii rosyjskiej w 1917 r. Fabryka porcelany imperialnej zmieniła nazwę na "fabrykę porcelany państwowej" (GFZ - Gossudarstvennyi Farforovyi Zavod )

Najbardziej znany wzór, kobaltowa siatka, pojawiła się po raz pierwszy w 1949 roku. Projekt opiera się na niebieskim wzorcu siatki, który został narzucony na porcelanowe naczynia stołowe Katarzyny Wielkiej.
W 1925 roku fabryka została nazwana im. Łomonosowa, na cześć wielkiego rosyjskiego naukowca.
Do dzisiejszego dnia fabryka zachowała tradycyjną technikę wytwarzania porcelany. Porcelanowe dzieła powstają dzięki współpracy z najwybitniejszymi rosyjskimi artystami, którzy projektują indywidualne, niepowtarzalne wzory. Złocone 22 karatowym złotem oferowane przez producenta są do dziś wyznacznikiem prestiżu.
Z tej rosyjskiej manufaktury pochodzi jeden z najsłynniejszych serwisów - serwis guriewski – nazywany rosyjskim powstał w Petersburgu (Императорский фарфоровый завод) na cześć zwycięstwa Rosji w wojnie ojczyźnianej 1812 roku, został zamówiony przez rodzinę carską i liczył 4500 szt., ozdobiony z wykorzystaniem kilku kilogramów złota !



By Mariusz Chruscinski a Wikimedia Commons

A to moje filiżanki zdobione kobaltem. Rant grubo złocony - dodatkowo zdobiony przepiękną złotą koronką.


Łomonosow na bogato

Łomonosow złota koronka

Najlepsza rosyjska porcelana Łomonosow

Wysokość filiżanki - 5,7 cm
Średnica filiżanki - 7 cm
Średnica podstawka - 13 cm

środa, 26 kwietnia 2017

Kaliska "Jagiellonka". Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki w Kaliszu.


Po odzyskaniu niepodległości przez II Rzeczpospolitą kluczową sprawą było wprowadzenie obowiązku szkolnego na poziomie szkolnictwa podstawowego, powszechnego. Programy nauczania podporządkowano potrzebom odradzającej się Polski naznaczonej długim okresem wynaradawiania przez zaborców. Cechą charakterystyczną II Rzeczpospolitej, było ogromne zróżnicowanie poziomu wykształcenia. Spis powszechny z 1921 roku wykazał, że 33 procent ogółu obywateli polskich było analfabetami.


"Jagiellonki" czyli uczennice Państwowego Gimnazjum im. A.Jagiellonki w Kaliszu. Rok ok 1935/ zbiory własne

Nie zaniedbywano też szkolnictwa średniego, ponieważ uznano, że najważniejszą kwestią jest utworzenie matecznika przyszłej elity intelektualnej kraju. Naukę w szkole średniej podzielono na dwa szczeble programowe: pięcioletni o charakterze przygotowawczym oraz pięcioletni tzw. systematyczny. Pierwszy nazwano gimnazjum niższym, drugi gimnazjum wyższym. Tygodniowy wymiar nauki w szkole średniej wynosił ok.32 godzin. Nauczyciele mieli stosować heurezę.

Wydatki na oświatę do czasów wielkiego kryzysu ciągle rosły i w 1928 roku wynosiły ponad 15 procent budżetu państwa, co stawiało ją w czołówce krajów europejskich. Kryzys roku 1929 spowodował obniżenie dotacji co mocno odbiło się na oświacie.

świadectwo gimnazjum im. Anny Jagiellonki 1935 rok / zbiory własne


W domowym archiwum zachowało się świadectwo dojrzałości mojej babci i świadczy o zdaniu końcowych egzaminów. Zdanie tzw. dużej matury dawało możliwość pracy w administracji na wyższych szczeblach oraz kontynuowanie nauki w szkołach wyższych

Funkcjonowały dwa rodzaje szkół: o podstawie matematyczno-przyrodniczej i humanistycznej.
Moja babcia ukończyła, jak widać z listy przedmiotów, to o kierunku matematycznym.
Przedwojenny egzamin maturalnym nie był łatwy, a nauczyciele nie wykazywali zrozumienia dla jakichkolwiek braków wiedzy. Tematy egzaminów były bardzo trudne, a egzamin ustny wymagał żelaznych nerwów, trwał bowiem przeszło godzinę.

W spisie lektur szkolnych dawnego gimnazjum znajdowali się tacy twórcy jak: Corneille, Racine, Molier, Goethe. I to w oryginale. Babcia biegle posługiwała się francuskim.
Dawna matura zdaniem historyków i pedagogów współczesnych dawała pełną wiedze o świecie i wymagała udowodnienia posiadanych wiadomości nie tylko w 30% zakresie jak to jest dziś.
Odpowiedzi na pytania maturalne wymagały umiejętności samodzielnego myślenia.

Elitarność przedwojennego egzaminu wynikała też z małej liczby uczniów uczęszczających do szkól. Dynamicznie rozwijały się szkoły żeńskie, dzięki czemu kobiety mogły się kształcić.

Posada nauczyciela była ceniona w okresie II Rzeczypospolitej jako dająca stałe zatrudnianie i dochody. Wykwalifikowany nauczyciel gimnazjum otrzymywał pensję w wysokości równej wynagrodzeniu starszego inspektora Policji Państwowej lub pułkownika Wojska Polskiego.

Studia wyższe babcia kontynuowała już po wojnie, została nauczycielką.Nie wiem czy babci przyszło do głowy, że będę bywać w tej szkole i czuwać nad postępami maturzystów.

Dzisiaj ta szkoła wygląda tak:http://www.kopernik.kalisz.pl/index.php/historia

Maria Wiewiórkowska pierwsza z lewej. Uczennice Państwowego Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu, lata 1926-34/ zbiory własne

To pokolenie bardzo brutalnie zostanie potraktowane przez historię. Babcia często wspominała szkołę, koleżanki, wiele z nich nie przeżyło wojny, zwykle przy tym płakała.

Bardzo mnie interesuje ten okres w historii Polski. Polecam lekturę wzbogaconą licznymi ciekawymi zdjęciami.
Cała seria liczy 50 tomów. Są to między innymi: Arystokracja (Koper Sławomir), Kino, teatr, kabaret (Koper Sławomir (tom: 2), Afery i skandale (Koper Sławomir) (tom: 3), Walka o granice 1918-21 (Koper Sławomir) (tom: 5), Mniejszości (Koper Sławomir) (tom: 6), Zabawa i odpoczynek (Koper Sławomir) (tom: 7), Sztuka (Koper Sławomir) (tom: 8). Warszawa, Lwów, Wilno (Koper Sławomir) (tom: 9).... Wiele z nich już mam, reszta czeka na lekturę.

Książki w serii wydawniczej Dwudziestolecie Międzywojenne


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Moda lat 30-tych na ulicach Kalisza


Moja babcia i prababcia na zdjęciu z lat trzydziestych.

Kalisza. Lata 30-te./zbiory własne


Lata 30-te to czas tworzenia systemu szkół, radia, prasy, kultu literatury oraz czerpania pełnymi garściami z życia towarzyskiego. Moja babcia /na zdjęciu po prawej/ została nauczycielką i po wojnie likwidowała analfabetyzm.
Zarówno babcia jak i prababcia słynęły z dbałości o strój.
Poniższe zdjęcie ukazuje trendy lat 30-tych, popularne były małe bereciki oraz toczki, które ozdabiano kwiatkami i woalką, najczęściej nosiło się je na bakier. Wielka szkoda, że te zdjęcia są czarno-bie, nie pokazują bowiem kolorów, a w tamtych czasach kobiety nie bały się odważnych barw. Do mody weszły kołnierze zrobione z futra, które noszone były do żakietu, a także eleganckie futrzane peleryny, które zakładano do sukienek. Obowiązkowy dodatek to sztuczne kwiaty, które wpinano do każdego rodzaju stroju.

czwartek, 13 kwietnia 2017

Pikasiak Pruszków dizajnerski wazon w stylu Polskiego New Look



To fajne, że wyroby polskiego designu z lat 60-tych i 70-tych cieszą się znowu dużym zainteresowaniem. Na aukcjach internetowych biją rekordy popularności.
Do dziś urzekają oryginalnością i świeżością inwencji, dobrze znosząc próbę czasu.
Po 50-ciu latach wrócił do mnie wazon sygn. Pruszków Made in Poland. Wazon jest wielki, ma 45 cm wysokości i 15 średnicy podstawy

 

Sygn. Pruszków Made in Poland


wtorek, 11 kwietnia 2017

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

W 1920 roku to rozpoczęła się produkcja porcelany w Szopienicach a zarazem działalność Oberschlesische Porzellanfabrik Gebhard & Barabasch. Jeszcze tego samego roku zakład kupił Richard Czuday i wtedy też fabryka zmieniła szyld na Czuday Werke GmbH. Po kilku latach pakiet większościowy spółki wykupili spadkobiercy rodziny Giesche i stąd też w roku 1925 po raz pierwszy w szyldzie zakładu pojawiła się nazwa tejże rodziny.
W historycznej Fabryce Porcelany w Katowicach, w której kiedyś produkowano słynne wyroby Giesche działa obecnie Porcelana Śląska S.C. , spółka powstała w 2012 roku.

Giesche serwis

niedziela, 9 kwietnia 2017

Wąsy pradziadka Ludwika Semperskiego


Ludwik Semperski.
  Ojciec mojej babci ze strony mamy Ludwik Semperski.

     Nie wiem kiedy mógł się urodzić, ale z dużym prawdopodobieństwem datuję rok urodzin na mniej więcej 1890 rok. Nie wiem też, gdzie się urodził. Z babcią poznali się w Noskowie pod Kaliszem.
        W XIX wieku dystyngowani mężczyźni nosili brody lub starannie wypielęgnowane wąsy. Zakłady fryzjerskie przeżywały dobre czasy, oferując nie tylko cięcie ale i fryzowanie zarostu. Na pewno nie jest to wąs ludowy ani kmiecy czy chłopski. To jest wąs zadbany, filuterny.

       Pradziadek jest dla mnie zagadką, próbowałam już coś wstępnie ustalić w archiwum ale nazwisko nie pojawiło się w żadnym rekordzie.
Może nas to dziwić, ale w XIX w i początkach XX ludzie byli bardzo mobilni. Cała moja rodzina wędrowała. Za pracą, zajęciem, pokojem, spokojem.
        Skąd przybył Semper? Babcia mówiła, że nazwisko zostało spolszczone i że prawdopodobnie jego przodek był koniuszym, przybyłym zza granicy do jakiegoś majątku w celu opieki nad końmi, ale to może jakaś legenda.

sobota, 8 kwietnia 2017

WL1895 oraz JBT1906 "okuta brązem"


Tytuł posta brzmi dość tajemniczo, ale już wyjaśniam.
Kiedy wchodzę na portale aukcyjne w poszukiwaniu porcelany lub tylko z chęcią popatrzenia sobie cóż tam ładnego się pojawiło, napotykam często piękne wyroby, wazony z uchwytami, patery,  żardiniery, wazy i inne, które są bardzo drogie, często okute brązem czy jakimś stopem metalu i wyglądają na zabytkowe, stare. Ceny tych okazałych przedmiotów zaczynają się powyżej 1000 zł.
Posiadają też krakelurę czyli charakterystyczne spękania, które powstają wraz z wiekiem i uwiarygadniają pochodzenie przedmiotu.



środa, 5 kwietnia 2017

Piękno starej porcelany. Bareuther.

W sztuce panuje chaos, straszenie i granie na złych emocjach. A gdzie piękno, pytam się? Nikt już o nim nie chce pisać? Ostatnio wzięłam do ręki katalog popularnej firmy meblarskiej i nawet tam uderzył mnie promowany chaos. Półki pootwierane, wszystko na wierzchu, ciemne kolory, chaos na każdej stronie. Marek przedstawiał w piosenkach uporządkowany świat, taki łagodny, skierowany do człowieka…
Danuta Grechuta, żona Marka G.


Ostatnio zachwycił mnie motyw owoców na porcelanie. Te owoce są hiperralistyczne. Trochę jesieni w wiosenny dzień.
Te talerzyki mają ponad 60 lat. I nowych  nie będzie, ponieważ firma już nie istnieje.


Bareuther Waldsassen Bavarian Plate


niedziela, 2 kwietnia 2017

Bieliźniarka, szyfoniera, psyche, etażerka, konsola ... marzenie każdej kobiety !


Podobno historia meblarstwa jest dłuższa niż architektury i tak samo złożona jak historia wszystkich sztuk.
A ja kocham stare rzeczy, bo są po prostu piękne. Niepowtarzalne. Co poradzę, że nie lubię minimalizmu i tanich, powszechnie dostępnych materiałów. Śmierdzącego i rakotwórczego paździerza. 
No i te nazwy z minionych epok: bieliźniarka, szyfoniera, konsola, psyche. Brzmią jak muzyka. 

Teraz mam kolejna rzecz na której mogę eksponować porcelanę. I nie tylko.
Nabyłam, wypatrzyłam, upolowałam mebel, który będzie cieszył moje oczy przed zaśnięciem i zaraz po obudzeniu, ponieważ stanął w sypialni. Zorganizowałam operację zakupu i przede wszystkim logistyki, wniesienia tego mebla, co nie było proste, ponieważ jest to mebel dębowy o dużych gabarytach. Szeroki na półtora metra a wysoki na 125 cm. O solidnej wadze, trzech dobrze zbudowanych panów wnosiło go  na piętro. Z mozołem. Warto było.
To jest typowa bieliźniarka, zobaczcie jakie kryje w sobie skarby.


bieliźniarka

sobota, 1 kwietnia 2017

Inspiracje porcelanowe i literackie. Znowu o porcelanie Sorau i "Nowy Kaliszanin"




O porcelanie żarskiej pisałam już tutaj: Śląska porcelana Sorau / Żary. C. & E. Carstens
Porcelana żarska charakteryzuje się znakomitymi proporcjami i pięknymi ornamentami.
Od początku produkcji stanowiła dobro luksusowe, które cenione było w całej Europie.
Ten wzór talerzyka, który posiadam znajduje się tez w muzeum żarskiej porcelany:
http://www.powiatzary.pl/nysa/warto/zary/porcel_de.htm

 



środa, 29 marca 2017

Śląska porcelana Sorau / Żary. C. & E. Carstens

Posiadam taki talerz z fabryki Carstens Porzellan, Sorau.  
Żary to bardzo popularna i lubiana przez kolekcjonerów manufaktura.
średnica talerza- 20 cm
przedwojenna pamiątka
kolor - kość słoniowa
Fabryka powstała w 1888r`i u początków swojego istnienia nazywała się Gustav Otremba Porzellanfabrik Sorau N.L.
W 1982 Otremba sprzedał swoje udziały  Franzowi Böhme. W 1900r. w związku z przystąpieniem do Vereinigung Deutscher Porzellanfabriken zur Hebung der Porzellanindustrie zmieniła nazwę na Porzellanfabrik Sorau G.m.b.H.
Fabryka zatrudniała wielu inżynierów i produkowała na wysokim jakościowo poziomie.
W 1918 r. fabryka ponownie zmieniła właściciela.  Nowym właścicielem został znany w świecie porcelanowego biznesu i posiadający wówczas wiele fabryk Ernst August Carstens.
Po jego śmierci spadkobiercy jego dzieci kontynuują rozwój fabryki, która przynosi coraz większe zyski. Eksportuje na całą Europę i USA.
W rodzinnym mieście Carstensów Elmshorm powstaje C. & E. Carstens Elmshorner Steingutfabrik
Obok Villeroy&Boch  Carstens był drugim co do wielkości producentem ceramiki i porcelany w Niemczech. Do rodziny należały fabryki w  Rheinsberg, Haldensleben (Uffrecht und Werk Carstens), Rathenow, Gräfenroda, Georgenthal, Wallhausen, Sorau, Blankenhain, Lübeck, Elmshorn, Reichenbach, Zeven und Hirschau.
Po wojnie fabryka znalazła się na terytorium Polski. I tak zakończyła się jej historia po blisko 60 latach.
W ocalałych budynkach utworzono szkołę rzemieślniczą.

Porcelana Żary, Sorau, Carstens/Carstens Porzellan, Sorau

przedwojenny talerz Żary, Sorau Carstens
(1920-1949)
C. & E. Carstens Porzellanfabrik Sorau

Nie wiem, jak nazywa się ten konkretny wzór, przeszukałam sieć, ale bez  rezultatu.
Mój talerzyk niebawem zmieni właściciela, a ja pokażę Wam na co go zamieniłam.
Polskie sygnatury. Tutaj.

 

wtorek, 21 marca 2017

Dzieje moje własne. Książka Wirydianny z Radolińskich primo voto Kwileckiej, secundo voto Fiszerowej.






Bardzo lubię pamiętniki ciekawych kobiet, żyjących w ciekawych czasach. Takie warunki spełniła fascynująca książka Wirydianny z Radolińskich. Autorka (1761-1826) opisuje postacie z przełomu XVIII i XIX wieku, które są dla nas spiżowymi pomnikami historii a nie ludźmi z krwi i gości.
Kupiłam ją po przeczytaniu dobrych recenzji, ze względu na ciekawostki w niej zawarte, trafne kobiecie przemyślenia oraz opis Wielkopolski skąd pochodzę. Kopalnia wiedzy o tamtych czasach. Autorka była błyskotliwa i inteligentna. Pamiętnik napisała dopiero w wieku 62 lat, po  francusku dla swojego syna Józefa, którego nazywała Żużu.
Pamiętnik ukończyła na 3 lata przed śmiercią.
Został przetłumaczony z francuskiego i przełożony na język współczesny przez Edwarda Raczyńskiego, prezydenta RP na uchodźstwie.




Wirydianna Fiszerowa, Dzieje moje własne i osób postronnych. Wiązanka spraw poważnych, ciekawych, tł. z fr. Edward Raczyński

sobota, 18 marca 2017

Pławna koło Lubomierza

Przy okazji zwiedzania Dolnego Śląska odwiedziliśmy miejscowość Pławna.
Pogoda była dość ponura, do wiosny było jeszcze kilkanaście dni.


To bardzo ciekawe miejsce, które zaskakuje dwoma rzeczami. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dużo opuszczonych poniemieckich domów. A drugie, to nieprawdopodobna ilość wymyślonych przez mieszkańców atrakcji, co świadczy o ich niesłychanej inicjatywności, pomysłowości i talentach,  a przede wszystkim artysty, który tę całą masę inicjatyw wymyśli i konsekwentnie realizuje - Dariusz Miliński

środa, 15 marca 2017

Zamek Czocha

Pierwszy marcowy weekend poświęciłam na penetrowanie Dolnego Śląska, gdzie co chwila natrafia się na jakiś zamek.
W miejscowości Sucha w polskiej części Łużyc Górnych znajduje się zamek Czocha. Powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w latach 1241–1247 z rozkazu króla czeskiego Wacława I Przemyślidy.
W roku 2012 zamek został wyróżniony przez miesięcznik „National Geographic Traveler” jako jeden z „7 nowych cudów Polski”.

niedziela, 12 marca 2017

Zamek Grodziec


Dolny Śląsk ma wiele do zaoferowania. Stworzono szlak godnych obejrzenia obiektów historycznych  http://szlakzamkowipalacow.eu/
Zwiedziłam już zamek Czocha, Kamieniec, Książ a w ten weekend odwiedziłam zamek Grodziec na Dolnym Śląsku - 21 km na południowy wschód od Bolesławca, 38 km na zachód od Legnicy. Ale takich zamków i pałaców jest wiele. Jak choćby ten w Kamieńcu Ząbkowickim.
Stoi na stromym wzgórzu, podobno na dawnym wulkanie. Pierwsza potwierdzona wzmianka o Grodźcu pochodziła z bulli papieża Hadriana IV z 23 kwietnia 1155 r.
W latach wojny 30-letniej zamek został zdobyty i spalony przez wojska księcia Albrechta Wallensteina, skala zniszczeń była ogromna. Dopiero w roku 1800, kiedy właścicielem dóbr został książę Rzeszy Jan Henryk VI von Hochberg z Książa i Mieroszowa, podjęto poważniejsze prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne.



czwartek, 9 marca 2017

Capo di Monte. Dzban. Keramos Italy Capodimonte Pitcher


 Dzban Capodimonte


Erotica Capodimonte Vase Dionysian Scene



Capo di Monte - porcelana z włoskiej manufaktury, która powstała w 1743 roku w Neapolu. Porcelana Capo di Monte naśladowała porcelanę miśnieńską. Słynęła z porcelanowych figurek oraz kubków, wazonów, puzderek etc. ozdabianych kwiatami. Wytwarzano znakomite naczynia z antycznymi reliefami, wyłącznie na potrzeby dworu, również bardzo duże dzieła.


Wcześniej nie byłą oznakowana. Korona nad literą "N" została użyta po raz pierwszy pod koniec 1700 roku.

niedziela, 5 marca 2017

Iwona Chodzież


Niedawno zwiedziłam wystawę w Muzeum Narodowym w Warszawie poświęconą porcelanie i między innymi największemu na świecie serwisowi.  
Nie mam ambicji kompletowania największego serwisu, wystarczy mi nacieszyć się choćby jego częścią. 
Wczoraj sprawiłam sobie przyjemność tym kompletem z Chodzieży.
Fason istniejący od ponad 30 lat. Istnieje wersja w bogatych reliefowych dekoracjach jak ta na zdjęciu. W tej wersji nie nadaje się do zmywarek.
Ale równie pięknie wygląda z delikatnymi złotymi liniami.
Taki komplecik kosztuje ok 30 zł.


dekor b013 Iwona Chodzież
polska porcelana Chodzież Iwona
 Na tym zdjęciu widać jak pięknie muśnięta jest złotym pyłem.

Chodzież

Niedawno czytałam, że polska porcelana zagościła w Białym Domu za czasów prezydentury Baracka Obamy. Serwis obiadowy i kawowy Alaska z wałbrzyskiej wytwórni Kristoff przewidziany dla 36 osób trafił do Waszyngtonu po wcześniejszych negocjacjach dotyczących wyglądu. Na wyrobach miało znaleźć się logo Białego Domu wykonane w kolorze niebieskim.

Warto decydować się na współczesne wyroby polskich fabryk, co nie przeszkadza w kolekcjonowaniu innych rodzajów porcelany, chociażby dlatego, że współczesna jest równie piękna.

W Kaliszu mamy sklep z porcelaną.Wiosną 2013 połączyły się dwie najstarsze fabryki Zakłady porcelany Ćmielów i Porcelana Chodzież i powstały Polskie Fabryki Porcelany Ćmielów i Chodzież i weszły w skład grupy Kapitałowej Wistil. A ponieważ grupa Wistil ma siedzibę w Kaliszu, stad obecność tutaj sklepu firmowego. I to jest nasze dobrodziejstwo, ponieważ można u nas dostać wyroby w różnych gatunkach i różnej cenie.

A tu warta przeczytania ciekawostka o porcelanie z Ćmielowa z odciskami palców:)








środa, 1 marca 2017

Stawiszyńska. Kalisz.




Moja droga do pracy w śródmieściu Kalisza biegnie częścią jednego z najstarszych traktów kaliskich. Nie przemierzam jej pieszo, poruszam się samochodem, może to i lepiej, bowiem nie należy w tej chwili do najpiękniejszych ulic miasta. Można powiedzieć, że jest wyjątkowo zaniedbana. Ale może po prostu znajduje się w momencie przeobrażeń, jedną nogą w XIX wieku a drugą w XXI ? Pełna rozpadających się kamienic, na które już ostrzą sobie zęby lokalni inwestorzy, aby postawić tu swoje gęsto zabudowane bloki?

niedziela, 26 lutego 2017

Hiszpania pachnąca oliwą


Gdzieś w drodze do Sewilli zatrzymaliśmy się na wielkiej plantacji drzew oliwnych. Zastaliśmy tu coś w rodzaju "oliwnego skansenu".
Od razu po wyjściu z autokaru uderza zapach oliwy, który wciska się wszędzie i oszałamia. Zapach jest bardzo intensywny i nie ma od niego ucieczki:)
W pierwszym momencie wydaje się nieprzyjemny, natrętny, ale po chwili człowiek się przyzwyczaja i staje się  miły. A przede wszystkim ma się odczucie, że ta oliwa nawilża całe ciało, włosy, gardło.
Mozna powiedzieć, że jest się w oliwkowym SPA.
Działa tu sklepik w którym można nabyć wszystko co ma związek z oliwką: butelkowaną oliwę, kremy na bazie oliwy, wszelkie kosmetyki itp.


skansen "oliwny"

sobota, 25 lutego 2017

Raposdia z demonem w Rampie


Byłam na spektaklu w warszawskim teatrze Rampa Rapsodia z demonem.Warto wybrać się na Targówek i spędzić dwie godziny z  22 przebojami grupy Queen. Na scenie Rampy zabrzmiały największe hity Queen, takie jak "We Are The Champions", "We Will Rock You" czy "Bohemian Rapsody". Widowisko bardzo atrakcyjne, zachwycili mnie młodzi wykonawcy mierzący się z legendarnymi piosenkami Freddiego Mercury'ego, które sa przeciez bardzo tudne.



środa, 22 lutego 2017

Największy porcelanowy serwis na świecie. Serwis Łabędzi hrabiego Henryka von Brühla



W lutym znalazłam  czas, żeby spędzić kilka godzin w Muzeum Narodowym. Nacieszyłam się widokiem Serwisu Łabędziego.

Ma niesamowitą historię i bajeczną wartość a poszukiwanie zaginionych części tego serwisu przypomina poszukiwanie Bursztynowej Komnaty.
Powstał dla  Henryka von Brühla, ministra króla polskiego i elektora saskiego Augusta III. 
Brühl zamówił serwis w Miśni na swój ślub. Składał się z 2200 naczyń o fantazyjnych kształtach, dzięki którym nadano mu miano "serwisu łabędziego". Tą największą na świecie kolekcję ratowano wielokrotnie, w tym podczas pożarów pałacu w 1758 i 1920 roku.



poniedziałek, 20 lutego 2017

Karnawał. Spragnieni piękna w Muzeum Narodowym

Jak się bawicie w karnawale?
W tym tygodniu tłusty czwartek.
Z przyjemnością obejrzałam w Muzeum Narodowym w Warszawie POKAZ SPECJALNY / Spragnieni piękna. Pokaz na 100-lecie Stowarzyszenia „Przyjaciele MNW”, który trwa do 26 marca 2017
Wystawa przywołuje karnawałową atmosferę międzywojennej Warszawy.
Radość, entuzjazm, dynamizm przemian i potrzebę piękna tworzące ducha tej epoki. Obrazy, rzeźby, meble, plakaty, zaproszenia oraz stroje i przedmioty toaletowe przeniosą widza w beztroski klimat przygotowań do balu w stolicy odrodzonego, niepodległego państwa.

„W co się ubrać? Z przodu nieznaczny dekolt karo, bądź łódeczka, a z tyłu? Zdecydowanie głęboki dekolt (...) Lekkie, lejące materiały, pióra, perły, kokardy, marszczenia... aż do zawrotu głowy”


niedziela, 19 lutego 2017

Targ staroci Na Kole


W lutym odwiedziłam Bronisze Targ Antyków i zaspokoiłam swoja ciekawość. Cała relacja tutaj.
Następnego dnia byłam na słynnym Kole.

Nie jechałam tam z zamiarem wielkich zakupów, raczej pooglądania i co najwyżej złowienia jakiegoś drobiazgu i to po długim targowaniu  😁

Brown White Tea Cups and Saucers

Nie było tłoku ani zbyt wielu sprzedawców, ponieważ było zimno i padał śnieg. Grubo poniżej -5 i naprawdę nie było tłumów.
Rzeczy były różne ciekawe i mniej ciekawe. Ale to sprawa subiektywna.

piątek, 17 lutego 2017

Alhambra. Byłam w raju. Od Andalus do Andaluzji.


Jak wyobrażacie sobie raj?
Ja właśnie tak, jak arabski pałac Alhambra. Byłam w raju mauretańskich kalifów, stworzonym od XIII wieku w Grenadzie w andaluzyjskim regionie Hiszpanii. To miejsce jak z baśni "Tysiąca i jednej nocy"


środa, 15 lutego 2017

Park Marii Luizy w Sewilli


Na wycieczce do Hiszpanii zrobiłam kilka zdjęć i  dzisiaj pokażę cudowny Park Marii Luizy w Sewilli.
Dochodząc do Planu Hiszpańskiego w Sewilli, który opisałam w tym poście, przechodzimy przez Park Marii Luizy, która podarowała to miejsce miastu Sevilla w roku 1893.
Było południe, słońce było jeszcze dość nisko, upał nie dokuczał tak bardzo.
W parku dominowała zieleń i taki ceglasty kolor.



wtorek, 14 lutego 2017

Plac Hiszpański w Sewilli. Wycieczka od ANDALUS DO ANDALUZJI


Częściowo opisałam już moją wycieczkę do Hiszpanii z biurem podróży Rainbow.
Wycieczka nazywała się Od Andalus do Andaluzji i była bardzo udana, mogę ją szczerze polecić
Nie jestem w stanie powiedzieć jak bardzo zachwyciła mnie Hiszpania. Fajnie jest przeglądać te zdjęcia teraz, zimą.
Organizator  powiódł nas przez Andaluzję, przez najpiekniejsze miejsca i zabytki.
Dzisiaj wspominam Plac Hiszpański w Sewilli, który zapiera dech. Nie spodziewałam się takiej ilości piękna w jednym miejscu.
Dochodząc do placu przeszliśmy przez Park Marii Luizy. Cudowna roślinność parku sprawia, że nie chce się go opuszczać.

Plac Hiszpański
Weszliśmy na zalany słońcem plac od strony parku i promienie słoneczne oraz ceglasty kolor imponującej budowli poraziły oczy. Cały czas miałam na sobie ciemne okulary, bo inaczej ostrość barw nie dałaby podnieść wzroku, by podziwiać to, co mam przed sobą.
Budynek na placu otaczają galerie w kształcie podkowy. Cały kompleks powstał na Wystawę Iberyjskoamerykańską w 1929 roku, a jego autorem jest Aníbal Gonzalez. To co rzuca się w oczy, to nie tylko elementy wodne, ale piękne cztery mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię.

Plac Hiszpański w Sewilli

Pawilon zbudowany w stylu mudejar, który rozwinął się w hiszpańskiej architekturze dzięki mauretańskim rzemieślnikom w XII-XVII wieku, a charakteryzujący się bogactwem dekoracji ornamentalnych wykonywanych w stiuku, drewnie i cegle, którymi pokrywano płaszczyzny tak, by ściany przypominały haftowane lub tkane draperie.
Budynek ozdobiony jest  ławkami oraz ścianami przyozdobionymi ceramicznymi płytkami zwanymi azulejos i przedstawiają 48 hiszpańskich prowincji w kolejności alfabetycznej z najważniejszymi wydarzeniami w ich dziejach. 
Budowla wewnątrz nie stanowi jakieś turystycznej atrakcji,  znajdują się tam głównie pomieszczenia biurowe.
Plac jest olbrzymi. Pojedynczy ludzie spacerujący po nim są nieproporcjonalnie mali.

mosty, które symbolizują królestwa - Kastylię, León, Navarrę oraz Aragonię
Zwiedzający chodzą po placu, przysiadają na ławkach, robią zdjęcia. Przyglądają się gmachowi z zachwytem.
Sprzedawcy rozłożyli małe kramiki, proponują wachlarze. Oczywiście kupuję jako pamiątki dla znajomych.

azzulejos
Budowla tworzy niezwykle dekoracyjną i barwną całość z mnóstwem kolumn i różnorodnych zdobień. Na ścianach budowli zostały zaprezentowane herby i osiągnięcia poszczególnych prowincji Hiszpanii, a wszystko na ręcznie malowanych kaflach – azulejos tak charakterystycznych dla całej Sevilli.


Wnętrze półkola zajmuje plac, otoczony kanałem, który wcześniej można było przepłynąć łódką.


Sewilla to bardzo bogate miasto, a zawdzięcza to Kolumbowi, który wyruszył w 1493 r kolonizować Amerykę. Z port w Sewilli wypływały galeony, po czym wracały załadowane srebrem wydobywanym w kopalniach Boliwii, Meksyku i Peru. W ciągu kilku dziesięcioleci Sewilla stała się jedną z największych i najlepiej prosperujących europejskich metropolii. 

ściany pokrywają mozaiki przedstawiające wszystkie prowincje Hiszpanii

Na Plaza de España odbyła się uroczystość otwarcia wystawy, którą zainaugurował król Alfons XIII. Plac i budowle posłużyły również jako sceneria do filmów: Lawrence z Arabii oraz drugiej części Gwiezdnych Wojen.


Cudowna roślinność zachwyca. Powietrze faluje, temperatura przekracza 40 stopni.
Na szczęście jest czas, aby przysiąść gdzieś w cieniu i podelektować się tym widokiem.


Plaza de Espana zbudowano w XIX wieku z okazji konferencji oraz wystawy krajów hiszpańskojęzycznych w Sewilli. Każdy kraj wybudował własny pawilon, aby się zaprezentować. Coś w rodzaju małej światowej wystawy.  


Byłam oniemiała z zachwytu.
Sewilla obsadzona jest niezliczonymi drzewkami pomarańczy, które roztaczają delikatny, orzeźwiający zapach.
Z Hiszpanii przywiozłam balsamy do kręconych włosów i olejki migdałowy i pomarańczowy. Przewodniczka twierdziła, że odpędza zły nastrój, działa przeciwdepresyjnie i ma właściwości uspokajające, harmonizujące i stabilizujące układ nerwowy. Zapach olejku pomarańczowego relaksuje i uspokaja. Właśnie przydaje się zimą. Wkraplam go do wiszących na kaloryferach nawilżaczy.