sobota, 21 stycznia 2017

A oto historia moich dziadków ze strony mamy: Marianny i Mariana Wiewiórkowskich


Z okazji Dnia Babci i Dziadka chciałam przypomnieć post, który gdzieś zniknął

A oto historia moich dziadków ze strony mamy: Marianny i Mariana Wiewiórkowskich


24 kwietnia 1938 roku młoda para staje na ślubnym kobiercu. Panna młoda ma 23 lata, pan młody 28. 

 
Wiewiórkowscy z Opatówka



Wszelkie znaki na niebie i ziemi świadczą o tym, że czeka ich długie i szczęśliwe życie. Dziadek Marian ma stabilną  i dobrze płatną państwową posadę, jest naczelnikiem pocztowym w Opatówku. Babcia ukończyła Państwowe Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu. Szkołę wspominała często, wymieniała z nazwiska nauczycielki i koleżanki ...


Państwowe Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu ok.1930 r.
Babcia Marianna z koleżankami w mundurkach szkolnych - pierwsza z lewej
Jagiellonki na Moście Kamiennym w Kaliszu


W latach 30-tych babcia Marianna jest pełną życia optymistką. Z pewnością miała swoje plany i marzenia. A te o przystojnym mężu i szczęśliwej rodzinie właśnie się spełniają:



Wypis z aktu ślubu Marianny Semperskiej i Mariana Wiewiórkowskiego 27 kwietnia 1938 roku

Zawsze zastanawiało mnie dlaczego babcia na wszystkich zdjęciach jest raczej smutna, zamyślona?
Babcia Marianna z domu Semperska ze swoją mamą Józefą











To niesłychane, bo na co dzień była energiczną, wesołą, pełną pomysłów i lubiącą się śmiać dziewczyną. Czyżby czuła, co zgotował dla niej los ?

Po hucznym ślubie i weselu dziadkowie udali się w podróż poślubną. Nie przypuszczali, że to ostatnia wspólna podróż w ich życiu. 

Dziadek kochał  życie, wędrówki po górach. Zdjęcie zrobione nad Morskiem Okiem w 1938r.
Nad Morskim Okiem w 1938 r.



Przez półtora roku wspólnego życia są szczęśliwi jak każda młoda para... rodzi się pierwsza córka.

Babcia wspominała słowa dziadka, które są pięknym wyrazem miłości: "Marysiu, gdybym wiedział, że będzie nam razem tak dobrze, to wcześniej poprosiłbym Cię o rękę".

To szczęście trwa tylko 1,5 roku. 




Wiewiórkowscy przed budynkiem poczty w Opatówku




Historia niemiłosiernie wkracza do ich domu, do Wielkopolski. 

Hitler już tłumaczy Niemcom "że tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolników" i wskazuje  na konieczność masowego wyniszczenia polskiej inteligencji. 
Pytałam babcię, czy myśleli o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Ale im się to nie mieściło w głowie, brakowało im wyobraźni na to, co za rok stanie się faktem. Dziadek uspokajał babcię, twierdząc, w myśl ówczesnej propagandy, że "Jak tylko przyjdą, damy im łupnia"
Jednak gestapowcy już łomoczą do drzwi.
Dziadkowi udaje się przeżyć transport do Dachau.
Później przychodzi już tylko kilka listów  z obozu Mauthausen  - Gusen, które babcia przechowywała jak relikwie. Dziadkowi udało się przeżyć w obozie tylko do 26 października 1941. Z obozu nie mógł pisać tego, co miał w sercu, co czuł w lodowatych kamieniołomach  Alp, niszczony przez fizyczne katusze, głód i ziąb, i niepokój o dalsze losy rodziny, przeczuwając, to, co nieuchronne - listy pisane były ręką obozowego pisarza i ograniczały się do zdawkowych pozdrowień.
" Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem... Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian." 

To była ostatnia wiadomość od dziadka. List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:
"Kochany Marianie...Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi [mojej mamy]. Mówi także, że kocha tatusia bardzo...
Dziadkowi nie dane już było go przeczytać, nie zobaczył też nigdy swojej młodszej córeczki....  zmarł męczeńską śmiercią.
 

4 komentarze:

  1. Mój ojciec też nigdy nie poznał swojego (zginął przy ewakuacji Stutthofu). Jakie te losy dziadków podobne do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi przykro.Historia wkroczyła do wielu domów. Bardzo brakowało dziadka w życiu całej rodziny.

      Usuń
  2. Smutna historia... nie wiem co napisać... Moich dziadków pamiętam za mgla... sa tylko wspomnienia

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to opisujesz - czyta się jak powieść :) . Pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń