Przejdź do głównej zawartości

Gołuchów. "Mały raj na ziemi" Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej cz.I


"Mały raj na ziemi" Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej

Bardzo lubię spacery i mam to szczęście, że niedaleko Kalisza znajduje się najpiękniejszy park w Polsce. Kiedy mam ochotę na odpoczynek wśród dostojnych dębów, spaceru po pięknych alejkach i kontemplowania przyrody jadę do Gołuchowa.

Zamek w Gołuchowie

To piękny i olbrzymi kompleks złożony z zamku, oficyny, budynku intendentury, zabudowań gospodarczych, folwarcznych, parku, szkółki i ogrodu warzywnego, mający ponad 400 letnią historie. Stworzony rzez jedną z najwybitniejszych Polek XIX wieku Izabellę z Czartoryskich Działyńską.


W grudniu 2013 dowiedziałam się z Życia Kalisza :"Pełnomocnik rodziny Czartoryskich złożył w kaliskim Sądzie Okręgowym pozew, w którym domaga się zwrotu zamku i 160-hektarowego pałacu....  Czartoryscy musieli po wojnie wyjechać z Polski – mówi Danuta Marek, kierownik gołuchowskiego oddziału Muzeum Narodowego w Poznaniu. – Komunistyczne władze wydały również dekret, w którym zakazały zbliżać się przedstawicielom rodziny na 30 km od zamku. Mimo emigracji Czartoryscy cały czas dziedziczyli zamek w Gołuchowie wraz z całym majątkiem."

A 4 stycznia 2017 r. Fakty Kaliskie donoszą :W pierwszej połowie roku spadkobiercy wyznaczyli rzeczoznawcę, który zaczął wycenę majątku. – 29 grudnia została podpisana umowa między przedstawicielami Fundacji Czartoryskich a ministrem kultury na odkupienie zwróconych dóbr – wyjaśnia Aleksandra Sobocińska, rzecznik prasowy Muzeum Narodowego w Poznaniu, które zarządza terenem. – Spadkobiercy otrzymali 20 milionów złotych. Jest to kwota nieznacznie niższa od tej przedstawionej przez rzeczoznawcę. Równocześnie członkowie Fundacji nie roszczą żadnych praw do obiektów z  kolekcji gołuchowskiej stworzonej przez Izabelę Czartoryską. Te obiekty, tak jak były, pozostają jako obiekty inwentarzowe muzeów polskich – w Poznaniu i Warszawie. Chodzi o wazy, które po wojnie nie wróciły do Gołuchowa.
 
Każda pora roku zachęca do zwiedzania zamku, ale chyba jesienią najpełniej zostaje wyeksponowany czar gołuchowskiego parku o powierzchni 126 hektarów. Liście drzew przebarwiają się na różne kolory od żółci do brązu.

1500 różnych gatunków – buki, dęby, świerki, jodła grecka, dwubarwny klon czerwony i wiele innych, pochodzących z różnych stron świata
Czyż to nie jest bajkowy widok?


To moje ulubione drzewo w tym parku, fotografowałam je już chyba o każdej porze roku. To dąb szypułkowy, zwany „Janem”, obwód 540 cm i wysokość 25 m. Stała pod nim  Izabella, spaceruję i ja.
Dąb jesienią:


I zimą:



W 1857 osiadł na zamku Jan Działyński z nowo poślubioną żoną  Izabellą (1830-1899).
Portret Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej
Izabella Elżbieta Maria Teresa Emanuela Anna Zofja z Xsiążąt Czartoryskich Działyńska urodzona  w 1830r. dorastała w Paryżu, w otoczeniu polskich działaczy i rodziny, przechowującej żarliwie tradycje narodowe, dokąd po upadku powstania w 1833 dotarła wraz z ojcem Adamem Jerzym Czartoryskim, którego uwielbiała i matką Anną z Sapiehów.
Majątek jej rodziców za udział w powstaniu listopadowym został skonfiskowany. A była to wielka fortuna - 122 miejscowości. Z czasem majątek został po części odzyskany i ojciec Izabelli Adam Czartoryski zakupił Hotel Lambert w centrum Paryża. Pozycja Adama Czartoryskiego była tak znaczna, że uznawany był za niekoronowanego króla Polski. Czartoryscy są spokrewnieni praktycznie ze wszystkimi słynnymi polskimi rodami historycznymi, a także z wieloma rodami arystokratycznymi innych krajów Europy, w tym z rodzinami panującymi.

Izabella odznaczała się świetną pamięcią, inteligencją, dowcipem i zmysłem artystycznym.
W dziedzinie historii sztuki zdobyła znaczne wykształcenie, sama malowała i rzeźbiła, od młodości kolekcjonowała dzieła sztuki.

Izabella Czartoryska
Małżeństwo z Janem Działyńskim, którego poślubiła staraniem rodziny obojga, po burzliwym narzeczeństwie i podpisaniu intercyzy, nie było udane i podobno nigdy nie skonsumowane.
Zawiodła także nadzieje ojca, który chciał pozyskać wielkopolskie ziemiaństwo. Jednak ani ona ani jej mąż nie posiadali talentów politycznych. Jedyna pasja, której oddawali się oboje, to było umiłowanie sztuki, kolekcjonerstwo i zdolności kreacyjne. Ojciec przysłał jej kilkadziesiąt skrzyń z obrazami a ona przez kolejne lata sprowadziła z Paryża zbiory, które uczyniły z gołuchowskiego zamku jedno z najpiękniejszych i najbogatszych muzeów prywatnych.

rezydencja Izabeli Działyńskiej

 Polski charakter rezydencji podkreślały również liczne i piękne portrety sarmackie. Izabela w liście do ojca napisała:" Gołuchów wygląda jak siedziba niedużej kasztelanii w średniowieczu po ataku i złupieniu". Rezydencja była w bardzo złym stanie, właściwie w ruinie a jej odbudowa wymagała wielkiego nakładu. Położenie zamku bardzo podobało się Izabelli.

Izabella wyjeżdża wraz z ojcem, podróżuje i do Gołuchowa powraca ma krotko, zimy spędza we Francji.
Wraz z mężem poparła powstanie listopadowe, Jan wziął w nim czynny udział. Izabella interesowała się losami powstania a nawet pożyczyła mężowi pieniądze na dozbrojenie oddziału. Za działalność niepodległościową Jan otrzymuje wyrok śmierci, który dzięki wielkim koneksjom zostaje zdjęty w 1864 r.
Po śmierci ojca, później matki Izabella została spadkobierczynią Hotelu Lambert w 1863r.
W okresie paryskim Izabella zajmuje się kolekcjonowaniem malarstwa i rzemiosła artystycznego oraz interesuje się sztuka starożytną nabywając ją od paryskich antykwariuszy, na aukcjach. Jan bierze nawet udział w pracach archeologicznych.


W latach 1865-67 nabywała - podczas podróż włoskiej do Paryża -  wazy greckie.
Wnętrzu muzeum poświęcę kolejny post.
W czasie wojny prusko - francuskiej 1870 r. hr. Działyńska przebywała w Anglii. Proklamowanie Komuny wywołuje szok wśród arystokracji, Czartoryscy (Izabella wraz z bratem)  postanawiają przenieść się do kraju.
Ponieważ Izabella nie ma włości w Wielkopolsce postanawia przejąć od męża w zamian za jego długi Gołuchów.
W l. 1875-82 r. przebudowała wielkim nakładem pracy i pieniędzy. Restauracją parku zajmował się Jan, natomiast rekonstrukcją zamku hr. Działyńska.
Obok zamku znajduje się gorzelnia, obok której dobudowana zostaje oficyna, w której tymczasowo zamieszkują Działyńscy. Działa do dziś, teraz mieści się tam kawiarnia, pięknie urządzona, zdobna w poroża i stylizowane drewniane, myśliwskie meble.

Gołuchów. Największy i najciekawszy park dendrologiczny w Polsce.

Powstaje angielski park krajobrazowy, o drzewostanie sprowadzanym z całej Europy. Największy i najciekawszy park dendrologiczny w Polsce.

zamek w Gołuchowie

Hr. Działyński umiera w 1880r. i hrabina prowadzi prace samodzielnie, zamek odbudowuje w stylu renesansu francuskiego, bo taki najbardziej jej się podobał.

Gołuchów

Hrabina gromadzi zbiory imponujące; kolekcje waz greckich, kolekcje biżuterii antycznej, dzieła sztuki z okresu średniowiecza i renesansu, emalie mistrzów z Limoges, tkaniny i gobeliny z XVI w., dzieła malarskie. Nadto zadbała  o konserwację i przechowywanie zbiorów zatrudniając kustosza-konserwatora, którego sama kazała kształcić we Francji i Włoszech !

Hr. Czartoryska nie posiadała naturalnego spadkobiercy. Na ordynata wyznaczyła bratanka Witolda Kazimierza Czartoryskiego, który również był miłośnikiem sztuki oraz bibliofilem. Po śmierci hrabiny dodał wazy attyckie kupowane w czasie licznych podróży w rejon Morza Śródziemnego. Łącznie cały ich zbiór zawierał ponad 260 eksponatów o wielkiej wartości artystycznej i materialnej.

gołuchowskie wazy Izabelli Czartoryskiej

Izabella Czartoryska zmarła nagle w 1899 r. we Francji, ale pochowana została w Gołuchowie w kaplicy na terenie parku. Na terenie parku zbudowano mauzoleum, gdzie złożono jej zabalsamowane zwłoki.

Mauzoleum Izabelli Działyńskie

Gdy myślę o Izabelli jako kobiecie, to czuję żal, gdyż doświadczyła nieszczęśliwego, zawartego właściwie wbrew swej woli małżeństwa, musiała funkcjonować w rodzinie męża, która jej nie lubiła, a jej ostatnia wola nie została spełniona, gdyż jej  życzeniem było zachowanie  zbiorów w całości w jednym miejscu. I właśnie w  tym celu  6 lat przed śmiercią utworzyła Ordynację Książąt Czartoryskich, gwarantując w jej statucie powszechną dostępność swoich zbiorów oraz ich niepodzielność. W kaplicy spoczywa samotnie, choć miała nadzieję, że obok niej spoczną kolejni ordynaci.

Widok na wejście do mauzoleum Izabelli z Czartoryskich Działyńskiej

Jej prywatne muzeum zostało zrabowane przez hitlerowców w 1939 r. i wywiezione lub zniszczone.
A co się stało dalej z kolekcją, o tym w następnym poście.

 Korzystałam m.in. z : Orydnacja Gołuchowska Izabelli z Czartoryskich Działynskiej, Muzeum Narodowe w Poznaniu, oprac. Danuta Marek



Komentarze

  1. Chciałabym kiedyś odwiedzić Gołuchów. I pooglądać konifery :) (swoją droga bardzo lubię formę tego słowa). I uzupełniam lektury; janie jest skonfrontować z tym co było bez mała 150 lat temu https://polona.pl/item/3296038/6/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "koniferach" będzie w następnym poście. Zapraszam:)

      Usuń
  2. Kilka razy byłam w Gołuchowie, park jest ogromny, jest wart obejścia i ma też własne żubry. Podziwiam takie kobiety jak Izabella, które potrafiły pozostawić po sobie ogromne zbiory(pomijam fakt, skąd brała na to pieniądze)i znalazły dla siebie zajęcie.
    Pozdrawiam cieplutko.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam tam i pewno nigdy nie będę, tym bardziej z wielką przyjemnością przeczytałam Twój bardzo ciekawy i obszerny post.
    Piękne miejsce z fantastyczną historią.
    Czekam na kolejne posty.
    Nie wiem czy się nie mylę, ale to chyba w kolekcji Czartoryskich znajdował się zaginiony obraz Rafaela, który pojawia się w dwu książkach : "Bezcenny" Miłoszewskiego i w "Kłamcy" Białkowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz świetną orientację - najprawdopodobniej schowany jest w zbiorach nieznanego nam kolekcjonera

      Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/6564676,tajemnicza-historia-zaginiecia-portretu-mlodzienca-rafaela,id,t.html

      Usuń
  4. Czytając Twoje posty coraz bardziej zdaje sobie sprawę, jak mało wiem o takich miejscach. Zamek niemal jak z bajki, a historie idealne na dobry film. Dzisiaj takie kobiety nazywamy businesswomen ;) . Pozdrawiam Margot :)
    www.iameverywoman.eu

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: