Przejdź do głównej zawartości

Gołuchów. Park zimą. Konifery. Cz. III




Park w Gołuchowie to największy park w Wielkopolsce, zajmuje powierzchnię 158 ha.
Odkrywa swoje piękno latem i jesienią, wtedy najbardziej mi się podoba. Ale zimą także przyciąga, choćby dlatego, że panuje w nim aura tajemniczości i jest dość ponury.
Wejście do parku jest bezpłatne. Zwiedzanie zamku i muzeum 10 zł.
W południowej, ozdobnej części parku znajdują się okazałe drzewa i piękne parkowe polany z wkomponowanymi przestrzeniami widokowymi. Część północna ma charakter leśny, bowiem zachowały się tutaj fragmenty naturalnych zespołów leśnych. Centralną część parku zdobią dwa stawy widokowe o łącznej powierzchni 5 ha.
O zamku i jego wnętrzu pisałam tutaj.
A o samej Izbelli tutaj.

Zamek w Gołuchowie Izabelli z Działyńskich Czartoryskiej

Zimowa aura sprawia, że park wydaje się ponury, ale akurat tego mroźnego poranka wyszło słoneczko i na chwilę swoją złotą poświatą zalało bryłę zamku.
Wspominałam już, że Izabella przybyłą do Gołuchowa po zawarciu małżeństwa z Janem Działyńskim. I mimo, że rezydencja była w bardzo złym stanie, właściwie w ruinie, a jej odbudowa wymagała wielkiego nakładu, zamek i jego położenie bardzo podobało się Izabelli. 
Izabella wyjeżdżała wraz z ojcem i nie zamieszkała na stałe w Gołuchowie, powracała tu na krotko w okresie letnim, zimy spędzając we Francji.

widok z tarasu zamkowego

Po śmierci ojca, później matki Izabella została spadkobierczynią Hotelu Lambert w 1863r. i zajęła się kolekcjonowaniem malarstwa i rzemiosła artystycznego, interesowała się sztuka starożytną nabywając ją od paryskich antykwariuszy, na aukcjach.

Gołuchów zimą


W czasie wojny prusko - francuskiej 1870 r. hr. Działyńska  postanowiła przenieść się do kraju.

W l. 1875-82 r. przebudowała gołuchowską rezydencję wielkim nakładem pracy i pieniędzy. Restauracją parku zajmował się Jan, natomiast rekonstrukcją zamku hr. Działyńska. Sadzonki drzew i krzewów zostały zamówione u najlepszych francuskich ogrodników.
I choć nad pracami czuwał i nimi kierował gołuchowski ogrodnik, Adam Kubaszewski, to jednak właściciele Gołuchowa aktywnie w zakładaniu parku uczestniczyli. Ogród otaczający rezydencję był ich wspólną pasją.

widok z zamku na Ośrodek Kultury Leśnej Lasów Państwowych.- Muzeum Leśnictwa

W parku doliczono się około 80 tysięcy drzew, z czego 262 okazy mają wymiary pomnikowe.
Do zabytkowych obiektów należy również dawna szkółka drzew i krzewów, pełniąca obecnie funkcję ogrodu roślin ozdobnych. W zabytkowej szkółce rośnie ponad 200 gatunków roślin w postaci drzew, krzewów oraz bylin. Na terenie szkółki znajduje się także odrestaurowana w 2009 roku ananasarnia, zabytkowe winnice.

kolekcye koniferów

Powstał angielski park krajobrazowy, o drzewostanie sprowadzanym z całej Europy. Największy i najciekawszy park dendrologiczny w Polsce.
"Same kolekcye koniferów posadzone podług dyspozycji Państwa składały się z 20 gatunków z 574 odmianami' !  Przyznam, że zanim zaczęła się kariera tuj w Polsce, to w czasach mojego dzieciństwa i młodości właśnie w Gołuchowie znajdowały się jedyne znane mi wówczas konifery. Nie widywałam ich wtedy raczej na prywatnych posesjach.

średni wiek drzewostanów przekracza 120 lat


Z uwagi na obecność wielu starych okazów gołuchowski park nazywany jest „żywym muzeum drzew"
Obserwuje, że w parku dużo się dzieje i bardzo się o niego dba. Ciągle pielęgnuje się dwa stawy widokowe, przybywa mała architektura, jak choćby drewniane mostki, ścieżki spacerowe są bardzo ładnie utwardzone. Co roku pojawia się coś nowego. Jakiś czas temu pojawiła się woliera z pawiami.

Latem pokażę park w soczystej zieleni. Zrobię zdjęcia dwóch najpiękniejszych alei, założonych w najbliższym otoczeniu parku jeszcze przez Izabellę i Jana: grabowo-lipową z 1856 roku i lipową z 1857 roku

Kolejny post o Gołuchowie poświęcony będzie dawnej „Oficynie", „Powozowni” i „Owczarni”, gdzie czynne są  ekspozycje związane z tematyką leśną.

I dodam jeszcze, że ubolewam jak niski jest stan wiedzy historycznej u niektórych. Zauważyłam wpisy pod artykułami o Gołuchowie i ich dawnych właścicielach typu: "niestety  - Czartoryscy zwrócili się o zwrot zamku i całego majątku . Mam nadzieje ze nie  dostana !!!Gdzie oni byli , gdy ich nie byli, jak za nasza  kasę (podatki) musieliśmy utrzymywać i remontować  te obiekty .
Teraz na gotowe ( wyremontowane )  to każdy  by chciał " lub "To jest poważny problem w Polsce, co pałac to takie problemy, jak rudera to nie ma nikogo, jak odremontowany to nagle nasz. Czasem nawet o ruderę się upominają, ale potem nic z nią nie robią i tak stoi bidula pałac czy zamek"
Mam nadzieję, że moje posty uświadomią czytającym, że  Izabella i Jan Czartoryscy, a później ordynaci pozostawili zamek w świetnej kondycji. Złodziejstwa dopuścili się Niemcy a reszty zniszczeń Armia Czerwona.
Za Newsweekiem: Tylko w tym roku sądy lub wojewodowie wydali kilkanaście decyzji korzystnych dla byłych właścicieli - m.in. Czartoryskich w sprawie Sieniawy, Sapiehów z Krasiczyna czy Krasickich walczących o zamek w Lesku u podnóża Bieszczad. Podstawa prawna jest prosta - reforma rolna z 1944 roku odbierała ziemie i nieruchomości służące do produkcji rolniczej. A w takim razie odebranie na jej podstawie właścicielom pałaców i zamków z przyległymi parkami odbyło się z naruszeniem komunistycznego prawa.

Na weekend przyjeżdżajcie do Gołuchowa!

 








Komentarze

  1. Do tego komentarzyka na temat zwrotów majątków. Od razu przypomina mi się ten tekst z filmu Lankosza że "najbardziej polskim słowem jest żółć". Nie tylko dlatego że składa się z liter niewystępujących w żadnym innym języku, mentalnie nam to słówko pasuje. Jak żółć się nałoży na ignorancję to mamy do czynienia z takim właśnie typem myślenia jak ten zaprezentowany w komentarzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, ze jak czytam na portalach komentarze, to się dziwię światu mówiąc eufemistycznie.

      Usuń
  2. Bardzo sie ciesze ,ze odkrylam Twoj blog,fajnie piszesz ,az chce sie tam byc ,jak najszybciej odwiedzic ,zobaczyc.Dziekuje i pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem Twoich wiosennych i letnich zdjęć z tego parku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latem widać tętniące życie. Ptactwo na wodzie i drzewach i jeszcze słynna zagroda żubrów.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: