sobota, 18 marca 2017

Pławna koło Lubomierza

Przy okazji zwiedzania Dolnego Śląska odwiedziliśmy miejscowość Pławna.
Pogoda była dość ponura, do wiosny było jeszcze kilkanaście dni.


To bardzo ciekawe miejsce, które zaskakuje dwoma rzeczami. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to dużo opuszczonych poniemieckich domów. A drugie, to nieprawdopodobna ilość wymyślonych przez mieszkańców atrakcji, co świadczy o ich niesłychanej inicjatywności, pomysłowości i talentach,  a przede wszystkim artysty, który tę całą masę inicjatyw wymyśli i konsekwentnie realizuje - Dariusz Miliński
Poniżej galeria malarza Dariusza Milińskiego. 
Jeśli ktoś zechce pooglądać obrazy autora i poczytać  o nim zapraszam tu.


przy wejściu do pracowni artysty


Piszą i mówią o nim:  wizjoner, pasjonat historii i gawędziarz, który dzięki swojej pasji, uporowi i głębokiej wierze, stworzył tą cudowną enklawę dla rzeźb, relikwii, obrazów, lalek, sprzętów codziennego użytku, pamiątek i zabytków zebranych z okolicznych ziem.

Arka Noego
ARKA W PŁAWNEJ - miejsce gdzie zdarzył się cud. Gdzie siła nagromadzonych dzieł sztuki sakralnej spowodowała, że autor -malarz Dariusz Miliński doznał olśnienia i wrażliwości przez ich siłę wymodlenia i sens wiary w Boga

Tu się po prostu czuje, że jedni przyjeżdżali a drudzy wyjeżdżali... Kolejną inicjatywną Milińskiego jest Prywatne Muzeum Przesiedleńców i Wypędzonych.W odnowionym XVIII-wiecznym domu szewca urządzono ekspozycję pamiątek po dawnych mieszkańcach okolicy. Podzielono ją na tematyczne izby, w których zaaranżowano różne scenki z nie tylko wiejskiego życia, jakie toczyło się dawniej, na dotkniętych bolesną historią terenach.



Muzeum Przesiedleńców i Wypędzonych,  średniowieczny, drewniany gród rycerski, 40 metrowa Arka Noego, agroturystyka z lamami, strusiami, owcami i królikami, kawiarnia, galeria prac pana Milińskiego. Auto mówi, że to jego "wkład w ratowanie urody świata"



http://www.zamekslaskichlegend.pl/

Pan Miliński promuje region również poprzez  artystyczny projekt Festiwal Legend, który ma na celu promocję regionu. Zbierając lokalne historie, legendy, rodzinne epopeje, anegdoty i przetwarzając je na różne języki sztuki, chcemy przyczynić się do zachowania barwnej i wyjątkowej regionalnej tożsamości. W miesiącach wakacyjnych to wszystko ożywa, zjeżdżają się goście, dzieciaki, wycieczki klasowe.

Nad miasteczkiem góruje Kalwaria, którą odsłoniła zima. Latem nie widać stacji, gdyz przysłaniają ją liście porastających ją gęsto drzew.

  • kalwaria; rozpoczyna się w centrum wsi obok kapliczki i prowadzi krętą drogą na szczyt góry Kalwaria (322 m n.p.m.). W 1993 r. potomek fundatora kalwarii, Johannes Hoferichter odnowił drogę krzyżową, a w 1994 r. biskupi Tadeusz Rybak i Rudolf Miller poświęcili ją

kościół św. Tekli z 1680 r.

Niesamowita miejscowość, niesamowita osobowość Milińskiego.
I cudowne krajobrazy.
Akurat dzisiaj ukazał się artykuł o "Samych Swoich", który kręcono między innymi w Lubomierzu i zdjęcia z planu. Tutaj.


7 komentarzy:

  1. Niesamowite miejsce, rzeczywiście :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite już przy pobieżnym poznaniu,a co dopiero gdyby miało się czas poświęcić temu miejscu więcej uwagi.

      Usuń
  2. To musi być bardzo ciekawe miejsce :) . Pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawe, zamierzam bywać częściej, choćby przejazdem będąc w tych okolicach. Pozdrawiam i czekam na Twoje kolejne ciekawe pomysły:)

      Usuń
  3. Ciekawe miejsce i niesamowity twórca. Byłam tam dwa lata temu, Arkę podglądaliśmy przez płot. Latem rzeczywiście Kalwarii nie było widać, zachwyciły mnie konfesjonały w kościele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywnie nawiedzony człowiek, mógłby zainwestować w willę we Włoszech, a tworzy niesamowite miejsce i działa dobroczynnie. Maluje także piękne, działające pozytywnie na wyobraźnię baśniowe obrazy. Teraz tworzy galerie rzeczy sławnych ludzi. Pozdrawiam.http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/398451,dariusz-milinski-dobro-dane-innym-wraca,id,t.html


      Usuń
  4. W Lubomierzu byłam, nawet na jakimś festiwalu z okazji filmu "Sami swoi" . Lubomierz ostro się reklamuje, że tam ten film kręcono, ale tak na prawdę to tam tylko były kręcone sceny z Rynku , a reszta we wsi Dobrzykowice pod Wrocławiem. Do tej pory stoją w Dobrzykowicach domy, w których kręcony był film i to podwórko jest i stodoła, tylko płot jest inny ;)
    W Pławnej nie byłam. Cieszę się, że piszesz o tym miejscu, bo chętnie tam zajrzę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń