środa, 1 marca 2017

Stawiszyńska. Kalisz.




Moja droga do pracy w śródmieściu Kalisza biegnie częścią jednego z najstarszych traktów kaliskich. Nie przemierzam jej pieszo, poruszam się samochodem, może to i lepiej, bowiem nie należy w tej chwili do najpiękniejszych ulic miasta. Można powiedzieć, że jest wyjątkowo zaniedbana. Ale może po prostu znajduje się w momencie przeobrażeń, jedną nogą w XIX wieku a drugą w XXI ? Pełna rozpadających się kamienic, na które już ostrzą sobie zęby lokalni inwestorzy, aby postawić tu swoje gęsto zabudowane bloki?

Dawniej zwana Przedmieściem Toruńskim a później Stawiszyńskim, gdyż jest drogą do miejscowości Stawiszyn.
W XIX w.  zabudowana była wiejskimi domami, karczmami i zajazdami, jako że była ważnym szlakiem komunikacyjnym.
Tędy wiódł szlak na Toruń i Pomorze. W 1812 ciągnęły tędy kolumny wojsk napoleońskich na wojnę z Rosją. Ta ulicą wracały pobite a wielu żołnierzy spoczęło na kaliskich cmentarzach.
W marcu 1945 roku nazwana ulicą 23 Stycznia dla upamiętnienia dnia w którym wojska radzieckie weszły do Kalisza.
Najbardziej interesującym odcinkiem ulicy jest dla mnie fragment od skrzyżowania z ulica Wojska Polskiego czyli od numeru 26 do jej zakończenia na skrzyżowaniu z Placem Kilińskiego. Dom pod numerem 26  wygląda tak:

Stawiszyńska 26
Codziennie przejeżdżam tędy samochodem, ale postanowiłam przejść się z aparatem, bowiem niebawem oblicze tej ulicy może się zmienić.  Za budynkiem przy Stawiszyńskiej 26 znajduje się obecnie stacja benzynowa Shell, w tym miejscu znajdowała się kiedyś cegielnia.


Ten fragment ulicy robi przygnębiające wrażenie


Niektóre kamienice są w lepszej kondycji. Szczególnie te, które mają właściciela lub opiekuje się nimi konserwator.

Stawiszyńska 33- dwupiętrowy dom czynszowy z końca XIX wieku.




Dom pod numerem 8 powstał w 1910 roku. Sto lat wcześniej, w tym miejscu stał mały kościół Świętego Walentego, rozebrany w 1807 r. ze względu na zły stan budynku, znajdujący się przy nim cmentarz przeniesiona na ulice Górnośląską. Kościołek obsługiwali księża ze zgromadzenia kanoników luterańskich nazywanych deSaxia.
W czasie II wojny światowej budynek budził lęk mieszkańców. Znajdowała się w nim siedziba niemieckiej żandarmerii, po wojnie zaś posterunek MO, pózniej Kościół Zielonoświątkowy, choć nie zauważyłam żadnej tabliczki.


Stawiszyńska 8, dawny budynek żandarmerii niemieckiej

Pod numerem 16 - dworek z połowy XIX wieku, też w niezbyt dobrej kondycji.


Wiele domów, dawniej ładnych kamienic prawdopodobnie nie ma już właścicieli. Odebrane ustawą nacjonalizacyjną lub  osierocone przez żydowskich przedwojennych mieszkańców Kalisza.
Ludność żydowska w Kaliszu liczyła w 1936 r. ponad 26 tys. osób.
*1

Skrzyżowanie ul. Stawiszyńskiej i Garncarskiej, pozostałości po młynie J.Rosena, żydowskiego przemysłowca


fragment książki telefonicznej












Na tyłach Stawiszyńskiej 6

Młyn Rosena miał kiepskie położenie, z dala od dworca kolejowego, dlatego przy młynie funkcjonowała stajnia dla koni, które zapewniały transport do dworca kolejowego. Młyn zatrudniał 30 osób i produkował 12 tys ton mąki rocznie. Silnik chłodzony był wodą z pobliskiego Kanału Bernardyńskiego.
.
Stawiszyńska 11

Ten tajemniczy dla mnie budynek znajduje się pon numerem 11 i stoi równolegle do rzeki nad którą przewiesza się Most Bernardyński.
Na moście zatrzymują się kaliszanie i dokarmiają kaczki.


Stawiszyńska przechodzi przez most Bernardyński nad Kanałem Bernardyńskim
I tu dochodzimy do początków ulicy. Przy skrzyżowaniu z Placem Kilińskiego znajduje się Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego w Kaliszu.

Kościół o.o. Jezuitów usytuowany jest u zbiegu ulic 3 Maja i Stawiszyńskiej, u wylotu do Warszawy, Łodzi i Bydgoszczy

Ulicą Stawiszyńską ciągnęły nie tylko wojska napoleońskie, ale także wojska szwedzkie W 1666 r., po bitwie stoczonej między Szwedami a wojskami Augusta II na polach między Kaliszem a Kościelną Wsią, wojska wtargnęły do klasztoru, czyniąc kompletne spustoszenie.

Sanktuarium Serca Jezusa Miłosiernego
ul. Stawiszyńska 2

Wnętrze kościoła przyprawia o zawrót głowy, dzięki wspaniałej polichromii, która wypełnia całe sklepienie oraz prezbiterium i nawy kościoła. Jest późnobarokowa i iluzjonistyczna, dzięki czemu ma się wrażenie trójwymiarowości. Na sklepieniu widnieje Maryja otoczona anielskimi chórami. Autorem fresków był znakomity zakonny artysta, bernardyn brat Walenty Żebrowski, autor m.in. malowideł ściennych w warszawskim kościele św. Anny.
24 grudnia 1919 roku kościół i klasztor objęli Ojcowie Jezuici.
W 1993 roku wnętrze kościoła zostało wzbogacone o obraz Jezusa Miłosiernego.

*1 fragment z Żydowski przemysł w polityce władz Kalisza w latach 1919-39 M.Sprengel




7 komentarzy:

  1. U nas w środku wsi jest część podlegająca pod konserwatora zabytków. Ludzie woleli się przenieść do nowych budynków, a te z XIX wieku niszczeją. Właściciel nie może dachu naprawić bez zgody urzędników, a przecież nie wszyscy mają mnóstwo pieniędzy na remont. I tak się dzieje w całej Polsce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo przygnębiający widok a jednocześnie bardzo znamienny. Wszystko przemija: miasta, ludzie, budynki...

      Usuń
  2. Stawiszyńska... Te domy, np. nr 26, przeznaczone były do rozbiórki lata świetlne temu. I co? Stały jeszcze całe wieki i stoją strasząc dalej. Znam te rejony z lepszych czasów, ale chyba nigdy nie był to reprezentacyjny kwartał miasta, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieco światła na sprawę rzuca artykuł w najnowszym Życiu Kalisza "2 tysiące kaliszan mieszka w kamienicach niczyich". 63 kamienice mają nieuregulowany stan prawny, nie zgłaszają się po nie ani właściciele ani ich potomkowie. W przyjętej w ub. roku ustawie o rewitalizacji jest zapis o możliwości ustanowienia na obszarze zdegradowanym specjalnej strefy rewitalizacji. Miasto będzie miała prawo pierwokupu nieruchomości oraz udzielenia użytkownikowi wieczystemu dotacji do remontu kamienicy w wysokości do 50% nakładów. Miasta które wprowadzą SSR będą miały także prawo wywłaszczyć nieruchomości, które nie mają właścicieli. Decyzję musi podjąć prezydent i rada miejska.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie piękne domy aż żal na nie patrzeć. Ludzie nie umieją szanować tego co zostało zbudowane rękoma i wysiłkiem innych ludzi. Rozumiem, że blok naście -piętrowy jest bardziej wydajny niż taka kamienica 4-piętrowa ale nie można tylko stawiać na molochy i zawalania przestrzeni bo za chwilę nie będzie jak oddychać. Masz rację, że robisz zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kawał historii, ludzkiego wysiłku, radości, smutków...Czyjeś życie.

      Usuń
  5. Jesteś niesamowita !!! Wszystkie chyba w naszych miastach mamy takie domy, takie ulice i takie miejsca, ale przypuszczam, że przechodzimy obok obojętnie. Zawsze mi żal takich zrujnowanych domów, ich historie są najczęściej bardzo tragiczne. Jacyś zubożali właściciele, brak funduszy lub przeniesienie się miasta w jakieś inne miejsce. Wystarczy czasami jeden sklep czy bank, żeby wszystko się zmieniło. Bardzo ciekawe. Miłej niedzieli - pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń