wtorek, 11 kwietnia 2017

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

W 1920 roku to rozpoczęła się produkcja porcelany w Szopienicach a zarazem działalność Oberschlesische Porzellanfabrik Gebhard & Barabasch. Jeszcze tego samego roku zakład kupił Richard Czuday i wtedy też fabryka zmieniła szyld na Czuday Werke GmbH. Po kilku latach pakiet większościowy spółki wykupili spadkobiercy rodziny Giesche i stąd też w roku 1925 po raz pierwszy w szyldzie zakładu pojawiła się nazwa tejże rodziny.
W historycznej Fabryce Porcelany w Katowicach, w której kiedyś produkowano słynne wyroby Giesche działa obecnie Porcelana Śląska S.C. , spółka powstała w 2012 roku.

Giesche serwis

Głównym zadaniem spółki jest remont i wynajem kompleksu fabrycznego. Jeden z najemców Parku jest jej kontynuatorem i produkuje porcelanę pod nazwą Porcelana Bogucice.
Na stronie fundacji można przeczytać, że Sercem Fabryki jest magazyn, w którym zgromadzono zabytkowe formy porcelany i matki form, które w przyszłości będą zaczątkiem Muzeum Porcelany. Cała ta wyjątkowa kolekcja jest pieczołowicie gromadzona, zabezpieczona i przechowywana.

Katowicki kompleks pofabrycznych zabudowań przy ulicy Porcelanowej nosi dziś nazwę Porcelana Śląska Park i jest parkiem przemysłowo-technologicznym, który ma scalić przedsiębiorców i naukę. Władze spółki to grupa pasjonatów starej cegły, dokładających wszelkich starań, by skutecznie przeprowadzić proces rewitalizacji historycznych obiektów fabryki i by ten przemysłowy zabytek Katowic odzyskał dawny blask oraz tętnił nowym życiem.
Zabytkowe obiekty architektury przemysłowej  m.in. budynki starej piecowni, malarni czy wzorcowni służących przez blisko 100 lat do produkcji porcelany, zostały zaadoptowane na potrzeby Parku Porcelana Śląska Park (m.in. na laboratoria, przestrzenie naukowe i biurowe)

sygnatura Giesche z lat 1929-39 z namalowanym znakiem 57

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi.
Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.


Ten serwis Giesche ma 80 letnią historię

Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.


filiżanka Giesche


Na zdjęciu stoi Helenka wraz z mężem, poniżej siedzi jej ojciec - mój pradziadek Stanisław Wiewiórkowski. Mąż Heleny został uznany za niebezpiecznego dla Rzeszy. Opatowscy folksdojcze i gestapowcy przygotowali listę do aresztowania. Oto ona.

Lista opatowian przeznaczonych do aresztowania przez gestapo 1939

O Zygmuncie napisano:
" Był wiodącą postacią w Opatówku. Jego nienawistne, podjudzające wystąpienia przeciw niemieckiej państwowości są tu w pamięci wszystkich. Jego zachowanie nie daje powodów do przypuszczeń, że się zmieni. Ma wielkie wpływy pomiędzy tutejszymi Polakami i nie będzie ich używał na korzyść niemieckich władz".

Opatowianie Stanisław Wiewiórkowski/siedzi z lewej/ wraz z córką Heleną i zięciem Zygmuntem Gadzinowskim
Na zdjęciu: Helena
siostra mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego
żona Zygmunta Gadzinowskiego

Na tej podstawie mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski wraz ze swoim szwagrem /moim dziadkiem/ został aresztowany przez gestapo.
Zygmunt Gadzinowski zginął zamordowany i zamęczony przez Niemców w Mauthausen 26 października 1941. Krótko potem zmarła Helena. Serce nie wytrzymało. Jej dzieci Teresa i Leszek zostali sierotami. Ten serwis to jedna z niewielu rzeczy, które zostały im po matce.

28 lipca 1941 Zygmunt Gadzinowskim tak pisał z obozu w dalekich zimnych Alpach do swojej żony:
" Kochana Heleno i dzieci! Twój ostatni list i pieniądze w wysokości 30 marek otrzymałem, za co serdecznie dziękuję. Jak idzie sklep i i jak uczą się dzieci? Powodzi mi się dobrze, jestem zdrowy, czego i od Was oczekuję. Pozdrawiam i całuję was wszystkich  Zygmunt"
Zamieszczam poniżej oryginalny list. Pisany ręką blokowego pisarza. Więźniom nie wolno było pisać samodzielnie a treść była narzucona i cenzurowana.

 Cieszę się, że mam ten serwis. Jego wartość sentymentalna jest przeogromna.




7 komentarzy:

  1. Tyle nieszczęść powoduje wojna i nieustająco nie rozumiem po co te filmy, po co te gry... po co? Mamy pokój, wiadomo jak długo? Zamiast się nim cieszyć to jakieś wojenne wygłupy zabawowe :/
    Aż szkoda... szkoda dwojga młodych ludzi i dzieci osieroconych, jaki mógłby być ich piękny świat... chyba nie powinnam wysyłać tego komentarza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Agatko, dziękuję za komentarz. Oby nigdy więcej...

      Usuń
  2. Znakomita historia powiązana z rodzinną pamiątką, wspaniałym serwisem z porcelany Giesche:) Proszę go pielęgnować, cieszyć się nim i przekazać następnym pokoleniom wraz z opowieścią...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, serwis jest rodzinnym talizmanem. Bardzo lubię Państwa portal ze wspaniałą porcelaną i antykami, jest w czym wybierać, pozdrawiam

      Usuń
  3. Mieszkam w Katowicach i nie wiedziałam o tej Fabryce :( - ach jakimi jesteśmy czasami ignorantami :) . Serwis jest przepiękny - a historia, jak zwykle bardzo ciekawa. Pozdrawiam - Margot :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może byłoby to dobre tło dla Twoich działań artystycznych Margotko?

      Usuń
  4. hahah a wiesz, że to jest jakiś cudowny pomysł. W czasie wakacji, gdy mam więcej czasu muszę coś pomyśleć :) :) Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń