Przejdź do głównej zawartości

Kaliska "Jagiellonka". Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki w Kaliszu.


Po odzyskaniu niepodległości przez II Rzeczpospolitą kluczową sprawą było wprowadzenie obowiązku szkolnego na poziomie szkolnictwa podstawowego, powszechnego. Programy nauczania podporządkowano potrzebom odradzającej się Polski naznaczonej długim okresem wynaradawiania przez zaborców. Cechą charakterystyczną II Rzeczpospolitej, było ogromne zróżnicowanie poziomu wykształcenia. Spis powszechny z 1921 roku wykazał, że 33 procent ogółu obywateli polskich było analfabetami.


"Jagiellonki" czyli uczennice Państwowego Gimnazjum im. A.Jagiellonki w Kaliszu. Rok ok 1935/ zbiory własne

Nie zaniedbywano też szkolnictwa średniego, ponieważ uznano, że najważniejszą kwestią jest utworzenie matecznika przyszłej elity intelektualnej kraju. Naukę w szkole średniej podzielono na dwa szczeble programowe: pięcioletni o charakterze przygotowawczym oraz pięcioletni tzw. systematyczny. Pierwszy nazwano gimnazjum niższym, drugi gimnazjum wyższym. Tygodniowy wymiar nauki w szkole średniej wynosił ok.32 godzin. Nauczyciele mieli stosować heurezę.

Wydatki na oświatę do czasów wielkiego kryzysu ciągle rosły i w 1928 roku wynosiły ponad 15 procent budżetu państwa, co stawiało ją w czołówce krajów europejskich. Kryzys roku 1929 spowodował obniżenie dotacji co mocno odbiło się na oświacie.

świadectwo gimnazjum im. Anny Jagiellonki 1935 rok / zbiory własne


W domowym archiwum zachowało się świadectwo dojrzałości mojej babci i świadczy o zdaniu końcowych egzaminów. Zdanie tzw. dużej matury dawało możliwość pracy w administracji na wyższych szczeblach oraz kontynuowanie nauki w szkołach wyższych

Funkcjonowały dwa rodzaje szkół: o podstawie matematyczno-przyrodniczej i humanistycznej.
Moja babcia ukończyła, jak widać z listy przedmiotów, to o kierunku matematycznym.
Przedwojenny egzamin maturalnym nie był łatwy, a nauczyciele nie wykazywali zrozumienia dla jakichkolwiek braków wiedzy. Tematy egzaminów były bardzo trudne, a egzamin ustny wymagał żelaznych nerwów, trwał bowiem przeszło godzinę.

W spisie lektur szkolnych dawnego gimnazjum znajdowali się tacy twórcy jak: Corneille, Racine, Molier, Goethe. I to w oryginale. Babcia biegle posługiwała się francuskim.
Dawna matura zdaniem historyków i pedagogów współczesnych dawała pełną wiedze o świecie i wymagała udowodnienia posiadanych wiadomości nie tylko w 30% zakresie jak to jest dziś.
Odpowiedzi na pytania maturalne wymagały umiejętności samodzielnego myślenia.

Elitarność przedwojennego egzaminu wynikała też z małej liczby uczniów uczęszczających do szkól. Dynamicznie rozwijały się szkoły żeńskie, dzięki czemu kobiety mogły się kształcić.

Kalisz, Jagiellonki, 1935r.
Kalisz, Jagiellonki, 1935, podpisy na odwrocie zdjęcia, Marianna Semperska

Posada nauczyciela była ceniona w okresie II Rzeczypospolitej jako dająca stałe zatrudnianie i dochody. Wykwalifikowany nauczyciel gimnazjum otrzymywał pensję w wysokości równej wynagrodzeniu starszego inspektora Policji Państwowej lub pułkownika Wojska Polskiego.

Studia wyższe babcia kontynuowała już po wojnie, została nauczycielką.Nie wiem czy babci przyszło do głowy, że będę bywać w tej szkole i czuwać nad postępami maturzystów.

Dzisiaj ta szkoła wygląda tak:http://www.kopernik.kalisz.pl/index.php/historia

Maria Wiewiórkowska pierwsza z lewej. Uczennice Państwowego Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu, lata 1926-34/ zbiory własne

To pokolenie bardzo brutalnie zostanie potraktowane przez historię. Babcia często wspominała szkołę, koleżanki, wiele z nich nie przeżyło wojny, zwykle przy tym płakała.

Bardzo mnie interesuje ten okres w historii Polski. Polecam lekturę wzbogaconą licznymi ciekawymi zdjęciami.
Cała seria liczy 50 tomów. Są to między innymi: Arystokracja (Koper Sławomir), Kino, teatr, kabaret (Koper Sławomir (tom: 2), Afery i skandale (Koper Sławomir) (tom: 3), Walka o granice 1918-21 (Koper Sławomir) (tom: 5), Mniejszości (Koper Sławomir) (tom: 6), Zabawa i odpoczynek (Koper Sławomir) (tom: 7), Sztuka (Koper Sławomir) (tom: 8). Warszawa, Lwów, Wilno (Koper Sławomir) (tom: 9).... Wiele z nich już mam, reszta czeka na lekturę.

Książki w serii wydawniczej Dwudziestolecie Międzywojenne


Komentarze

  1. Ach! jak piękna czcionka na świadectwie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pisano ręcznie, w szkołach uczono sie kaligrafii, moja babcia miała podobny charakter pisma

      Usuń
    2. Mnie chodzi o czcionkę drukowaną. Pismo też bardzo ładne. Ale czemu to ocenki są ukryte ;) Ja to aż sobie powiększyłam świadectwo aby popodziwać czcionkę drukowaną prawdziwą, starą, dawną techniką :D

      Usuń
    3. Swoim dzieciom ciągle tłumaczę, że mają szczęście, że uczą się, że mają taką możliwość. Ale oni tego nie rozumieją. Opowiadam im o dawnych czasach to uważają, że zmyślam, albo że to już tak odległa przeszłość, że nie może powrócić.

      Usuń
    4. A zasłoniłam, żeby nie odzierać babci z prywatności. Do później starości rozwiązywała młodym zadania maturalne z matematyki.
      Masz rację, uważam, ze należy przypominać młodym, ze to dopiero 3 pokolenie, kiedy dostępna jest powszechność nauki.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie cały czas zadziwia tempo w jakim się zabrano do tworzenia jednorodnego szkolnictwa na byłych terenach trzech państw, z których każdy miało własny model oświaty. Wiedziano o co toczy się gra i szybciutko znalazły się tzw. siły i przede wszystkim kasa. Potem to niestety wyhamowywało, by w czasie ostatnich pięciu lat II Rzeczypospolitej przemienić się w system zapóźniony, niespełniający swojej roli. No ale czasy pułkowników to tragedia na raty, jak się okazało szybko płatna. Co do poziomu wykształcenia - albo wykształcenie jest powszechne albo dobre, he, he. Zawsze mnie będzie zadziwiać dobre samopoczucie polityków, którym masowo występujące papierki zaświadczające o ukończeniu szkół zastępują wiedzę o faktycznym poziomie edukacji społeczeństwa. Uważam to za kretyński spadek po komunie i tzw. kursach edukacyjnych i dlatego tak mnie to zadziwiło w wykonaniu "barona endecji" Giertycha. O ile ten system słusznie miniony poradził sobie z analfabetyzmem o tyle padł na nauczaniu zaawansowanym, musiał paść - nie było parcia na wiedzę bo nie było przełożenia na kasę, którą ta wiedza by dała a zatem i prestiż społeczny wśród ludzi "pierwszego pokolenia" ( chodzi mi o to że kodów kulturowych prosto się nie zmienia a system zakładał że ludzie wykształceni niekoniecznie powinni zarabiać więcej od robotników wielkoprzemysłowych co nie wpływało na potrzebę kształcenia tzw. szerokich mas ). Dopóki Ta prosta prawda że wiedza a nie tylko papier uczelniany daje człowiekowi wymierne korzyści nie trafi pod strzechy będziemy produkować pseudo wykształconych operatorów włącznika mających problem z rzeczywistością ( i niebezpiecznych dla ogółu bo sterowalnych do bólu ). Ale jakoś z tym promowaniem wiedzy cisza, największą karierę zrobisz jak się w cóś wbijesz, sfocisz, sfotoszopisz i roześlesz między luda. Wtedy się za Ciebie wezmą spece od promocji. A kto by się tam kwarkami przejmował, he, he.;-)
      P.S. Poprzednią wersję komentarza musiałam usunąć bo ilość błędów ortograficznych nie najlepiej świadczyła o jakości mojego wykształcenia.;-)

      Usuń
    2. Wow, i widzę następne niedociągnięcia! Tragedia! Chyba powinnam wypić kolejną kawę bo mi styki nie stykają.;-/

      Usuń
    3. poziom kształcenia spadł na pysk i leży, to się zaczęło od Giertycha i matury na 30%, "wyższych" uczelni w pipidówkach z kadrą na 7 etatach, studiach, na które wystarczy się "zapisać", w trakcie których nie trzeba przeczytać żadnej książki, powszechny nepotyzm... słusznie dyskutuje się teraz o poziomie kształcenia. Najlepszym hitem jest to, że na maturze należy wybrać przedmiot, który będzie się zdawało na poziomie zaawansowanym, ale nie trzeba go zdać. Kuriozum.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: