środa, 31 maja 2017

Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps. Marian Wiewiórkowski

Dzisiaj dostałam prezent, jakiego się nie spodziewałam. Czekała na mnie przesyłka na poczcie, po otwarciu której doznałam wielkiego wzruszenia.
Zawierała książkę, do powstania której, dorzuciłam swój mały kamyczek.
Pewnego dnia powzięłam myśl, aby jechać zapalić znicz na miejscu kaźni mojego dziadka do obozu w Mathausen-Gusen na terenie Austrii. Napisałam do klubu http://www.mauthausen-gusen-klub.waw.pl/, ponieważ dowiedziałam się, ze organizują pielgrzymki do obozu w rocznicę wyzwolenia. Niestety miejsc nie było, ale na stronie dowiedziałam się o ciekawej inicjatywie, że powstaje księga-memoriał z biogramami zamordowanych więźniów obozu.
Ponieważ miałam wszystkie dokumenty obozowe dziadka, jego listy z obozu postanowiłam skreślić o nim kilka słów.
Pomyślałam, ze to interesująca inicjatywa, ponieważ pokazuje, ilu pięknych, szczęśliwych, kochanych, wykształconych młodych ludzi  stało się ofiarami niemieckiego terroru, wśród nich mój dziadek Marian Wiewiórkowski.
Napisany przeze mnie biogram dziadka znalazł się w tej książce.
SS-mani nadzorujący budowę  obozu w Gusen nazywali go "Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz" - obóz zagłady dla polskiej inteligencji. Tu zdjęcia. Kliknij.

Ta księga jest dla mnie bardzo ważna, bo póki my pamiętamy - oni żyją.
Nigdy się z tą strata nie pogodziłam.

Historia mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego, mojego autorstwa




Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku (Spatenfelde), aresztowany 15.04.1940 roku, zginął 06.04.1941 r. w Gusen)

Od 1937 r. dziadek był naczelnikiem poczty w Opatówku koło Kalisza.
Więziony w Opatówku i Kaliszu, przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Gusen. Razem z nim w aresztowano i więziono jego stryjecznego brata Aleksandra Wiewiórkowskiego oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Dziadek wierzył w siłę polskiej armii, podpisane sojusze i wczesne zakończenie wojny.

Kiedy Niemcy o świcie zaczęli dobijać się do drzwi babcia prosiła dziadka, aby ratował życie, próbował ucieczki... Na świecie była już mała córeczka Beatka a drugie dziecko miało niebawem przyjść na świat. Ale dziadek nie chciał słyszeć o ucieczce...
Był wrzesień 1939 roku. Dziadka uwięziono na krótki czas w Szczypiornie, następnie 19 kwietnia 1940 zarejestrowano go w obozie  Dachau, otrzymał numer 6098.
Kiedy pierwsze oddziały hitlerowskie dotarły do Opatówka 4 września 1939 roku,
Niemcy byli już doskonale przygotowani do przejęcia administracji, od wielu tygodni osoby niemieckiego pochodzenia przechodziły odpowiednie przeszkolenia... przygotowano także listę Polaków, którzy mieli zostać natychmiast aresztowani, ponieważ ich świadomość, wiedza, wykształcenie czy intelekt zagrażały, w mniemaniu okupanta, skutecznej germanizacji.
" Niektórzy mieszkańcy Opatówka narodowości niemieckiej wyjeżdżali, między innymi do Łodzi, na szkolenia organizacji antypolskich i we wrześniu 1939 r. byli przygotowani do organizowania administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Sporządzano listy Polaków "szczególnie niebezpiecznych" dla III Rzeszy. Znaleźli się na nich głównie działacze społeczni i kulturalni oraz uczniowie gimnazjów i studenci, określani często jako "fanatyczni Polacy". Na takiej liście znaleźli się także Opatowianie " cyt. za "Biblioteka w Opatówku"
 Lista przygotowanych do aresztowania, której scanem dysponuję,  pochodzi z książki "W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dziś" J. Miluśkiej- Stasiak (załączam scan tej listy). Adnotacja o moim dziadku brzmiała: ” Marian Wiewiórkowski – urzędnik - Choć politycznie nie jest aktywny, był członkiem ówczesnej partii rządowej. Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności musi być uznany za politycznie podejrzanego i niebezpiecznego”. Takie zebrania faktycznie się odbywały.
Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769. Listy babci adresowane są „Marian Wiewiórkowski: Block 15, Stube A oraz  Block 8 , Stube B”
Dziadek napisał tylko kilka listów z obozu w Mauthausen, babcia przechowywała wszystkie jak relikwie...

28 lipca1940 dziadek napisał z obozu Mauthausen/Gusen: "Moja kochana Mario...list z 20.VI otrzymałem. Cieszę się, że jesteś z Olesią[1] i Beatą…Tak chciałbym zobaczyć najmłodszą córeczkę"
List z 22 września 1940 r. z bloku XV:  "Choruję trochę. Listów nie piszę i nie będę pisał. Czy mamie..." List zwraca uwagę obciętym dolnym fragmentem. Prawdopodobnie został ocenzurowany a niedozwolona informacja została wycięta.
I ostatni list z Gusen z 30 marca 1941 r. " Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."

List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:
 "Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam…Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej  i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie  i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną."

Brat dziadka, Aleksander Wiewiórkowski przeżył obóz, był przed wojną rzeźnikiem, więc w obozie skierowano go do pracy przy żywności.  Z jego opowiadań wiemy, że dziadek już chorował.
Mimo to ciągle był gnany do pracy Znalazł kawałek papierowego worka. Włożył go sobie za pazuchę… ale odkryli to jego nadzorcy i wymierzyli mu sroga karę. Był maltretowany, bity… skonał na skutek pobicia.
Moja mama nigdy nie poznała swojego ojca.
Ja znam go tylko z opowiadań babci. Zapamiętałam słowa, które dziadek powiedział do babci krótko przed aresztowaniem: „Marysiu, gdybym wiedział, że będziemy tacy szczęśliwi, to szybciej poprosiłbym Cie o rękę…” Niestety to szczęście trwało tylko dwa lata… do wybuchu wojny. Babcia także żartowała, że przez dwa lata udało im się mieć dwoje dzieci, więc ten szczęśliwy okres wykorzystała do końca.
Dziadek był pięknym, przystojnym mężczyzną. Kochał  życie, wędrówki po górach…


Opracowała
Dominika Pawlikowska (wnuczka Mariana Wiewiórkowskiego)



[1] Chodzi o moją mamę Aleksandrę Adamczyk de domo Wiewiórkowską.



Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps

The project is implemented by "Verein für Gedenken und Geschichtsforschung in österreichischen KZ-Gedenkstätten
pamięci pomordowanych w obozie Mauthausen-Gusen


A minimum of 90,000 prisoners were murdered between August 1938 and May 1945 in the Mauthausen Concentration Camp or one of its subcamps

The edition’s companion volume consists of a scientific commentary and a segment of biographies.

A oto treść tej historii w języku angielskim, niemieckim.

Marian Wiewiórkowski 1910 - 1941

Born 7.8.1910 in Opatówek
Died 6.4.1941 in Gusen

Biography

From 1937 my grandfather was the postmaster in Opatówek near Kalisz.
He was imprisoned in Opatówek and in Kalisz, then deported to the Dachau concentration camp and subsequently to the Gusen concentration camp. His brother Aleksander Wiewiórkowski and brother-in-law Zygmunt Gadzinowski were arrested and deported with him.
My grandfather believed in the strength of the Polish army, the alliances that Poland had entered into and an early end to the war.
When the Germans knocked on the door at daybreak, my grandmother asked my grandfather to save himself; he therefore briefly considered attempting to flee... They already had a little daughter, Beate, and a second child was due to be born soon. But my grandfather would not hear a word about escape. It was September 1939... My grandfather was detained for a short period in Szczypiorno and was then registered on 19 April in Dachau, where he was given prisoner number 6098.
When the first Nazi troops reached Opatówek on 4 September 1939, the Germans were already well prepared to take over the administration. For several months people of German origin had been receiving suitable training... They also drew up a list of the Poles who were to be arrested immediately because their attitude, knowledge, education or intellect endangered the Germanisation process in the eyes of the occupiers.
‘Some inhabitants of Opatówek who were of German nationality went to places including Łódź for anti-Polish training, and in September 1939 they were ready to take over the German administration in the occupied regions. A list of Poles who were ‘especially dangerous’ for the Third Reich was drawn up. Most of the entries in it were activists in social and cultural life and grammar school and university students, who were often described as ‘fanatical Poles’. The list included inhabitants of Opatówek.’ (Quoted in the ‘Library in Opatówek’.)
The list of people to be arrested is taken from the book W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dzis (The area surrounding Róża Wiatrów-Opatówek yesterday and today) by J. Miluśka-Stasiak. The note concerning my grandfather is as follows: ‘Marian Wiewiórkowski – civil servant – although not politically active, he was a member of the then governing party. Because of his attendance at secret meetings of the Polish population he must be classified as politically suspicious and dangerous.’ Such meetings did indeed take place.
From Dachau, Marian Wiewiórkowski was transported to Gusen and there given the prisoner number 4769. My grandmother’s letters were addressed to Marian Wiewiórkowski, Block 15, Room A and Block 8, Room B. My grandfather only wrote a few letters from the Mauthausen concentration camp, and my grandmother kept them all to remember him by...
On 28 July 1940 my grandfather wrote from Mauthausen/Gusen: ‘My beloved Maria... I received your letter of 20 June. I’m happy that you’re with Olesia[1] and Beata... I would so love to see our youngest daughter.’
Letter of 22 September 1940 from Block 15: ‘I’m a little ill. I can’t write any letters and won’t write. Is your mother...’ The letter was cut off at the bottom. It was presumably censored and the prohibited information was cut away.
And his last letter from Gusen dated 30 March 1941: ‘Beloved wife and mother! I received your letter and money. I’m doing well. I’m sending you my best wishes for Easter. I give you my warmest regards. Your Marian.’
The letter that my grandmother sent him in April 1941 never reached him. My grandmother’s letter was returned to her. My grandmother wrote:
‘Dear Marian, I received your letter of 25 March... Don’t worry. We’re all doing well, except that we miss you. We’re all healthy. You can’t imagine how big our daughters are. Beatka speaks of nothing but you. She can already say the Lord’s Prayer and prays for your health, Olesia’s and her own. She also says that she loves her father very much. She is a little disobedient and needs her father. We’re sending you money; perhaps you need some more. Beatka asks us to write that she’s sending you a big kiss. We wish you a healthy Easter, warmest regards and kisses – your Marysia with the children and the whole family.’
My grandfather’s brother, Aleksander Wiewiórkowski, survived the camp. He had been a butcher before the war and was therefore assigned to work with food in the camp. From his accounts we know that our grandfather had been assigned to work, despite being sick. He found a piece of a paper bag. He hid it down his front... But his superior discovered this and imposed a heavy punishment. He was abused, beaten... He died as a result of these blows.
My mother never met her father. I only know him from my grandmother’s stories. I remember the words that my grandfather told my grandmother shortly before his arrest: ‘Marysia, If I’d known that we’d be so happy I’d have proposed to you sooner...’ Unfortunately this happiness only lasted two years – until the outbreak of war. My grandmother used to joke that they had managed to have two children in two years, so they had taken full advantage of this happy time.
My grandfather was a handsome, good-looking man. He loved life, walking in the mountains...
Dominika Pawlikowska

Translation into English: Joanna White

[1] This refers to my mother, Aleksandra Adamczyk née Wiewiórkowski.




W języku niemieckim:

Ab 1937 war mein Großvater Leiter der Post in Opatówek nahe Kalisz gewesen.
Er war in Opatówek und in Kalisz eingesperrt und wurde ins Konzentrationslager Dachau und danach ins KZ Gusen deportiert. Gemeinsam mit ihm wurden sein Bruder Aleksander Wiewiórkowski sowie sein Schwager Zygmunt Gadzinowski verhaftet und deportiert.
Mein Großvater glaubte an die Kraft der polnischen Armee, die unterzeichneten Allianzen und das frühe Ende des Krieges.
Als die Deutschen in der Morgendämmerung an die Tür klopften, bat meine Großmutter meinen Großvater sein Leben zu retten, deshalb überlegte er kurz zu fliehen ... Ihre kleine Tochter Beata war bereits auf der Welt und das zweite Kind sollte in Kürze geboren werden. Aber mein Großvater wollte nichts von Flucht hören. Es war September 1939 ... Mein Großvater war für eine kurze Zeit in Szczypiorno inhaftiert, dann wurde er am 19. April im KZ Dachau registriert, wo er die Häftlingsnummer 6098 bekam.
Als die ersten Nazi-Truppen Opatówek am 4. September 1939 erreichten, waren die Deutschen schon gut darauf vorbereitet, die Verwaltung zu übernehmen. Seit mehreren Wochen erhielten Personen deutscher Herkunft eine entsprechende Ausbildung ... Sie erstellten ebenfalls eine Liste der Polen, die sofort verhaftet werden sollten, weil deren Geisteshaltung, Wissen, Bildung oder Intellekt nach Ansicht der Besatzer die Germanisierung gefährdeten.
Einige Bewohner von Opatówek deutscher Nationalität sind unter anderem nach Łódź zum antipolnischen Training gefahren, und im September 1939 waren sie bereit, die deutsche Verwaltung in den besetzten Gebieten zu übernehmen. Es wurde eine Liste von für das Dritte Reich ‚besonders gefährlichen‘ Polen aufgesetzt. Auf ihr waren vor allem Aktivisten des sozialen und kulturellen Lebens sowie Gymnasiasten und Studierende angeführt, die oft als ‚fanatische Polen‘ bezeichnet wurden. Auf dieser Liste befanden sich auch Bewohner von Opatówek.“ (Zitiert nach Bibliothek in Opatówek)
Die für die Verhaftung vorbereitete Liste stammt aus dem Buch W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dziś (Die Umgebung von Róża Wiatrów-Opatówek gestern und heute) von J. Miluśka-Stasiak. Die Notiz über meinen Großvater lautete folgendermaßen: „Marian Wiewiórkowski – Beamter – obwohl er politisch nicht aktiv ist, war Mitglied der damaligen Regierungspartei. Durch seine Teilnahme an den Geheimtreffen der polnischen Bevölkerung muss er als politisch verdächtig und gefährlich eingestuft werden.“ Solche Treffen fanden tatsächlich statt.
Vom KZ Dachau wurde Marian Wiewiórkowski nach Gusen transportiert und erhielt dort die Häftlingsnummer 4769. Die Briefe meiner Großmutter waren adressiert an Marian Wiewiórkowski, Block 15, Stube A und Block 8, Stube B. Mein Großvater schrieb nur wenige Briefe aus dem KZ Mauthausen, meine Großmutter behielt alle als Andenken …
Am 28. Juli 1940 schrieb mein Großvater aus dem KZ Mauthausen/Gusen: „Meine geliebte Maria ... ich habe den Brief vom 20. Juni bekommen. Ich bin froh, dass du bei Olesia[1] und Beata bist... Ich würde so gerne unsere jüngste Tochter sehen.“
Schreiben vom 22. September 1940 aus dem Block 15: „Ich bin etwas krank. Ich schreibe keine Briefe und werde nicht schreiben. Ist deine Mutter ...“ Der Brief wurde unten abgeschnitten. Höchstwahrscheinlich wurde er zensiert und die verbotenen Informationen wurden weggeschnitten.
Und der letzte Brief aus Gusen vom 30. März 1941 „Geliebte Frau und Mutter! Den Brief und das Geld habe ich bekommen. Es geht mir gut. Zu Ostern sende ich euch meine besten Wünsche. Ich grüße Euch herzlich. Euer Marian.“
Der Brief von meiner Großmutter, den sie im April 1941 abgeschickt hatte, erreichte ihn nicht mehr. Das Schreiben meiner Großmutter wurde an sie zurückgeschickt. Meine Großmutter hatte geschrieben:
„Lieber Marian, ich habe Deinen Brief vom 25. März erhalten ... Mach Dir keine Sorgen. Wir stehen alles durch, nur Du fehlst uns. Wir sind alle gesund. Du kannst Dir nicht vorstellen, wie groß unsere Töchter sind. Beatka spricht nur über Dich. Sie beherrscht bereits das Vaterunser und betet für Deine, Olesias und ihre Gesundheit. Sie sagt auch, dass sie ihren Vater sehr lieb hat. Sie ist ein wenig ungehorsam und braucht ihren Vater. Wir senden Dir Geld, vielleicht brauchst Du mehr. Beatka bittet uns zu schreiben, dass sie Dir einen dicken Kuss schickt. Wir wünschen Dir ein gesundes Osterfest, Herzliche Grüße und Küsse – Deine Marysia mit den Kindern und der ganzen Familie.“
Der Bruder meines Großvaters, Aleksander Wiewiórkowski, überlebte das Lager. Er war vor dem Krieg Metzger, deshalb wurde er im Lager zur Arbeit mit Lebensmitteln zugewiesen. Aus seinen Erzählungen wissen wir, dass unser Großvater trotz einer Erkrankung zur Arbeit eingeteilt worden war. Er fand ein Stück von einer Papiertüte. Er steckte es in seinen Ausschnitt ... Das aber entdeckte sein Vorgesetzter und verhängte eine schwere Strafe. Er wurde misshandelt, geschlagen ... Er starb an den Folgen dieser Schläge.
Meine Mutter lernte ihren Vater niemals kennen. Ich kenne ihn nur aus den Erzählungen meiner Großmutter. Ich erinnere mich an die Worte, die mein Großvater zu meiner Großmutter kurz vor seiner Verhaftung sagte: „Marysia, wenn ich gewusst hätte, dass wir so glücklich sein würden, hätte ich früher um deine Hand angehalten ...“ Leider hat dieses Glück nur zwei Jahre angedauert – bis Kriegsbeginn. Meine Großmutter scherzte, dass es ihnen in zwei Jahren gelungen wäre, zwei Kinder zu haben, sodass sie diese glückliche Zeit zur Gänze ausgenützt hätten.
Mein Großvater war ein schöner, gut aussehender Mann. Er liebte das Leben, das Wandern in den Bergen …
Dominika Pawlikowska
Dominika Pawlikowska ist die Enkelin von Marian Wiewiórkowski.

Aus dem Polnischen von Katharina Czachor


W kamieniołomach Mauthausen i w jego 49 podobozach więziono prawie 200 tys. ludzi, z czego zamordowano ponad połowę z nich: najwięcej Rosjan - 32 tys. i Polaków - 30 tys.

Ciekawy artykuł    SPRYWATYZOWANY OBÓZ ŚMIERCI


 


sobota, 20 maja 2017

Srebrny krzyż Orderu „Virtuti Militari” w rodzinie. Tadeusz Wiewiórkowski.


 
Tadeusz Wiewiórkowski ur. 14.02.1902-29.12.1955


Tadeusz Wiewiórkowski był najstarszym synem Teodora Wiewiórkowskiego. Teodor był bratem mojego pradziadka Stanisława.
Urodził się 14 lutego 1902 r. w Opatówku.
W 1917 r. jako piętnastoletni chłopiec został wywieziony przez niemieckiego okupanta do obozu Essen w Westfalii w Niemczech, gdzie pracował w kopalni węgla*

Po powrocie do Polski 14 listopada 1918 r. wstąpił jako ochotnik do wojska polskiego w Sosnowcu. Został przydzielony do 4 Pułku Piechoty Legionów w Krakowie. 20 listopada 1918 r. wyjechał z 6 kompanią 4 Pułku Piechoty Legionów na front ukraiński pod Lwów, gdzie walczył do kwietnia 1919 r. Od 4 maja 1919 r. był na froncie bolszewickim.

23 sierpnia 1920 r.  pod Hrubieszowem wraz z kilkoma innymi żołnierzami, torując sobie drogę granatami, zdobyli karabin maszynowy i zmusili bolszewików do ucieczki. Tym czynem umożliwili oddziałowi polskiemu wycofanie bez strat i przejście do kontrataku. Został za to odznaczony orderem Virtuti Militari V klasy.
Klimat tych dni oddaje "Zarys historji wojennej 4-go pułku piechoty legionów", do którego cyfrowej wersji dotarłam dzięki cennym wskazówkom autora bloga poświęconego genealogii  http://www.kimonibyli.pl/

"Zarys historji wojennej 4-go pułku piechoty legionów"oprac. major Adam Lewicki


 

4 Pułk Piechoty Legionów (4 pp Leg.) - oddział piechoty Wojska Polskiego w latach 1918-1939.
4 Pułk Piechoty Legionów został sformowany wiosną 1915 roku w Piotrkowie Trybunalskim. Kadry tworzyły wydzielone pododdziały II Brygady Legionów. Służyli w nim głównie ochotnicy z Podhala i Królestwa Polskiego. Pułk został włączony w skład III Brygady Legionów Polskich./Za: Wikipedia/


Orzełek 4 Pułku Piechoty Legionów
By Poznaniak1975 - Praca własna, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=5550325


Wujek został odznaczony srebrnym krzyżem Orderu „Virtuti Militari” V klasy za wojnę 1918-1920
Informację o jego pułku i nazwiska odznaczonych znalazłam w Wikipedii tutaj.

W 4 Pułku Piechoty Legionów służył do 1929 r., po czym wstąpił do Szkoły Podchorążych w Bydgoszczy. Po jej ukończeniu w 1932 r. otrzymał promocję na podporucznika i przydział do 69 Pułku Piechoty w Gnieźnie, gdzie służył do wybuchu wojny w 1939 r.'
W kampanii wrześniowej 1939 r. służył w 69 Pułku Piechoty jako dowódca Kompanii Zwiadu. Walczył 13 września pod Łęczycą i w dniach 16-21 września pod Kutnem. Po kapitulacji Warszawy dostał się 28 września 1939 r. do niewoli. Przez cały okres okupacji hitlerowskiej przebywał w obozach jenieckich w miejscowościach: Norymberga, Itzehoe, Sandbostel, Lubeka oraz  w oflagu II D w Gross-born.
5 lutego przekradł się do 18 Pułku Piechoty Wojska Polskiego w Sypniewie na Pomorzu, a 10 lutego 1945 r. dobrowolnie zgłosił się do RKU w Gnieźnie, gdyż uważał, że jego miejsce jest w kraju i chce pracować dla narodu. Niestety nie przyjęto go do wojska, gdyż określono go jako „ideologicznie obcego”. 
Wyjechał do Gdańska, gdzie mieszkał i pracował jako urzędnik do końca życia. Jako uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i przedwojenny oficer był źle postrzegany przez władze Polski Ludowej. Był prześladowany i musiał często zmieniać pracę zawodową. 
W wyniku wojennych przeżyć i powojennych prześladowań oraz chorób zmarł w Gdańsku 24 grudnia 1955 r. w wieku 53 lat.
Oprócz Krzyża Virtuti Militari V kl. posiadał Krzyż Walecznych, Brązowy i Srebrny Krzyż Zasługi, Medal za Wojnę 1918-1920 i Medal 10-Lecia Rzeczypospolitej Polskiej/za:  Biblioteka Opatówek/
 
I jeszcze jeden niesamowity zbieg okoliczności. Patronem szkoły, w której uczę, jest jej absolwent gen. Mieczysław Smorawiński.
Okazało się, że był on dowódcą tego pułku w okresie 17 X 1919 - 5 VIII 1920


Zofia Wiewiórkowska, żona Tadeusza/druga z lewej/ z moją babcią Marią, pierwsza po lewej moja mama, rok ok.1955

Żona Tadeusza, Zofia /20.X.1905-10.III.1997/ przyjaźniła się z moją babcią. Gościła w Gdańsku moją babcię z dziećmi. Po latach zaprosiła mnie, wówczas osiemnastolatkę do Gdańska. Poznałam tam jej córkę, zięcia oraz wnuka Radosza. Ciocia Zofia była pielęgniarką a jej córka i zięć lekarzami.
Ta rodzina okazała mi wiele dobroci.


* Tu ciekawa sprawa robotników przymusowych w I wojnie. Nie mówi się o tym zbyt dużo. Dostępna literatura na ten temat jaką znalazłam: 
1. Westerhoff, Christian: Von der Friedens- zur Kriegswirtschaft: Anwerbung und Beschäftigung von Arbeitern aus Russland in  Deutschland, 1914-1916. in: Dahlmann, Dittmar; Schulte-Beerbühl, Margit (Hrsg.): Migration und Arbeitsmarkt vom 17. bis zum 20. Jahrhundert. Essen 2008 (im Erscheinen).
2. Ders.: Deutsche Arbeitskräftepolitik im besetzten Baltikum und in Russisch-Polen während des Ersten Weltkriegs. in: Nordost-Archiv, 2008, 17 (im Erscheinen).
3. Ders.: Zwangsarbeit im Ersten Weltkrieg? Rekrutierung von Arbeitskräften aus Polen und dem Baltikum für die deutsche Kriegswirtschaft 1914-1918. in: Bingen, Dieter; Loew, Peter Oliver; Wolf, Nikolaus (Hrsg.): Interesse und Konflikt. Zur politischen Ökonomie der deutsch-polnischen Beziehungen, 1900 bis 2007. Wiesbaden 2008 (im Erscheinen). 

Wpis powiązany tutaj

niedziela, 14 maja 2017

Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Opatówek 1930 r.




Moi dziadkowie przyszli na świat w II Rzeczypospolitej. Nie trwała długo, bo były to tylko lata 1918–1945.
Józef Piłsudski  16 listopada 1918 r., wystosował depesze do państw Ententy, informując je o powstaniu niepodległego państwa polskiego.
Przed odrodzonym państwem stanęły poważne wyzwania. Należało stworzyć polską armię, która mogłaby skutecznie walczyć o kształt granic i stworzyć jeden ośrodek władzy. Palącym problemem była kwestia bezpiecznego opuszczenia ziem polskich przez armię niemiecką.
Jacy byli wówczas Polacy i Polska?
Był to zlepek terenów porozbiorowych poddawany przez studwudziestoletni okres zaborów germanizacji i rusyfikacji. Na obszarze kraju obowiązywało 5 walut, 5 systemów administracji, 3 języki w armii, w sądownictwie obowiązywały 4 kodeksy karne, panował bałagan w bankowości.

Bardzo ważne było uczynienie z tego zlepka jedności, narodu, wspólnoty. Ważne było wychowanie i edukacja.
Najstarszą polską organizacją łączącą cele niepodległościowe z działalnością sportową i wychowawczą jest Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, obchodzące w tym roku swoje 130-lecie. Gniazda sokole istniały na ziemiach polskich pod zaborem austriackim i niemieckim, w latach 1905-1907 także rosyjskim, powstały też w środowiskach polskich na emigracji, szczególnie w USA.

sobota, 13 maja 2017

Krótka historia ceramiki


Niedawno zakupiłam ten dzbanek. Pochodzi z wytwórni Spode,  seria Taking the lead.
Jest piękny, w stylu angielskim, myśliwskim. Nie produkowany już od 2005, ciężko będzie coś dokupić.


Taking the lead. Spode

Zainteresowanie porcelaną pogłębiam lekturą. Także o historii porcelany; czytam, wszystko co wpadnie mi w ręce. Postanowiłam trochę usystematyzować tę wiedzę.

środa, 10 maja 2017

Weisswaser NRD. Wspomnienia z Berlina


Opisałam już w poście o porcelanie Wallendorf porcelanę niemiecką z lat 50-tych.
Dzisiaj powracam do tematu.
Filiżanka Weiswasser, również z lat 50-tych.

Weisswasser. Lata 50-te

Malatura trochę jakby nawiązująca do antycznej. Bogato złocona.

W 1988 roku byłam na studiach w NRD. W Berlinie na Uniwersytecie Humboldta.
To był wspaniały czas, ale głównie ze względu na to, że był to okres młodości, którą każdy wspomina z nostalgią.

poniedziałek, 8 maja 2017

Wallendorf. Zestaw śniadaniowy. Niemiecka porcelana z lat 50- i 60-tych.




Wallendorf jest firmą produkującą porcelanę, która działa od 1764 roku w miejscowości Lichte (Wallendorf) w Turyngii. Wallendorf jest jednym z najstarszych znaków handlowych porcelany w Niemczech i całej Europie.  
W 1764 Johan Wolfgang Hammann  wraz z Gotthelfem Greinerem i jego kuzynem Gottfriedem Greinerem założył firmę produkującą porcelanę w Lichte (Wallendorf). W związku z tym powstał znak handlowy porcelany Wallendorf , jednej z najstarszych znaków handlowych porcelany w Europie. 


 


Przepiękny zestaw śniadaniowy ze znakomitej manufaktury: Wallendorfer Porzellanfabrik. Porcelana w kolorze białym, ręcznie dekorowana, zdobiona złoconymi reliefami. Bardzo dobry stan zachowania.

niedziela, 7 maja 2017

Mason's. Patera w typie "fete galante"






Tę paterę kupiłam "przy okazji". Nie miałam jeszcze niczego ze scenką "fete galante". Poza tym patera jest pęknięta i postanowiłam wypróbować na niej kilka sztuczek i potraktować ją eksperymentalnie.

Patera była zniszczona i nieco zażółcona, poza tym ma widoczną krakelurę czyli spękania szkliwa, które powstają po prostu z upływem czasu. Natknęłam się gdzieś na informację, ze zażółcenia na porcelanie i fajansie znikają pod wpływem perhydrolu czyli wody utlenionej.
No i posmarowałam paterę gotowym roztworem, używanym do farbowania włosów, pod ręką miała 6%.

Zostawiłam na noc i efekty są widoczne. Zażółcenia zniknęły.






Scenki  "fete galante" przedstawiają sceny z życia dworskiego, kobiety, pięknie ubrane damy, czasem przebrane za pasterki w towarzystwie mężczyzn, często scenki są  zabarwione erotyzmem. Emanuje z nich ciepło wewnętrzne, czar, obietnica miłości.

sobota, 6 maja 2017

Kolekcjonerskie Targi Staroci Zakopane

W tym roku Jarmark Staroci odbywał się w dniach 28 kwietnia -7 maja na terenie zespołu szkół budowlanych " Budowlanki " ul. Krupówki 8 obok Muzeum Tatrzańskiego. W ubiegłym roku obkupiłam się w niedrogą angielską porcelanę.
W tym roku padał deszcz. Rzeczy było dużo, ciekawe, ale drogie. 
Można się było targować.
Najciekawsi są zawsze ludzie nie będący profesjonalnymi handlarzami, tacy, którzy przynoszą kilka sztuk różności wykopanych ze strychu.


piątek, 5 maja 2017

Mitterteich. Zestaw śniadaniowy w kwiaty mózgowe.

Ma romantyczny wygląd, tworzy atmosferę z minionej epoki.
Kojarzy się zapachem naftaliny z szuflady cioci, którą 40 lat wstecz odwiedzałam wraz z babcią. Ciocia wyjmowała stamtąd serwetki, żeby postawić na nich filiżanki.
Przy okazji demonstrowała buciki Bożenki od chrztu i chusteczkę Eli, którą miała w jakimś bardzo ważnym dniu, zasuszone kwiatki z wianka komunijnego, mydełko, którym myła się do ślubu ...

Nazwa, a właściwie tytuł posta, wziął się stąd, że -  jak wyjaśniła mi koleżanka - te kwiaty porastały tylko mózg projektanta, a w przyrodzie naturalnie nie występują:)

Ten komplet zaczął się od bomboniery kupionej przypadkiem, a później zobaczyłam propozycję sprzedaży zestawu śniadaniowego i tym sposobem zrobił się już mały komplet. Może kiedyś zrobi się z tego serwis... ma piękny kolor kości słoniowej

Sygnatura z lat 1931 - 45r.

Mitterteich