Przejdź do głównej zawartości

Obraz na dziś. Andrzej Wróblewski. Rozstrzelanie



Zbliża się rocznica Poznańskiego Czerwca. 28 i 29 czerwca 1956 r. w Poznaniu doszło do robotniczych protestów, które przerodziły się w walki uliczne. Władze komunistyczne do ich stłumienia użyły wojska. W konsekwencji śmierć poniosło ponad 70 osób, rannych było co najmniej 600.
Paulina Codogni w książce „Rok 1956” pisze „prawdopodobnie w centrum wydarzeń pojawił się jeden z późniejszych symboli Poznańskiego Czerwca, trzynastoletni Romek Strzałkowski, który przejął chorągiew trzymaną przez ranne tramwajarki. Kilka godzin później ciało tego samego, według świadków, chłopca znaleziono w pozycji siedzącej przywiązane do krzesła na terenie garażów należących do Urzędu Bezpieczeństwa. Zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach – do końca nie ma pewności, czy został z premedytacją zamordowany, czy też stał się ofiarą zbłąkanej kuli, choć zdecydowana większość informacji przemawia za pierwszą wersją”.
Po zakończeniu krwawej pacyfikacji  w przemówieniu radiowym premier Józef Cyrankiewicz stwierdził: "Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewien, że mu tę rękę władza odrąbie w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji ".
Poznań został szybko zamknięty, bunt został stłumiony wewnątrz miasta i strajki nie rozlały się po całej Polsce. Władze były przygotowane na interwencję w innych miejscach. "Poznański czerwiec" zaowocował zmianą na stanowisku I Sekretarza i odwilżą systemu stalinowskiego.

Andrzej Wróblewski "Rozstrzelanie"

Autor obrazu Andrzej Wróblewski /1927-1957/ uważany jest przez wielu za jednego z najważniejszych polskich artystów XX wieku.
Ten obraz jest o ludziach postawionych pod ścianą śmierci, rozstrzelaniu przez Niemców, ale w stylistyce socrealistycznej.
Publiczna egzekucja wykonana na starej Żydówce, robotniku, inteligencie, chłopcu i kobiecie.
Patrzący na obraz, widz stoi po stronie oprawcy, którego nie widzimy. Komunistom obraz się nie spodobał, autor był szykanowany i krytykowany.

Dla mnie te dwa wydarzenia, poznański czerwiec i wojna łączą się w tym obrazie. Obraz jest duży i wbił mnie w ziemię.
O Andrzeju Wróblewskim;
Jako 14-latek był świadkiem śmierci swojego ojca, który zmarł na atak serca podczas domowej wizyty Gestapo. Po osiedleniu się w Krakowie miał zwyczaj biegać na dworzec, aby pomagać przesiedleńcom z Wilna, sam będąc po identycznej, długiej podróży. Stąd cykl monumentalnych prac przedstawiających ludzi na dworcach, w pociągach.


Wypracował własny styl, który nie spodobał się ustawionej z wiatrem krytyce socrealistycznej. Wróblewski musiał się podporządkować, zrezygnować ze swoich oryginalnych, przejmujących, metaforycznych dzieł.



Andrzej Wróblewski zginął w Tatrach w wieku 30 lat.
O obrazie dużo ciekawostek tutaj. Klik.

Obraz w Muzeum Narodowym w Krakowie.


Komentarze

  1. Tak, bardzo wstrząsający - tym bardziej, że już teraz wiemy z punktu naszego widzenia ile dekad jeszcze było potrzebnych, żeby nie było już potrzeby malowania takich obrazów. Pozdrawiam - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: