Przejdź do głównej zawartości

Wiewiórkowscy i historia mojej rodziny. Dzieje gminy Lisków 1939-1945. Stefan Ferenc.

Zainteresowałam się historią Liskowa z racji związków rodzinnych z tą miejscowością w pobliżu Kalisza. Zygmunt Gadzinowski, szwagier mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego,  był przed II wojną sekretarzem tej gminy.  O moim wujku Zygmuncie Gadzinowskim tutaj klik.

Bardzo pomocna w uzupełnianiu regionalnej wiedzy historycznej jest książka pana Stefana Ferenca "Dzieje gminy Lisków 1939-1945". Jestem pod wrażeniem tej książki i ogromu pracy w nią włożonej. Autor zebrał w niej wspomnienia mieszkańców z czasów wojny, a także nakreślił sytuację przed wybuchem wojny. Mamy tu opis przygotowań do wojny, nastrojów ludności, opis mniejszości niemieckiej, wysiedleń, opis instytucji kościelnych Liskowa w obliczu wojny, przybliża też sylwetkę i działania ks. Blizińskiego oraz jego zasługi dla rozwoju Liskowa. 


Stefana Ferenca "Dzieje gminy Lisków 1939-1945

A nade wszystko zawiera nazwiska. Nazwiska ofiar i ich oprawców. To niesłychane, że możemy prześledzić losy tych rodzin od wojny właściwie po dzień dzisiejszy. Nazwiska Niemców i lokalnych folksdojczów oraz ich ofiar. To nie są już anonimowi ludzie, dzielący los tysięcy im podobnych w czasie wojny. To są rodziny, dziadkowie i babcie moich znajomych, kolegów, sąsiadów. 
Znaleźć tu można także nazwiska dzieci, wychowanków sierocińca założonego przez księdza, wywiezionych do Niemiec w 1940 roku. 
Książka zawiera też wykaz osób poległych, zamordowanych i zaginionych w czasie wojny z całej gminy.
Współodczuwam, wiem, co czują wdowy i dzieci pomordowanych w obozach, często jednych żywicieli rodziny, którzy zostają sami ze swoim nieszczęściem, traumą, bo w tamtych czasach nikt nie udziela pomocy psychologicznej. Co czują rodziny pozbawione podstaw materialnego bytu, gdy ojcowie, jedyni żywiciele nagle tracą życie, pozostawiając żony i dzieci bez środków do życia na długie lata.

Lisków liczył w 1921 roku 864 osoby, a cała gmina 5265 osób.
Całkiem przypadkowo, szukając danych mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego w księdze Dachau natknęłam się na nazwisko Szewczyk i fragment skanu z księgi z tym nazwiskiem umieściłam w moim poprzednim poście na ten temat . Tutaj post.
Dzięki książce pana Ferenca to nazwisko i cała rodzina przyjmuje dla mnie realny wymiar, wiąże tę rodzinę z moja rodziną w sposób szczególny.
Inteligencja liskowska została aresztowana w tym samym dniu, podczas tej samej akcji, co opatowska - 15 kwietnia 1940 roku.
O rodzinie Szewczyków z Liskowa dowiadujemy się bardzo wiele. Roman Szewczyk/syn Michała/ kierownik kasy Stefczyka, aresztowany 15 kwietnia 1940, wywieziony do Mauthausen wraz z moim dziadkiem Marianem Wiewiórkowskim, naczelnikiem Urzędu Pocztowego w Opatówku, został zamordowany w obozie 28.03.1941. 
Antoni Szewczyk /syn Michała/, również aresztowany, podobnie jak większość opatowskiej inteligencji 15 kwietnia 1940 roku, również wywieziony do Mauthausen, zamordowany 6.04.1940. 
Są tu też wspomnienia pana Władysława Szewczyka /również syn Michała/- trzeciego z braci.
Pojawia się tu bardzo ciekawy wątek postawy miejscowych, osiedlonych tu wcześniej Niemców, którzy okazali się najgorszymi wrogami liskowskich Polaków. Znając miejscowe warunki najbardziej zaszkodzili.

wspomnienia pana Władysława Szewczyka z książki  Dzieje gminy Lisków 1939-1945. Stefan Ferenc.

Na kolejnych kartach książki odnajdujemy z kolei wspomnienia Stanisława Szewczyka z Liskowa/syn Antoniego/ urodzony w 1924 r w Liskowie. Dzięki panu Stanisławowi wiemy jak wyglądało samo aresztowanie, zawsze byłam tego ciekawa i prosiłam babcię, aby mi opowiedziała. Nie miałam jednak nigdy prawdziwego obrazu tego, ponieważ babcia zbaczała z tematu, być może nie chcąc do tego wracać wspomnieniami. Mówiła za to, że kazała dziadkowi uciekać, a dziadek odpowiedział, że przecież za dwa tygodnie wróci, bo pokonamy Niemców.
Pan Stanisław Szewczyk tak wspominał ten dzień w pamiętniku "Moje wspomnienia" napisanym w Australii w 2000 roku:
" (...)15 kwietnia przyjechali samochodami do wszystkich szkól ( było ich w Liskowie kilka) uzbrojeni i wszystkich nauczycieli brutalnie załadowali i wywieźli do obozów. Od tego czasu wszystkie szkoły były zamknięte. W Liskowie razem z nauczycielami aresztowali tez wszystkich pracowników, którzy byli na kierowniczych stanowiskach.  Naszego ojca, także brata ojca - Romana i jeszcze jakieś cztery osoby. 18-tu niemieckich bandytów z wymierzonymi karabinami załadowali naszych do malej furgonetki. Ja w ostatnich chwili dobiegłem i pożegnałem się z ojcem. Zaraz zatrzasnęli tylne drzwi i pojechali. Było ich tam kilkanaście osób. Po roku już żaden z nich nie żył. Wymordowali wszystkich w obozach, część w Mauthausen a część w Oświęcimiu. Ojciec był pierwszym. Otrzymaliśmy telegram, że zmarł na jakąś tam chorobę i był papier, podpisany przez jakiegoś lekarza we wrześniu 1940 roku. Zaproponowali, że możemy otrzymać prochy ojca, jeśli przyślemy pieniądze. Nie zapamiętałem sumy. Chyba 100 marek (...)" 
I dalej tamże: (...) Gdzieś w listopadzie przyszły prochy ojca z Mauthausen. Matka chciała pochować prochy ojca na cmentarzu. Niemcy nie pozwolili zrobić pogrzebu (...) za: Dzieje gminy Lisków 1939-1945/ S.Ferenc
Dla mnie są to bardzo cenne wspomnienia.

Wielkie podziękowania dla pana Ferenca i wszystkich zaangażowanych w tę prace osób za tak wspaniała pracę.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porcelana Bavaria

Porcelana Bavaria

Czytam właśnie książkę Edwarda Rudzkiego "Europejska porcelana osiemnastowieczna". Rozdział Wytwórnie w mniejszych państwach niemieckichdaje obraz tego, dlaczego w Bawarii działały tak liczne manufaktury a później wytwórnie porcelany.  " Osiemnastowieczne Niemcy składały się z dwóch mocarstw: austriackiej monarchii Habsburgów oraz Prus, kilku państw średnich rozmiarów i wielkiej ilości księstw małych. Według popularnej anegdoty niektórzy władcy musieli uważać, aby w czasie spacerów nie przekroczyć nieopatrznie granicy. Książąt tych często cechowała pycha zupełnie nieproporcjonalna do rozmiaru posiadanego terytorium. Już Fryderyk II żartował, że każdy z nich na wzór Ludwika XV chciał "mieć swoje metresy, swój Wersal i swoje wojsko". Można to uzupełnić dodając, że każdy chciał mieć także własną wytwórnie porcelany, gdyż jak to sformułował jeden z książąt - Karol Eugeniusz wirtemberski - porcelana stała się niezbędnym warunkiem blasku i wspaniałoś…

Giesche. Serwis z historią Opatówka w tle.

Ten serwis ma prawie 90 letnią historię i myli się ktoś, kto myśli, że rzeczy nie mówią.
Opowiadają historie nieprawdopodobne, nasze, ojczyste, historyczne, są świadectwami minionych czasów i ludzi. Rodzin i epok. To cud, że przetrwał, bo historia obeszła się bardzo tragicznie z moją rodziną
Ludzie nie przetrwali, rzeczy pozostały, choć też blisko im było do zagłady, ponieważ ich właściciele byli wysiedlani, uciekali przed niebezpieczeństwem, rzeczy były ostatnimi, o które się troszczyli.
Dostałam go niedawno od mojej chrzestnej. A ona miała go po mamie - Helenie.
Helena w dniu wybuchu wojny była młodą mężatką. Na świecie było już dwoje dzieci: Tereska [moja chrzestna] i synek Leszek. Mąż Heleny Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, tej, w której proboszczem był słynny ksiądz Bliziński.

Sweter na drutach szary reglan piórkowy bezszwowy

Po kilku dekadach przerwy wracam do drutów. Nie wiem czy na długo, bo z czasem i cierpliwością zawsze na bakier. Ale tyle inspiracji w necie, że mnie "ruszyło". No i sklepów internetowych z wełnami różnej maści, w pięknym gatunku nie brakuje. Zresztą same zobaczcie, chyba następna kupię tutaj i będzie to malabrigo.
Wiec wyruszyłam w wirtualną podróż w poszukiwaniu inspiracji i podziwiałam wiecznie modne arany i cała masę innych ciekawych wzorów.
Same zobaczcie: